W rozmowie z portalem PolitykaZdrowotna.com, Justyna Zalewska, psychoanalityczka i psychoterapeutka psychoanalityczna opowiedziała o tym, dlaczego okres świąteczny tak boleśnie obnaża samotność osób starszych. Ekspertka wyjaśnia, jakie mechanizmy psychologiczne stoją za zubożeniem życia psychicznego i dlaczego wiele starszych osób nie sięga po dostępne formy wsparcia. W wywiadzie tłumaczy także, jak „kilka minut obecności” potrafi zmienić doświadczenie starości i co decyduje o tym, czy seniorzy chcą jeszcze żyć „w kontakcie” z drugim człowiekiem.
Idą święta, a to, wbrew temu, co widzimy w reklamach, dla wielu osób starszych jeden z najbardziej obciążających psychicznie momentów w roku. To właśnie w grudniu samotność, niewyrażona żałoba i niewypowiedziane pretensje potrafią wrócić ze zdwojoną siłą, o czym przeczytacie w rozmowie z Justyną Zalewską, psychoanalityczką i psychoterapeutką psychoanalityczną. Zapraszamy do wywiadu, który pokazuje, jak skomplikowane emocje stoją za świątecznym milczeniem starszych osób i dlaczego niektóre z nich, mimo braku rodziny, nie potrafią sięgnąć po pomoc.
PolitykaZdrowotna.com: Dlaczego dla seniorów, którzy nie mają rodziny, okres świąteczny bywa jednym z najbardziej obciążających emocjonalnie momentów w roku? Jakie psychologiczne mechanizmy sprawiają, że samotność w tym czasie szczególnie mocno się pogłębia?
Justyna Zalewska: Myślę, że osoby starsze często nie zdają sobie sprawy, że mają wpływ na to, jak toczy się ich życie. W święta można zauważyć dwa rodzaje podejść. Są seniorzy, którzy szukają kontaktu z innymi, i są tacy, którzy się od nich odwracają. Za odwracaniem się od kontaktu, stoi często zgorzknienie i poczucie krzywdy. To poczucie nie jest związane wyłącznie z samotnością ani tylko ze starzeniem się, chociaż nieraz może mieć z tym związek. Chodzi tutaj nie tyle o lęk przed umieraniem i samotnością, ile o uczucie prześladowania i poczucie winy, które utrudniają sięganie po pomoc i zwracanie się do innych. Znam też sporo seniorów, których rodziny mieszkają daleko, ale oni zapraszają kogoś lub chcą być zaproszeni. Są aktywni, bo czują, że w kontakcie z innymi mogą przeżyć momenty „wieczności”. W rozmowach i spotkaniach można w jednej chwili doświadczyć bardzo intensywnych doznań – to jest spotkanie z drugim człowiekiem. Czasami to doświadczenie piękna, miłości, ale też i cierpienia. To może być czas wglądu, wtedy czas zatrzymuje się. Czas teraźniejszy nabiera ważności. To jest różnica w stosunku do seniorów, którzy nie mogą doświadczać takich momentów „wieczności”, mimo że ich perspektywa życia się skraca. Często żyją w iluzji nieskończoności, gdzie czas płynie monotonnie i nic się nie zmienia. I niczego nie trzeba robić.
PZ: Co cechuje takie osoby?
J.Z.: To są często starsi ludzie, którzy narzekają, skarżą się na nudę i monotonię, nie dostrzegając, że jest to ich mechanizm obronny, mający ukryć lęk przed przemijaniem i śmiercią. Często nie zauważają też przyczyn swojego stanu, przez co bardzo trudno im pomóc. Jedną z cech tego typu osób jest także ględzenie – czyli powtarzanie ciągle tych samych historii bez możliwości przekształcania ich i nadawania nowego sensu. Co może nastąpi tylko w wymianie z drugą osobą. Młodzi chętnie słuchają opowieści starszych, jeśli własnymi reakcjami mogą je również kształtować. Są jakby unieruchomieni. Równie ważna jest jakość naszej obecności. Czasami kilka minut wystarczy, by poczuć czyjąś obecność i móc tą chwilą żyć. Wtedy czas teraźniejszy nabiera znaczenia. Musimy jednak pamiętać, żeby odróżnić starzenie się i samotność od zubożenia życia psychicznego. Niestety, duża część ludzi cierpi na zubożone życie psychiczne.
PZ: Czym jest to zubożenie?
J.Z.: Jest to mechanizm obronny przed bólem. Wiemy też, że święta przywołują różne straty, które kumulowały się przez całe życie. Na przykład, gdy osobie starszej umrze zwierzę, może to otworzyć doświadczenie totalnej katastrofy – jakby świat się walił. Nie mają wtedy energii i nieraz popadają w nieczułość czy zgorzknienie. To jest też związane z tym, że każda utrata przywołuje wszystkie wcześniejsze straty, opuszczenia, śmierci, dramatyczne porody, odizolowanie. Jeśli nie zostały one opracowane, masywnie powracają pod koniec życia, kiedy oczekujemy na ostateczną utratę – rozstanie z bliskimi, rozstanie z życiem. Można się rozstać z życiem tylko wtedy, kiedy się je przeżyło lub przeżywa. Wielu seniorów jednak nie przeżywa swojego życia, pozostaje w stanie zawieszenia. Nieraz doświadczają opuszczenia przez bliskich jako karę za to, że kiedyś żywili bądź żywią urazę i agresywne uczucia wobec innych. W takich sytuacjach popadają w zgorzknienie, które często wynika z niewyrażonej agresji, zatruwającej relacje – jak infekcja zatruwająca organizm. Żeby taką ranę leczyć, trzeba ją najpierw obejrzeć i zrozumieć, co to za rana, a potem ją opatrzyć, aby mogła się zagoić. Niestety, rodzina często od tych osób ucieka – od starszych ludzi, którzy są agresywni, roszczeniowi lub noszą w sobie zapieczone rany, których źródła nie rozumiemy.
PZ: A czy takie doświadczenie może nasilić objawy depresji u seniorów?
J.Z.: Tak. Bardzo często objawy depresji są mylone z demencją i pozostają nierozpoznane. Depresja u osób starszych często jest niezakamuflowana i pozostaje nierozpoznawana. Myślę też, że musi istnieć bodziec po stronie seniorów – pytanie, czy oni chcą żyć, czy chcą kontaktu, czy chcą coś naprawić. Pamiętam pacjentkę, która zastanawiała się, czy przyjść na ostatnie minuty sesji. Ale kiedy myślimy o tym, że w ciągu pięciu minut może wydarzyć się coś tak wielkiego, że otwiera nowe bramy do naszych przeżyć, możemy podobnie spojrzeć na starość. Każde spotkanie, nawet kilkuminutowe – z wolontariuszem czy kimś zainteresowanym – może mieć znaczenie, ale starsza osoba musi być zainteresowana. Musi chcieć wejść w kontakt z drugą osobą i z własnym życiem. Dlatego podejście seniorów jest tutaj niezwykle ważne.
PZ: Dlaczego niektóre starsze osoby, mimo braku rodziny, nie szukają alternatywnych form spędzania świąt – takich jak spotkania sąsiedzkie czy wydarzenia lokalne? Czy stoi za tym wstyd, lęk przed oceną, a może obniżone poczucie sprawczości?
J.Z.: Z mojego doświadczenia wynika, że przyczyn może być wiele. Może pojawić się poczucie rezygnacji – myśl „już nic mnie nie czeka, nie spodziewam się, że ktokolwiek się mną zainteresuje”. Często te osoby są też biedne psychicznie, nie interesują się innymi ani swoim życiem. Nie chodzi więc tylko o to, że rodzina nie przyjeżdża. Jak Pani powiedziała, starszy człowiek popada w rodzaj rezygnacji, a często towarzyszy temu poczucie prześladowania i krzywdy: „Jacy oni są okropni. Dlaczego oni nie przyjechali?” To poczucie prześladowania bardzo często związane jest z zaprzeczaniem własnym nieświadomym poczuciom winy za różne agresywne zachowania. Odwraca się to tak, że wydaje się, iż to inni robią mi krzywdę, zamiast pomyśleć: „Może ja zrobiłam coś innym, może inni nie chcą mieć ze mną kontaktu?”.
PZ: Czy na naprawę jest zawsze czas, póki człowiek żyje?
J.Z.: Dokładnie tak. Myślę, że pod tym wycofaniem często kryje się bardzo dużo urazy i poczucia krzywdy. Jest też wstyd, ale pytanie brzmi: z czym ten wstyd jest związany? Czy wstydzę się siebie, a może wstydzę się mojego życia? A może tego, jak podchodziłam do innych? Ruch musi wyjść od nas samych, czyli także od osób starszych. Czy chcą wykonać ruch ku życiu, czy od życia? Można czerpać przyjemność z bycia samemu, ale w tym wypadku wybór samotności w święta często oznacza raczej azyl – schronienie się. Moim zdaniem jest to także zaprzeczanie lękowi przed śmiercią, lękowi przed opuszczeniem i lękowi przed poczuciem winy, ale też odwrót od potrzebowania innych.
PZ: Czy ze starości i starzenia naprawdę możemy uczynić też coś pozytywnego?
J.Z.: Jak najbardziej. Fakt, że wiemy, że umrzemy – koniec życia – nadaje pewną formę całej naszej podróży życiowej. Gdybyśmy żyli bez końca, nie byłoby myślenia o tym, jak wygląda nasze życie, co jeszcze chcemy zrobić i co możemy zrobić. Wspominałam wcześniej o tych „sekundach wieczności”. Chodzi o moją obecność z innymi. Często są to osoby, które nie potrafią być obecne w swoim życiu, a w konsekwencji nie potrafią być obecne w kontakcie z innymi i czerpać z tego. A naprawdę można czerpać do końca życia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze