Nowi dorośli pacjenci zawalifikowani do domowej wentylacji mechanicznej nie są przyjmowani od 6 grudnia przez podmioty zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM). To forma protestu związku wobec zaproponowanych przez AOTMiT obniżek wyceny tych świadczeń. Według świadczeniodawców, zostali oni postawieni pod ścianą, a tak radykalna obniżka wycen jest dla nich szokiem. Pozostaje też problem nierozliczonych nadwykonań. Czekają na rozmowy z ministerstwem zdrowia w tej sprawie.
O cięciach w domowej wentylacji mechanicznej pisaliśmy już tutaj:
Efektem propozycji AOTMiT jest to, że podmioty zrzeszone w OZŚWM od 6 grudnia - zgodnie z zapowiedzią - nie przyjmują nowych dorosłych pacjentów kwalifikowanych przez lekarzy do wentylacji domowej. To trudna decyzja zarówno dla świadczeniodawców, jak też oczywiście dla nowych potencjalnych pacjentów wymagających wspomagania oddechu w domu.
Świadczeniodawców jednak nie zmienili decyzji nawet po "próbach zastraszenia ze strony oddziałów NFZ karami i groźbami zerwania umów". Związek uznaje je za niezasadne i nadal czeka na zaproszenie do rozmów ze strony Ministerstwa Zdrowia.
Powodów wstrzymania nowych przyjęć jest z resztą więcej. Oprócz propozycji cięć w wycenach, świadczeniodawców martwi przyszłość ich pacjentów oraz przeciągające się milczenie ze strony Ministra Zdrowia. Chodzi też o rosnącą liczbę nadwykonań. Wstrzymanie przyjęć jest więc dramatyczną formą zwrócenia uwagi na narastający, systemowy problem z wentylacją domową.
- Równolegle z ogłoszeniem naszej decyzji wystąpiliśmy z postulatami, których spełnienie mogło ją zmienić. Pierwszy z nich został spełniony, gdyż jak dotąd prezes AOTMiT wstrzymał się z publikacją obwieszczenia o nowych taryfach. Drugi postulat, jakim było zorganizowanie spotkania z resortem zdrowia, nadal pozostaje bez odzewu – mówi dr Robert Suchanke, prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej.
Szokująca propozycja cięć
Przypomina, że odkąd ministrem zdrowia został Adam Niedzielski, nikt z resortu nie spotkał się dotąd z przedstawicielami Związku.
- Mamy świadomość, jak bardzo wstrzymanie przyjęć nowych pacjentów komplikuje ich i tak już trudną sytuację, ale nie możemy cofnąć się, bo zostaliśmy sami postawieni pod ścianą za którą jest finansowa przepaść.Zapowiedź wprowadzenia tak radykalnych obniżek wycen zaproponowanych przez AOTMiT była i nadal jest dla nas szokiem, ale jeszcze bardziej martwi nas milczenie Ministra Zdrowia - podkreśla dr R. Suchanke.
Co z faktycznymi kosztami świadczeń?
Według Związku, stanowisko Rady ds. Taryfikacji AOTMiT oraz raport, na którym jest ono oparte, są "nierzetelne i niewiarygodne" oraz "brak w nim merytorycznej analizy danych kosztowych" pozyskanych od świadczeniodawców.
W podobnym tonie wypowiada się tez były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda, który ocenia, że ze względu na istotne błędy i braki "nie można uznać raportu AOTMiT za wiarygodny i obiektywny i nie powinien stanowić podstawy oceny wartościującej Prezesa Agencji oraz Rady Taryfikacji, a tym bardziej Ministra Zdrowia".
Pisma z NFZ
Jednak na razie odezwu ze strony resortu na prośbę o spotkanie nie ma. Zamiast tego, - jak podaje Związek - jego członkowie od kilku dni są zasypywani pismami z oddziałów wojewódzkich NFZ z groźbami kar i zerwania przez Fundusz umów ze świadczeniodawcami.
"Umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawarte z Narodowym Funduszem Zdrowia powinny być realizowane zgodnie z ich postanowieniami. Oznacza to, że świadczeniodawca jest zobowiązany do systematycznego i ciągłego wykonywania umowy przez cały okres jej obowiązywania. Niezastosowanie się świadczeniodawców do przepisów zawartej umowy i bezprawne odmowy objęcia opieką pacjentów posiadających skierowanie do wentylacji mechanicznej domowej, skutkować będą podjęciem działań przez Narodowy Fundusz Zdrowia na podstawie przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (Dz. U. z 2020 r. poz. 320 ze zm.)" - brzmi treść pism z NFZ.
- Problem w tym, że te same oddziały wojewódzkie NFZ regularnie wysyłają do naszych członków pisma z informacją, że przyjmowanie pacjentów powyżej kontraktu odbywa się na ich ryzyko i doradzają, że nie mają obowiązku tego robić - mówi Katarzyna Baj, dyrektor biura zarządu Związku. - A teraz straszą konsekwencjami. Przecież to jawna hipokryzja! - dodaje.
Problem nadwykonań narasta
Według Związku, skoro Fundusz nie jest zobowiązany do zapłaty za wykonane świadczenia przekraczające kwotę zobowiązania określoną w umowie, to tym bardziej świadczeniodawcy nie są zobowiązani do wykonywania świadczeń przekraczających tę kwotę. Rozwiązaniem byłoby zwiększenie wartości umów na 2022 rok. Jednak propozycje umów, jakie otrzymją świadczeniodawcy na przyszły rok pozostają na niezmieniomy poziomie. To spowoduje zaś, że problem nierozliczonych nadwykonań będzie narastał.
- My nadal chcemy przyjmować pod opiekę nowych pacjentów, którzy chcą wrócić do swoich domów,ale nie będziemy w stanie tego zrobić, jeżeli Fundusz zamiast konstruktywnego rozwiązania problemu nadlimitowych pacjentów ma do zaoferowania jedynie groźby i kary - stwierdza Marcin Warzecha, sekretarz zarządu Związku i przedstawiciel jednego ze świadczeniodawców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!