- Mam nadzieję, że doczekamy się prawdziwego stratega z mocną pozycją w rządzie, który przesunie resort zdrowia z ostatniej orbity ministerstw na pozycję lidera - mówi dla Polityki Zdrowotnej Jarosław Biliński, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.
Jaki jest największy sukces ustępującego ze stanowiska ministra, Łukasza Szumowskiego? Największy sukces ministra Szumowskiego to rozpoczęcie informatyzacji sektora ochrony zdrowia. Wcześniej jakimś cudem się to nie udawało, ale minister Szumowski z ministrem Cieszyńskim przełamali te lody. Na pewno na plus trzeba zaliczyć względny spokój ze strony środowiska medycznego, co wiąże się z umiejętnością dialogu i nawiązywania kontaktu przez ministra. Prof. Szumowski rozpoczął kadencję w trakcie protestu rezydentów, szybko doprowadził go do końca, choć realizacja, szczególnie nakładów na ochronę zdrowia pozostawia wiele do życzenia, to mimo wszystko minister się starał dotrzymać umów. Największe rozczarowanie? Największą porażką ministra jest brak uzyskania zgody liderów partii i rządu na realne, konkretne, oczekiwane finansowanie ochrony zdrowia. 6.8% PKB jak najszybciej i 9% docelowo- to są nasze postulaty od 5 lat i nadal pozostają w sferze postulatów. Szkoda- jest to porażka i nasza, środowiska jak i ministra, szczególnie, że ponoć jest przyjacielem premiera. Finansowanie to miało być wstępem do głębokiej, opartej na analizach i prognozach reformy ochrony zdrowia. Ani analiz ani prognoz nie mamy- debata "Wspólnie dla zdrowia" była kolejną atrapą. Jakie oczekiwania wobec nowego szefa resortu? Od nowego ministra oczekuje tego samego, czego od wszystkich poprzednich- posiadania takich walorów, żeby przekonać premiera i władze do zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do tych, o których mówiłem wcześniej. Następnie przygotować jasny plan reformy ochrony zdrowia, która zapewni jakość wykonywanych świadczeń, dostępność do nich, uprości ścieżkę pacjenta w systemie, odbiurokratyzuje go, doceni, szczególnie finansowo, personel, określi jasne zasady gry dla wszystkich interesantów i ustali strategię długoterminową. Ważne są też kompetencje miękkie- jeśli nowy minister nie będzie umiał się dogadać że środowiskiem, będzie "gadającą głową", rządził dekretami i patriarchatem to można być pewnym, że medycy znów będą na ulicach. W dobie pandemii punktów zapalnych jest o wiele więcej i łatwo o wybuch. Mam nadzieję, że doczekamy się prawdziwego stratega z mocną pozycją w rządzie, który przesunie resort zdrowia z ostatniej orbity ministerstw na pozycję lidera. Najwyższy na to czas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!