Reklama

Kobiety mówią lekarzom: dość waszej bezczynności!

Parlamentarny Zespół ds. Praw Reprodukcyjnych zebrał się dziś w Sejmie. Zainicjowane przez posłanki Lewicy spotkanie ma być początkiem procesu wypracowywania zmian w dostępie do aborcji.

W środę w Sejmie zebrał się zespół złożony z parlamentarzystek Lewicy i aktywistek organizacji kobiecych, zajmujących się pomocą w dostępie do aborcji. Zaproszeni zostali również przedstawiciele Rzecznika Praw Pacjenta, Naczelnej Izby Lekarskiej i konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii. Mimo zaproszenia nie przybył nikt z Ministerstwa Zdrowia. Zespół zebrał się po śmierci Pani Doroty w Nowym Targu, w związku z zagrożeniem zdrowia i życia kobiet w ciąży w wyniku nieudzielania niezbędnych świadczeń zdrowotnych.

Doszło do złamania prawa

Zastępca Rzecznika Praw Pacjenta Grzegorz Błażewicz stwierdził naruszenia praw pacjenta w szpitalu w Nowym Targu. Według opinii ekspertów doszło do naruszenia prawa m.in. do świadczeń zdrowotnych, natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych, do rzetelnej informacji o stanie zdrowia i do dokumentacji medycznej. Nie wprowadzono właściwego postępowania medycznego, a nadzór nad ciężarną nie był prowadzony z właściwą starannością.

Reklama

Aborcje w Polsce się robi, ale się ich nie raportuje

- Śmierć pani Doroty to nie pierwszy taki przypadek. Wiemy, jakie decyzje stoją za tym barbarzyńskim prawem – mówiła posłanka Lewicy Katarzyna Kotula. – Justyna, Ania, Agnieszka, Dorota to imiona kolejnych kobiet, które są ofiarami drakońskiego prawa.

Antonina Lewandowska z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (FEDERA) przekonywała, że aborcje, do których jest wskazanie, bo ratują życie i zdrowie kobiety są przeprowadzane, a ich skala jest duża. Jednak lekarze i szpitale obawiają się o tym mówić. Często jest to procedura opisywana jako poronienie indukowane, a nie zabieg przerwania ciąży. - Polscy obywatele i Obywatelki muszą dowiedzieć się, co dzieje się w naszym kraju. Szpitale przeprowadzają zabiegi usunięcia ciąży, często dopiero po otrzymaniu decyzji prawnika. Tymczasem w miesiącu może dochodzić nawet do kilkuset takich interwencji, w których ratuje się zdrowie i życie kobiet. Aborcje są wykonywane, ale nie raportowane – mówiła Lewandowska.

Reklama

ADT: pomagamy ratować życia kobiet

Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu (ADT) poinformowała, że każdego dnia pomagają przerwać ciąże, często zagrożone. Kobiety, które się zgłaszają do organizacji, w wielu przypadkach mają wskazania do przerwania ciąży, ale oficjalnie nie można znaleźć lekarza, mogącego to zrobić.

- Robimy codziennie 107 aborcji, czyli tyle, ile oficjalnie w polskich szpitalach w rok. Coraz częściej mówimy kobietom o tym, jak ukryć aborcję przed lekarzem. Od wyroku trybunału ponad 2 tys. osób wyjechało zagranicę, by przerwać ciążę, co kosztowało nas ponad 2 mln zł. Kobiety piszą i dzwonią do nas z pytaniem, czy to normalne, że mimo odejścia wód płodowych lekarze każą leżeć i czekać. Kobiety boją się, że umrą jak Iza z Pszczyny albo Dorota. Czasem musimy znaleźć kogoś w danej miejscowości, kto zaryzykuje swoje bezpieczeństwo prawne, by komuś uratować życia. Polscy lekarze nie chcą przerywać ciąż, nawet jeśli są do tego wskazania. Dlaczego nie kierują się zaleceniami WHO? – pytała Broniarczyk.

Reklama

Lekarze nie umieją robić bezpiecznej aborcji

Lata obowiązywania zakazu aborcji i dodatkowe zaostrzenie ustawy aborcyjnej przez wyrok Trybunału Konstytucyjnego sprawiły, że polscy lekarze nie potrafią przerywać ciąży według najnowszych standardów. Część z nich boi się to robić z uwagi na brak praktyki, część przyznaje się do niedostatku wiedzy i przygotowania w toku studiów, część zasłania się klauzulą sumienia. Mówiła o tym dr Gizela Jagielska, specjalistka położnictwa i ginekologii z Oleśnicy.

- Uważam, że każdy oddział ginekologiczny powinien być przygotowany do przeprowadzenia aborcji, tak jak jesteśmy przygotowani do wykonania cesarskiego cięcia. 90 proc. pacjentek zakończenia ciąży to z powodów psychiatrycznych z zaświadczenia lekarskiego. W kwestii klauzuli sumienia: pacjentki, które przyjeżdżają z odległych miejsc przynoszą informacje, że na całym oddziale nie ma ani jednego lekarza, który potrafi wykonać aborcję. To jest świadczenie medyczne, które jest w koszyku finansowanym przez NFZ – dodała Jagielska..

Reklama

Aborcja, to się dzieje

Przedstawicielki organizacji kobiecych opowiadały bulwersujące historie kobiet w ciąży, m.in. o tym, że dokonują aborcji na własną rękę, kierując się poradami z internetu, korzystając z przyrządów, które mogą wywołać powikłania, a nawet zagrażać ich życiu, np. cewnik Foleya.

- Od lat opowiadamy te same historie i one nic nie zmieniają. Konieczne jest, by aborcja była legalna, dostępna i bezpłatna. To nie jest normalne, że polskie szpitale nie wykonują części świadczeń zakontraktowanych przez NFZ. Czy środowisko lekarzy jest w stanie poprzeć dekryminalizację aborcji i wykreślenie art. 150 ustawy o aborcji? – pytała na spotkaniu w sejmie posłanka Lewicy Magdalena Biejat.

Reklama

Natomiast inna posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przekonywała, że brak reakcji lekarzy na to, co dzieje się z kobietami w ciąży w Polsce jest niedopuszczalny. - My państwa w istocie oskarżamy. Jeśli lekarze czują się zagrożeni penalizacją, to posłanki Lewicy pomogą. Nie ma ze strony środowiska lekarskiego poparcia dla ustawy liberalizującej aborcję. Żądamy od was lekarzy wykonywania waszego zawodu – mówiła.

Ministerialny zespół już pracuje

Minister Zdrowia w poniedziałek 12 czerwca powołał zespół do spraw opracowania wytycznych dla podmiotów leczniczych w zakresie procedur związanych z zakończeniem ciąży. W jego skład weszli konsultanci krajowi w dziedzinie ginekologii, neonatologii, perinatologii, a także psychiatrii, przedstawiciele Rzecznika Praw Pacjenta, samorządu lekarskiego oraz uczelni medycznych. Minister zapowiedział także, że w zespole będzie obowiązywał parytet. Na 13 ekspertów jest siedem kobiet. Na czele zespołu ma stanąć prof. Krzysztof Czajkowski, konsultant krajowy ds. ginekologii. Na spotkaniu w sejmie powiedział:

Reklama

- Nie zamierzam wdawać się w dyskusję na temat konkretnych przypadków, ale jestem tu, by wysłuchać wszystkich głosów. Mam kierować ministerialnym zespołem, który ma wypracować założenia procedur przerywania ciąży. 12 września komisja ma zakończyć działania.

W zespole, mającym opracować konkretne wytyczne związane z przerywaniem ciąży, nie ma przedstawicieli żadnej organizacji zajmującej się zwiększaniem dostępu do aborcji.

Kolejne spotkanie sejmowego zespołu zaplanowane jest na początek lipca.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości