Reklama

Jak "marnuje się" składki zdrowotne

Polityka Zdrowotna
12/11/2021 16:39

Przedsiębiorcy zapłacą od przyszłego roku wyższe składki zdrowotne, ale ani oni ani pozostali pacjenci nie zyskają dzięki temu lepszej dostępności do świadczeń medycznych. Skorzystają ewentualnie medycy, którym rząd w przyszłym roku w końcu podniesie pensje. 

Polski Ład i zmiany podatkowe coraz bliżej. Tydzień temu Parlament zakończył nad nim prace. Nowelizacja ustawy podatkowej o podatku dochodowym od osób fizycznych czeka już tylko na podpis prezydenta i wejdzie w życie wraz z początkiem 2022 r. 

Celem zmian miało być między innymi podniesienie składki zdrowotnej dla małych firm, bo jak tłumaczył Jan Sarnowski, wiceminister finansów czy Adam Niedzielski, minister zdrowia, system był dotychczas niesprawiedliwy. W ich ocenie krzywdzące było to, że osoby pracujące na etacie płacą 9 proc. składki zdrowotnej od ich pensji brutto, a przedsiębiorcy prowadzący jednoosobowe działalności gospodarcze, zryczałtowaną kwotę w wysokości 380 zł. U tych ostatnich rząd postanowił poszukać dodatkowych pieniędzy, które popłyną do NFZ. 

Reklama

115 mld zł w NFZ

Szkopuł jednak w tym, że projekt noweli ustawy, który trafił do Sejmu został zmodyfikowany w stosunku do jego pierwotnej wersji. Zasady wyliczania składki zdrowotnej uzależniono dla przedsiębiorców od tego jaką formę opodatkowania wybiorą: skalę, ryczałt czy podatek liniowy. W efekcie system podatkowy stał się jeszcze bardziej skomplikowany. Ile z tego zyska NFZ? Ile popłynie więcej do jego kasy? Adam Niedzielski nie umiał na to pytanie odpowiedzieć udzielając wiosną tego roku 

Reklama

Po zakończeniu prac Parlamentu swoich wyliczeń dokonała natomiast Federacja Przedsiębiorców Polskich

Wynika z nich, że za sprawą podniesienia składki zdrowotnej, do kasy NFZ wpłynie 7 mld więcej. Finalnie przychody Funduszu ze składek  na przyszły rok wyniesie 115 mld zł. To będzie łącznie 4,2 proc. PKB. W tym roku poziom przychodów ze składek finansowania zdrowia wynosi 4 proc. PKB - wskazuje Wojciech Wiśniewski z firmy Public Policy, współpracujący z Federacją Przedsiębiorców Polskich. Czyli w przyszłym roku wydatki na zdrowie zwiększą się zaledwie o 0,2 proc. PKB.

Reklama

Na etapie prac rządowych, gdy jeszcze resort finansów zakładał, że składka zdrowotna będzie wynosiła 9 proc. dochodu dla wszystkich przedsiębiorców, przewidywano, że dzięki podwyższeniu składki zdrowotnej, wpływy do NFZ zwiększą się o kilkanaście miliardów złotych

- Pytanie czy komplikowanie systemu podatkowego wobec tego było grą wartą świeczki? My postulowaliśmy aby wszystkim, solidarnie podnieść składkę zdrowotną o 0,25 proc. A w obliczu tego co się stało i tak za kilka lat okaże się, że pieniędzy w systemie jest niewystraczająco, bo inflacja w medycynie postępuje szybciej niż w innych obszarach- dodaje Wojciech Wiśniewski.

Reklama

 

NFZ nie zagospodaruje pieniędzy

Problem polega jednak na tym, że te 7 mld, które wpłyną do NFZ dodatkowo w przyszłym roku mogą zostać zmarnowane. 

- System NFZ nie jest gotowy do absorbcji tak dużej ilości pieniędzy. One są już dziś źle alokowane. Są kierowane na kosztowne hospitalizacje zamiast na tańsze leczenie w ambulatorium, bez uzasadnienie klinicznego. Już dziś pieniądze jakimi dysponuje NFZ można byłoby lepiej zagospodarować, jeśliby tylko resort zdrowia postawił na opiekę koordynowaną, integrująca dostawców na ścieżce pacjenta, ograniczająca niepotrzebne wizyty. Jej realizacja jest tańsza dla systemu i lepsza dla pacjenta - wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, członek Rady NFZ"

Reklama

Przykład? Wprowadzenie opieki koordynowanej dla pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, którzy musza się teraz kłaść na oddziałach, aby przejść jakiekolwiek badania. Tymczasem Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, w niedawnym raporcie na temat pacjentów z SM wskazał, że jest pilna potrzeba wdrożenia usprawnień w zakresie modelu opieki nad chorymi. Chodzi o to aby nie diagnozować ich w szpitalach, tylko u lekarza rodzinnego i w poradniach. Zaś w regionie powinno działać centrum koordynujące leczenie chorych z SM. Problemem w tym, że dziś poradnie oficjalnie nie mają statusu Poradni leczenia SM i odpowiednich narzędzi diagnostycznych (pakietów), które pozwoliłyby na szybkie zdiagnozowanie pacjenta i rozpoczęcie leczenia, bez odsyłania do szpitala na hospitalizację.

Drugi przykład to podawanie dożylnych leków pacjentom. Dziś na przykład dziecko, aby dostawać przez dwa tygodnie antybiotyk musi być hospitalizowane na oddziale, a rodzic razem z nim. Nie może przyjechać codziennie do poradni na podanie leku, bo poradni przyszpitalne zupełnie nie opłaca się taka procedura.

Reklama

I koło się zamyka a pieniądze marnują - Przez to, że mamy opracowane programy opieki koordynowanej, a procedury urzędnicze, wydawanie rozporządzeń wykonawczych trwa klika miesięcy, a nawet i lat zanim opieka koordynowana zostanie wprowadzona - dodaje Gałązka-Sobotka.

Podwyżki skonsumują pieniądze

Na co zatem pójdą w przyszłym roku dodatkowe pieniądze? Zapewne na wyższe wynagrodzenia dla medyków, bo ci dostali takie zapewnienie w wyniku zakończonego niedawno protestu. 

 Ma to kosztować 6,5 mld zł. To porozumienie oznacza zwiększenie nakładów na system opieki zdrowotnej i wynagrodzenia. Podwyżka będzie realizowana od lipca 2022 roku. Jak zaznaczał Adam Niedzielski, od tej daty minimalne wynagrodzenie lekarzy wzrośnie o 1800 zł (z 6700 zł do 8000 zł). Pielęgniarki z wykształceniem średnim zostały zakwalifikowane do grupy z wyższym wykształceniem i dostaną podwyżkę w wysokości 1500 zł (z 3700 zł do 5300 zł). Fizjoterapeuci, diagności, psycholodzy mają otrzymać ok. 1400 zł podwyżki (z 4200 zł do 5600 zł).

Za jakiś czas znowu okaże się, że inflacja w ochronie zdrowia postąpi i pensje okażą się za małe. Pytanie, gdzie w tym wszystkim jest pacjent i pacjent-przedsiębiorca płacący skokowo wyższe składki? 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości