Przedstawiamy wywiad z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem, którego udzielił portalowi PolitykaZdrowotna.com. Ze względu na długość materiału podzieliliśmy go na dwie części. W pierwszej więcej miejsca poświęcamy finansowaniu, w drugiej planowanym zmianom w finansowaniu rezydentur.
W projekcie ustawy podnoszącej stopniowo nakłady na ochronę zdrowia zapisano, że poziom 6 proc. BKB publicznych nakładów osiągniemy obligatoryjnie w 2025 r. Gdyby wpisali Państwo wcześniejszą datę np. rok 2022 czy 2023 to możliwe, że protest rezydentów i innych zawodów medycznych udałoby się ugasić.
Konstanty Radziwiłł: Kiedy wreszcie jest wyczekiwana od lat ustawa, to akurat wtedy protestują środowiska medyczne. Jakoś tego protestu nie było widać wtedy, kiedy w ogóle taka perspektywa na wzrost finansowania się nie pojawiała. To paradoks.
Proponowane przez nas zmiany w znaczący sposób zwiększają finansowanie służby zdrowia, ale jak widać „apetyt rośnie w miarę jedzenia” i niektóre środowiska chcą więcej. Powinny jednak docenić tę inicjatywę, która jest przełomem.
Do 2025 roku jest jeszcze wiele czasu, a ta data i 6 proc. PKB to nic nowego. Środowisko medyczne obawia się, że wzrost będzie zbyt wolny, a rozłożony na tyle lat może nie dojść do skutku. Mieliśmy np. plany reform ministra Zbigniewa Religi, które też chciał rozłożyć na 7-8 lat. I nie weszły w życie.
Konstanty Radziwiłł: Ale dzisiaj mamy na stole konkretny projekt ustawy, który mówi, że nakłady w sposób gwarantowany stopniowo będą rosły. Oczywiście można marzyć o szybszym tempie, o wyższym poziomie, ale to nie jest kwestia negocjacji, a raczej odpowiedzialności i możliwości.
Służba zdrowia jest jednym z najważniejszych zadań państwa wymagających finansowania ze środków publicznych. Nie można z powodu nieodpowiedzialnego potraktowania tego zadania wywrócić finansów publicznych i zagrozić innym zadaniom państwa.
Ale jeszcze raz powtarzam, determinacja do podnoszenia nakładów na służbę zdrowia jest bezdyskusyjna.
Bezdyskusyjna. Ale protest rezydentów i innych zawodów medycznych chyba w tym pomógł, skoro projekt od ponad roku czekał na publikację i przyjęcie przez rząd.
Konstanty Radziwiłł: Jestem gotowy dzielić się sukcesem z każdym, kto choć odrobinę przyłożył się do niego. Poziom 6 proc. PKB publicznych wydatków na zdrowie był marzeniem wielu środowisk od co najmniej 20 lat. Zarówno przedstawiciele środowisk zawodowych służby zdrowia, zarządzający placówkami czy organizacje pacjenckie, mają dziś swój udział w tym sukcesie. Można tak również powiedzieć o lekarzach rezydentach. Nie dlatego, że od ponad 2 tygodni prowadzą swój protest, ale dlatego, że wcześniej działali na rzecz zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. To jest nasz wspólny sukces. I trzeba podkreślić: on już jest. Decyzja polityczna już zapadła.
Niektórzy popadają w skrajności i powątpiewają w to, że zmiana nastąpi. Nie widzę powodu, do takich obaw. Decyzje rządu z ostatnich tygodni i miesięcy to dowód na to, że gabinet pani premier Beaty Szydło jest zdeterminowany, by podwyższać nakłady na ochronę zdrowia. Z ok. 5 mld nadwyżki w finansach publicznych br. względem planu, aż 3 mld zł trafią do służby zdrowia. W przeszłości nic takiego się nie zdarzyło. To jest rękojmia intencji rządu w sprawie ustawy o nakładach.
No właśnie, w różnych wypowiedziach dotyczących wzrostu wydatków na zdrowie w tym roku raz mamy 8 mld zł, raz 9 mld, innym razem trzy. Można się pogubić. Z tych 8-9 mld zł większość to po prostu pieniądze NFZ, które i tak trafiłyby na ochronę zdrowia, prawda?
Konstanty Radziwiłł: 8 mld zł to różnica nakładów publicznych na zdrowie między latami 2016 i 2017. Około 3 mld zł to różnego rodzaju wydatki, w sprawie których decyzje zapadają w ostatnich tygodniach. Są to m.in. zakupy sprzętu medycznego, wyposażenia gabinetów profilaktyki zdrowotnej i dentobusów w ramach tzw. specustawy, która określiła dotację z budżetu na ten cel. Ale dodatkowe środki na wyposażenie placówek wydatkowane są także poza ustawą, bo części można było dokonać z rezerw bez dodatkowych regulacji.
W ramach Narodowego Planu Zdrowia, Programu Profilaktyki i Leczenia Chorób Układu Sercowo-Naczyniowego POLKARD itp.?
Konstanty Radziwiłł: Nie. To środki przeznaczone na inwestycje w placówkach podległych ministrowi zdrowia, takich jak szpitale kliniczne, instytuty. To są wydatki poza planem, uruchomione z rezerw.
Ministrowi zdrowia wolno dofinansowywać nadzorowane przez siebie jednostki, a jako że minister finansów uwolnił środki z rezerw, to je wykorzystujemy. Natomiast w przypadku szpitali nienadzorowanych przez ministra zdrowia, potrzebna była regulacja dodatkowa, czyli specustawa. Chodzi np. o szpitale powiatowe, czy gabinety medycyny szkolnej oraz zakup dentobusów. Oprócz tego uwalniamy fundusz zapasowy NFZ.
Wcześniej niż zwykle, prawda?
Konstanty Radziwiłł: Ich uruchomienie w każdym momencie powoduje obciążenie sektora finansów publicznych. To jest możliwe, gdy mamy jakiś luz w budżecie. To są środki na skrócenie kolejek do świadczeń, na które trzeba szczególnie długo czekać, np. na operacje zaćmy czy wszczepienie endoprotez.
Następnym krokiem, jaki szykuje rząd, jest uruchomienie środków na zapłatę placówkom medycznym za tzw. nadwykonania.
Rozmawiała Aleksandra Kurowska
Foto: KPRM
Polecamy także drugą część rozmowy z ministrem Konstantym Radziwiłłem
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!