Samorządy miały odetchnąć z ulgą po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2019 r. TK stwierdził bowiem wówczas, że samorządy nie mogą ponosić wyłącznej odpowiedzialności za zadłużenie szpitali. Trybunał dał rządowi 18 miesięcy na poprawienie niekonstytucyjnego przepisu, który obliguje organy założycielskie do pokrycia straty netto lub likwidacji placówki. Termin ten właśnie minął (20 maja), a resort zdrowia stwierdził, że luka w przepisach nie powstaje. Po prostu nikt nie musi spłacać długów szpitali. Czy efektem będzie zamykanie się niektórych placówek?
Do niedawna jeśli szpital miał stratę, a władze samorządu chciały uniknąć jego likwidacji, musiały pokrywać tę stratę. Zadłużenie szpitali często wynika z kolei z niedofinansowania procedur medycznych czy braku finansowania za nadwykonania, czego skutki ponoszą właśnie samorządy.
Obecne zadłużenie szpitali to kilkanaście miliardów zł, więc samorządy z niecierpliwością czekały na nowe regulacje w zakresie ich udziału w pokrywaniu tych strat. Wyrok TK mówił o 18 miesiącach na uregulowanie sprawy. O ile po wyroku resort zapowiadał prace nad nowymi przepisami, to żadna propozycja w tym zakresie nie powstała.
Biuro komunikacji MZ na pytania Polityki Zdrowotnej przypomniało, że zakwestionowany przepis, tj. art. 59 ust. 2 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 o działalności leczniczej (Dz. U. z 2020 poz. 295 ze zm.), zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego K 4/17 z dnia 20 listopada 2019 r., w zakresie w nim wskazanym, traci moc 20 maja 2021 r.
"Jednakże w omawianym przypadku nie powstaje luka prawna"- podkreśla biuro.
Minister zdrowia Adam Niedzielski odniósł się też do sprawy w wywiadzie udzielonym naszej redakcji, który opublikowaliśmy w środę
Jak przyznał, resort ma analizy, że "nie jest potrzebne wprowadzanie rozwiązania legislacyjnego. Oznacza to po prostu wprowadzenie zasady braku konieczności pokrywania długu przez właściciela samorządowego. Ta interpretacja nie jest obecnie podważana, ale powstanie ustawa o restrukturyzacji szpitali i pewnie tam znajdzie się konkretny zapis w tej sprawie". Pytany, kto pokryje długi szpitali stwierdził jednoznacznie, że "nikt nie ma obowiązku", a szpitale mogą np. brać kredyty, aby to zadłużenie obsługiwać.
Obowiązek samorządu?
Ekspert E&Y oraz b. wiceminister zdrowia Jakub Szulc podkreśla, że "w sytuacji, gdy szpital przestaje mieć możliwość udzielania świadczeń, to powinien zostać zlikwidowany, a wówczas jego zobowiązania przechodzą na tenże właśnie organ założycielski. Jeżeli ten nie jest w stanie spłacić tych zobowiązań, to przechodzą one na Skarb państwa".
Przypomina, że ustawa dekomercjalizacyjna z 2016 r. wprowadziła obowiązek pokrycia ujemnego wyniku finansowego przez jednostkę samorządu terytorialnego, czyli przez organ tworzący pod rygorem zlikwidowania szpitala. Natomiast wyrokiem TK z 2019 r. ten obowiązek został zniesiony.
Koszty rosną szybciej niż przychody
- Dzisiaj faktycznie jest tak, że jeżeli chodzi o szpitale zorganizowane jako Samodzielne Publiczne Zakłady Opieki Zdrowotnej, wypracowując ujemny wynik finansowy, nie ma obowiązku, aby ten ujemny wynik finansowy był przez kogokolwiek pokryty - stwierdził J. Szulc. Dodał, że jeżeli ujemny wynik finansowy nie jest przez nikogo spłacany, to przeradza się to wprost w niezrealizowane zobowiązania, czyli dług.
Jak zaznaczył, efektem rozwierających się nożyc miedzy finansowaniem z NFZ a wzrostem kosztów funkcjonowania placówek ochrony zdrowia jest właśnie wzrost zadłużenia. - Zadłużenie to zaczyna narastać w spos ób lawinowy. Na koniec 2019 r. wynosiło 14,3 mld zł, a na koniec 2020 - już prawie 16 mld zł - wylicza. Jak dodaje, nominalnie finansowanie systemu ochrony zdrowia wzrosło, ale koszty wynagrodzeń w tym samym okresie rosły szybciej niż przychody.
Z kolei prewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) Marek Kowalski podkreśla, że minister zdrowia w wywiadzie mówi też o powołaniu rodzaju funduszu bankowo-pożyczkowego dedykowanego szpitalom.
Łatka nie przykryje problemu
- Tutaj chodzi tu o fundusz bankowo-pożyczkowy, o którym mówił minister. To formuła, kt óra miałaby zastąpić oddłużanie szpitali, kt óre było wcześniej prowadzone. Dziś rząd na to oddłużanie się nie decyduje i wygląda na to, że chce stworzyć ten fundusz bankowo-pożyczkowy, który ma dać oddech szpitalom w pewnym sensie przejmując w formie pożyczki część zobowiązań - ocenił.
- Dla mnie, jako przedsiębiorcy, jest istotne to, że gross tego długu jest ponoszona po stronie przedsiębiorc ów, kt órzy w pewnym sensie finansują szpitale poprzez długie terminy płatności - dodał M. Kowalski.
- Pewnie rozwiązanie w formie udzielenia pożyczki nie spowoduje, że ten dług zniknie, tylko zostanie w formie pożyczki zawieszony w banku - podkreślił i dodał, że będzie to tylko pewnego rodzaju łatka, która nie rozwiąże problemu na dłuższą metę jeżeli presja wynagrodzeń i koszty będą rosły cały czas szybciej niż dochody szpitali.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!