- Mam nadzieję, ze dzięki temu, iż wzrastają liczby testów dosyć gwałtownie, będziemy wyłapywali pacjentów zakażonych jak tylko się da - stwierdził minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jak mówił, w ostatnich dobach wykonywano ok. 4 tys. testów na dobę, a do końca tygodnia będzie to ok. 5 tys.
- W ostatnich dobach przeprowadzaliśmy ok. 4 tys. testów i chcemy w tym tygodniu dojść do 5 tys. - mówił minister, który był gościem programu Fakty po Faktach.
- W następnym tygodniu - mam nadzieję -, że mogą się pojawić nowe testy na koronawiusa - stwierdził.
- Mamy obecnie dostępne testy genetyczne PCR, mamy dostępne testy immunoenzymatyczne (...) - one są testami dobrymi. My mamy ich prawie 200 tys. za chwilę, bo 50 tys. już w Polsce i za chwilę przyjeżdża 150 tys. Trzeba je tylko stosować w odpowiedni sposób (...) - wyjaśnił.
- Natomiast wszyscy czekamy na tzw. testy białkowe, czyli bardzo podobne do testów genetycznych, ale oparte o białko wirusa, a tak szybkie, jak testy immunoenzymatyczne. To jest w tej chwili wyścig z czasem, kto jak najszybciej opracuje te testy i wdroży do produkcji - podkreślił minister zdrowia.
Ł.Szumowski przyznał, że mamy wzrost zachorowań: "w ostatnich dniach przybywa ponad 200 osób zakażonych dziennie", jednak nadal nie jest on tak wielki jak we Włoszech czy Hiszpanii, ale wkrótce "możemy spodziewać się wzrostu kolejno 300, 400 i 500 osób na dobę.
Jedyną metodą na ograniczenie liczby nowych zachorowań - jak podkreślał - jest zachowanie dystansu i reżimów.
- Te zasady są drakońskie, ja to rozumiem, (…) ale starajmy się. To w końcu nie jest tak dramatycznie długo. To są tygodnie, a nie miesiące czy lata, żeby spłaszczyć tę krzywą - przekonywał Szumowski.
BPO
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!