Ujawniła ostatnio skandal z centrum medycznym w Rzeszowie, w którym zaproponowano pielęgniarkom opcję dodatkowego zarobku w roli kelnerek na imprezie dla lekarzy. Profitem miała być możliwość... znalezienia męża. Centrum medyczne za tę „propozycję” przeprosiło, ale niesmak pozostał. Kim jest Siostra Bożenna piętnująca patologiczne sytuacje w polskiej ochronie zdrowia?
Słynne „machanie laczem”, zamiast wenflonu – teflon, a w ręku obowiązkowo strzykawka. Znacie? Jeśli nie to żałujcie i czytajcie dalej bo… grono tych, którzy obserwują Siostrę Bożennę na Facebooku oraz na Instagramie sięga ponad dwustu tysięcy użytkowników i stale się powiększa. W czym tkwi fenomen tego profilu?
Siostra Bożenna jest pielęgniarką. Po studiach rozpoczęła prace na oddziale internistycznym i – jak sama mówi – dostała tam nieźle w kość. Na tyle, że pojawiły się nawet myśli o odejściu z zawodu i przebranżowieniu się. Znajoma podsunęła mi pomysł pracy w agencji zajmującej się m.in. social mediami. Pisz bloga – poradziła. Ok, ale o czym? No, o pielęgniarstwie! Tak narodziła się Siostra Bożenna i jej wyjątkowy image.
Ostatecznie Siostra Bożenna z pielęgniarstwem się nie rozstała, a jej aktywność w sieci zaczęła przyciągać nie tylko medyków. „Czy Siostra Bożenna udziela wywiadów?” - napisaliśmy w wiadomości na Facebooku. „Tak, a będę mogła wcześniej przeczytać?” - odpowiedziała i oczywiście na wywiad się zgodziła. Warunek jest jeden: pozostaje Siostrą Bożenną i tak pojawia się mediach.
To, co mogę obracam w żart, pokazuję medyczną rzeczywistość z dystansu bo bez niego naprawdę można zwariować. Staram się jednak wykorzystać moc tkwiącą w socialowych zasięgach do ukazywania i piętnowania patologii. Jeśli ktoś przeczyta, że naprawdę nie jest dobrym pomysłem proponowanie pielęgniarce przez pacjenta nadgryzionego ciastka „bo rodzina przyniosła, a jemu nie smakuje” to już będzie mały krok do przodu
Reklama
- mówi Siostra Bożenna.
Na blogu Siostry Bożenny znaleźć można aż dziesięć najważniejszych tekstów, które sprawią, że będzie się „ulubionym” pacjentem całego medycznego personelu. To oczywiście wskazówki głównie dla tych, którzy sądzą, że wielki, namalowany znak „H” przed szpitalem oznacza: Hilton.
Nie pudruję szpitalnych realiów i doskonale wiem, że jest też druga strona medalu. Mówię o medykach, którzy podejście mają takie: „pacjent to zło, jego rodzina jeszcze większe”. Przedmiotowe traktowanie, słowa, które nigdy nie powinny być wypowiadane i teksty na „zakazanej liście” jak najbardziej istnieją. Przykład? Rzucenie w kierunku rodzącej właśnie kobiety pytania, czy jak robiła to dziecko to też tak krzyczała. Mnie to przeraża i budzi autentyczny żal, że tacy medycy naprawdę istnieją i tak się zachowują
Reklama
– podkreśla Bożenna.
Kolejne kwestie to na pewno system wynagradzania pielęgniarek, ogromne różnice płacowe między osobami pracującymi, np. na jednym oddziale. No i wisienka na torcie - patologiczne propozycje składane pielęgniarkom czy też rejestratorkom, że jak przyjdą do pracy jako kelnerki to może znajdą sobie mężów. Dramat w jednym akcie
- komentuje Siostra Bożenna.
Czy sytuacji do opisywania na profilu Siostry Bożenny zabraknie? Raczej nie. Wiele wskazuje na to, że inspiracje wciąż będą się pojawiać i to w bardzo zaskakujących wersjach. Tymczasem Siostra Bożenna musi już zakończyć rozmowę. Idzie przecież na dyżur.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze