Narodowy program zdrowia prokreacyjnego formalnie się rozpoczął. W rzeczywistości jednak nie funkcjonuje. Jak i kiedy resort zdrowia zamierza wreszcie pomóc parom borykającym się z problemem niepłodności?
Zakończenie finansowania zapłodnienia pozaustrojowego z budżetu państwa spotkało się z krytyką opozycji, ale przede wszystkim odebrało nadzieję wielu parom zmagającym się z problemem niepłodności. W odpowiedzi na rosnący problem powstać miał „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce”, który ma być alternatywą dla porzuconej procedury in vitro, a którego działania zaś będą zgodne z przekonaniami wszystkich.
Zapytaliśmy zatem MZ o szczegóły dotyczące programu, prosząc także o wypowiedz osoby odpowiedzialnej za reformę. Jak poinformowała nas rzecznik resortu Milena Kruszewska, w Ministerstwie „obecnie trwa procedura mająca na celu uruchomienie konkursu uzupełniającego na wybór referencyjnych ośrodków leczenia niepłodności, które wezmą udział w Programie kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016-2020”.
Nadal brakuje 3 ośrodków
Jak informuje w swoim komunikacie MZ, do tej pory w pierwszym etapie wyłoniono 13 ośrodków referencyjnych, które będą przeprowadzały pełną diagnostykę w warunkach ambulatoryjnych i szpitalnych. W ramach programu planuje się jednak utworzyć sieć co najmniej 16 takich ośrodków. Ośrodki te będą oferowały pełną diagnostykę w warunkach ambulatoryjnych i szpitalnych, z możliwością przeprowadzenia badań laboratoryjnych czy diagnostyki nieinwazyjnej.
Na jaką pomoc mogą liczyć pary?
Jak informuje nas rzeczniczka MZ, program zakłada „skoordynowane działania diagnostyczne ukierunkowane na stan zdrowia i sytuację danej pary, których celem jest określenie przyczyny niepłodności oraz możliwości późniejszego wdrażania terapii”. W ośrodkach leczących niepłodność mają funkcjonować pracownie USG, pracownia histeroskopii i laboratorium andrologiczne. Ośrodek będzie też musiał prowadzić poradnię leczenia niepłodności. Musi być tam również możliwa diagnostyka w warunkach hospitalizacji.
Samorządy na ratunek
Naprzeciw wszystkim, którzy chcą skorzystać z metody in vitro wychodzą samorządy, chętnie partycypujące w kosztach metody zapłodnienia pozaustrojowego. Procedurę dofinansowuje: Częstochowa, Łódź i Sosnowiec, a w kolejce ustawia się także Gdańsk, gdzie program dofinansowania in vitro jest już gotowy. Jego budżet wynosić ma 1 mln złotych. Nad przyjęciem podobnego rozwiązania dyskutują radni w wielu miastach. Jeśli program zostanie pozytywnie zaopiniowany, w najbliższym czasie procedurę in vitro będzie refundować także Warszawa. Mimo, że prezydent miasta popierał pomysł, decyzją radnych metoda zapłodnienia pozaustrojowego nie będzie finansowana w Krakowie.
Częstochowa program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego przyjęła na lata 2015 - 2017, powierzając jego realizacje kilku ośrodkom. Parom, mieszkańcom Częstochowy zmagającym się z problemem przysługuje jednorazowe dofinansowanie w wysokości 5 tys. złotych, pod warunkiem przeprowadzenia przynajmniej jednej procedury. Łódź swoim mieszkańcom oferuje dofinansowanie do trzech prób zabiegu. Pomoc ta wynosi podobnie jak w Częstochowie do 5 tys. złotych, nie więcej jednak niż 80 proc. całej procedury biotechnologicznej. Podobnie sytuacja wygląda w Sosnowcu. Roczny budżet przeznaczony na realizację programu w Łodzi wynosi 1 mln złotych, tylko w roku 2016 wyniósł on 650 tys. złotych. Program zaplanowany został na lata 2016 - 2020, realizatorami są dwa ośrodki. Warunki uczestnictwa w przyjętych programach to: bycie mieszkańcem danego miasta lub mieszkanie na jego obszarze od roku, pozostawanie w związku małżeńskim lub partnerskim, udokumentowanie diagnostyki, przyczyn niepłodności czy bezskutecznego leczenia. W miastach różnią się jedynie przedziały wiekowe kobiet mogących ubiegać się o udział w procedurze. Niedawno program przyjęli także radni Poznania, przeznaczając z budżetu kwotę 1,9 mln złotych. Program na lata 2017-2020, podobnie jak w pozostałych miastach w opinii radnych i działaczy ma wesprzeć osoby borykające się z problemem niepłodności.
Kiedy pacjenci otrzymają realną pomoc z MZ?
Według informacji Ministerstwa Zdrowia dopiero w drugie połowie 2017 r. ośrodki powinny rozpocząć realizacje powierzonych zadań. Wynika z tego, że nie jest to termin sztywno określony. „Ośrodki te są na etapie wyposażania i adaptacji pomieszczeń dla poradni oraz zakupu sprzętów do przeprowadzania pełnej diagnostyki” - przekazuje MZ. Niedawne zmiany w resorcie oraz zapowiedzi dużych reform, do których należy likwidacja NFZ, realne wdrożenie programu mogą zatem opóźnić. Wynika z tego, że pierwsze dane i wnioski z funkcjonowania programu otrzymamy najwcześniej z początkiem 2018 roku. Program MZ skierowany ma być do małżeństw lub związków partnerskich, które do tej pory nie były diagnozowane pod kątem niepłodności.
Konieczne jest szybkie działanie
Jak informuje Raport Koalicji na Rzecz Kompleksowej Terapii Niepłodności „Wspieramy płodność” problem niepłodności dotyka co roku ok. 1,5 mln par w Polsce, zjawisko to będzie się jednak nasilało. Dr n. med. Ewa Goncikowska z kliniki FertiMedica Centrum Płodności wyraźnie wskazuje iż „Niepłodność jest chorobą specyficzną. Po pierwsze, w przeważającej większości dotyczy dwojga ludzi. Po drugie, dotyczy niezwykle intymnej sfery ludzkiego życia i neguje podstawowy, pierwotny i głęboki instynkt, jakim jest pragnienie posiadania dziecka. Jest chorobą, która odbiera człowiekowi coś, co nigdy nie istniało, czyli dziecko, które nie chce się począć i narodzić. Jest niespełniającym się marzeniem o rodzicielstwie, niezrealizowaną potrzebą. W odczuciu osób nią dotkniętych oprócz cierpienia psychicznego przynosi stygmatyzację i upokorzenie. I wreszcie po trzecie - spodziewanym efektem leczenia niepłodności jest pojawienie się na świecie kolejnej osoby […].
Anna Grela
Źródło: MZ, wspieramyplodnosc.pl, UMC, invitrodlalodzi.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!