Nie milkną echa awarii systemu PUE ZUS, jaka miała miejsce 4 listopada br. Lekarze rodzinni skupieni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie obawiają się, że regularnie występujące problemy techniczne, to preludium chaosu, jaki może mieć miejsce w przy przypadku e-recepty.
Lekarze przyznają, że ostatnia awaria Platformy Usług Elektronicznych ZUS wystawiła nerwy lekarzy i pacjentów na próbę. W poniedziałek 4 listopada w wielu przychodniach w całej Polsce po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy wstąpiły problemy techniczne systemu elektronicznego, bez którego prawidłowego działania nie ma mowy o normalnym funkcjonowaniu przychodni. Obawy środowiska lekarzy pogłębił również fakt, że ZUS nie był w stanie określić, kiedy problem zostanie rozwiązany.
- Interweniowałem już 31 października w ZUS i dowiedziałem się, że poprzedniej nocy została wgrana duża zmiana wdrożeniowa do systemu ZUS, która „negatywnie wpłynęła na e-ZLA gabinetowe. ”Potem dostałem informację, że problem został namierzony i fachowcy działają. Niestety, nie wiadomo ile czasu im to zajmie - relacjonował wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Tomasz Zieliński oraz Polskiej Izby Informatyki Medycznej.
Komunikat zamieszczony w dniu awarii na stronie ZUS nie poprawił nastrojów lekarzy i pacjentów: „Informujemy, że obecnie występują ograniczenia w PUE ZUS związane z: przeglądaniem danych, tworzeniem wniosków oraz dokumentów w ePłatniku, wystawianiem e-ZLA. Służby IT ZUS pracują nad przywróceniem pełnej dostępności wszystkich funkcji”.
Awaria nie tylko eZLA
Skutki awarii odczuli lekarze rodzinni ze wszystkich regionów w kraju. Co więcej w niektórych miejscowościach kłopoty dotyczyły nie tylko wystawiania eZLA, ale również możliwości wystawiania e-recepty - takie problemy sygnalizowali m.in. łódzcy lekarze rodzinni. Lekarze skupieni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie mają więc poważne wątpliwości, czy po 1 stycznia 2020 roku system e-recept będzie równie zawodny?
- U nas problemy z eZLA zaczęły się już pod koniec października. 4 listopada prawie cały dzień były też trudności z wysyłką recept. Klikanie kilkanaście razy „wyślij” powodowało wybieranie zupełnie innej funkcji - mówi Jarosław Krawczyk, szef Łódzkiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia.
W ocenie Marka Twardowskiego, wiceprezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie i byłego wiceministra zdrowia, prawidłowe działanie e-recepty wymaga doskonale przygotowanego systemu.
- Tymczasem nadal jest on zawodny, jak widać na zaledwie dwa miesiące przed wejściem w życie tego rozwiązania. Jak pacjent zrealizuje e-receptę w razie awarii, gdy lekarz nie będzie mógł wprowadzić jej do systemu, a aptekarz nie będzie mógł jej w nim zobaczyć, ani też potwierdzić wystawienia recepty u lekarza, np. po godzinach pracy przychodni? I co w sytuacji, gdy będzie to lek, który trzeba będzie podać natychmiast czy wręcz ratujący życie? Kto weźmie odpowiedzialność za narażenia zdrowia pacjenta? Jest jeszcze czas, by to przemyśleć i wycofać się z rozwiązania, które jest po prostu niebezpieczne. Po doświadczeniach ostatnich awarii nasz postulat, by równolegle do e-recept funkcjonowały recepty tradycyjne, pozostaje aktualny. Do tej pory np. w Szwecji, która wiele lat temu wprowadziła receptę elektroniczną – cały czas równolegle są honorowane recepty papierowe. W Niemczech każdy lekarz może generować trzy rodzaje recept: elektroniczną, papierową - drukowaną oraz papierową ręczną - wskazał Marek Twardowski.
Kary dla lekarzy nie rozwiążą problemu
Lekarze rodzinni krytycznie podchodzą również do opublikowanego początku listopada projektu rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, w którym wskazano, że świadczeniodawcy którzy nie podłączą się do systemu P1 służącego do wystawiania e-recept, zapłacą karę od tysiąca do pięciu tysięcy złotych.
Argumentując wprowadzenie kar resort zdrowia wskazał, że jest to konieczne ze względu na obowiązek wystawiania e-recept i e-skierowań. Kary za niepodłączenie się do systemu P1 mają zacząć obowiązywać 1 lipca 2020 r.- Czy w takiej sytuacji nie powinny być również nakładane kary na ZUS, gdy system przez kilka dni nie działa? – mówi Marek Twardowski.
- Uważam, że w obecnej sytuacji, niedoboru lekarzy w publicznym systemie, ogromnej liczbie emerytów, którzy wciąż pracują, by opieka zdrowotna w Polsce się nie zawaliła, karanie lekarzy finansowo za niepodłączenie się do system informatycznego P1 to bardzo ryzykowne i łatwe do przewidzenia w skutkach posunięcie decydentów. Dlatego zrobimy wszystko, aby proponowane przez resort zdrowia zapisy rozporządzenia uległy zmianie - wskazał Twardowski.
Źródło: FPZ
AM
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!