W czasie, gdy niektórzy politycy straszą „obcymi”, a na ulicach pojawiają się rasistowskie hasła, zagraniczni lekarze w ciszy i bez rozgłosu wykonują swoją pracę – często ratując życie tam, gdzie brakuje rąk do pracy. Chirurdzy z Palestyny, transplantolodzy z Syrii, ortopedzi z Białorusi i kardiolodzy z Egiptu każdego dnia wypełniają luki w polskim systemie ochrony zdrowia. Często są jedyną deską ratunku dla pacjentów, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, czytamy w Gazecie Wyborczej.
Dr Ahmed Yousef Elsaftawy, ordynator Oddziału Chirurgii Plastycznej i Chirurgii Ręki w Trzebnicy, to Palestyńczyk, który do Polski przyjechał na studia w latach 90. Został, wyszkolił się i dziś ratuje ludziom ręce – dosłownie. Gdy 13-letniemu Maćkowi maszyna obcięła trzy palce, nie było w Polsce szpitala pełniącego dyżur replantacyjny. To był sobotni wieczór. Elsaftawy wsiadł w samochód i pojechał do Katowic, by przyszyć chłopcu dłoń.
Dziś razem z zespołem przygotowuje się do wznowienia przeszczepów rąk w Trzebnicy – to miejsce, gdzie w 2006 roku wykonano pierwszy taki zabieg w Polsce. Dla wielu dzieci i dorosłych to jedyna szansa na odzyskanie sprawności.
Ponad 400 lekarzy z Białorusi pracuje w Polsce dzięki agencji Ackermann Care. To właśnie oni najczęściej obsadzają szpitalne oddziały ratunkowe i oddziały internistyczne – te, gdzie polscy lekarze nie chcą pracować z powodu nadmiaru obowiązków i niskich płac. – Często są to lekarskie małżeństwa, które migrują razem – mówi Mikołaj Akerman, szef agencji. Niektórzy przyjeżdżają, ryzykując więzieniem za udział w antyrządowych protestach.
Choć zdarzają się incydenty rasistowskie, to – jak podkreśla Akerman – większość środowiska medycznego rozumie, że bez zagranicznych lekarzy system ochrony zdrowia by się zawalił.
Dr Igor Gumennyi, kardiochirurg z Ukrainy, przeszedł do historii medycyny w 2021 roku, przeprowadzając pierwszy przeszczep płuc w swoim kraju. Dziś ratuje pacjentów w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Był jednym z chirurgów w przełomowej operacji przeszczepienia płuc i wątroby, wykonanej przez dwa zespoły jednocześnie – to dopiero drugi taki zabieg w Polsce.
Podobnie jak Gumennyi, w wielu polskich szpitalach pracują lekarze i pielęgniarki z Ukrainy. Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach zatrudnia m.in. troje lekarzy, pielęgniarza i siedem salowych z ukraińskim obywatelstwem.
Dr Samir Zeair, Syryjczyk, od 35 lat mieszka w Polsce. Ukończył medycynę w Lublinie i dziś kieruje oddziałem transplantologicznym w Szczecinie. Znany jest nie tylko ze swojej wiedzy, ale też z empatii i profesjonalizmu – ma niemal 100 opinii na portalu znanylekarz.pl, wszystkie ocenione na pięć gwiazdek.
Zeair był jednym z bohaterów kampanii 100-lecia niepodległości w Szczecinie. – Byłem świadkiem przemian w Polsce. Od PRL-u po wolną i demokratyczną Polskę – mówi. I dodaje: – Choć widzę fale ksenofobii, Polacy to w gruncie rzeczy przyjazny naród. Gdyby było inaczej, dawno bym wyjechał.
Dr Omar Alazazy, Egipcjanin, który ukończył studia medyczne w Ukrainie, dziś robi specjalizację z kardiologii w Opolu. Początkowo bał się przyjazdu do Polski – słyszał stereotypy o rasizmie. Szybko okazało się, że to nieprawda. Choć na początku nie było mu łatwo (pracował w kebabie, by się utrzymać), to dziś mówi płynnie po polsku i jest pełnoprawnym lekarzem.
– Pamiętam, że kiedyś w dyskoncie nie miałem pieniędzy na chleb i ser. Ktoś z kolejki zapłacił za mnie. Tego nie zapomnę – wspomina.
Dr Mohammed Saleh, stomatolog z Palestyny, który przyjechał do Polski w 1987 roku, otworzył klinikę medycyny estetycznej w Częstochowie. Widzi, jak co kilka lat przez Polskę przetaczają się fale rasistowskich nastrojów. – To przykre, ale większość ludzi daje się manipulować. A ja mimo wszystko Polskę kocham – mówi.
W Polsce pracuje dziś tysiące lekarzy i pielęgniarek z zagranicy. Ratują dzieci, przyszywają dłonie, przeszczepiają serca i płuca. Często są jedyną nadzieją dla pacjentów, którzy w innym przypadku nie doczekaliby się pomocy.
W czasach, gdy niektórzy politycy budują swoją popularność na strachu przed „obcymi”, warto przypomnieć jedno: bez lekarzy imigrantów polska służba zdrowia po prostu by nie działała.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze