Stosujemy powiększenie od 10 do 40 razy. Dzięki temu możemy dostrzec szczegóły, które są niewidoczne podczas tradycyjnych operacji. Duże powiększenie pozwala na precyzyjniejsze działanie, co minimalizuje uszkodzenia tkanek - rozmawiamy z dr hab. n. med. Tomaszem Szopińskim, urologiem i certyfikowanym operatorem robotycznym ze Szpitala Mazovia w Warszawie, należącego do Grupy Mazovia.
Guz nerek nie boli, nie daje też praktycznie żadnych objawów. To cichy zabójca. Najczęściej wykrywany jest przypadkowo, podczas diagnostyki innych dolegliwości. Szacuje się, że aż 80% przypadków zostaje zdiagnozowanych w ten sposób. I zazwyczaj są to guzy we wczesnym okresie rozwoju. Dzięki temu u większości chorych można przeprowadzić zabieg usunięcia guza z zachowaniem nerki. Zastosowanie dostępu laparoskopowego w trakcie takiego zabiegu znacząco skróciło czas rekonwalescencji oraz nasilenie dolegliwości bólowych po operacji. Nowoczesne i małoinwazyjne metody, które zmieniły obraz leczenia guzów nerek, pomagają w takich przypadkach.
Jakiego rodzaju zabiegi technikami małoinwazyjnymi wykonuje się w Szpitalach Mazovia?
W naszych Szpitalach Mazovia w Warszawie, Katowicach i Częstochowie wykorzystujemy zarówno techniki robotyczne, jak i laparoskopowe oraz endoskopowe w leczeniu schorzeń: gruczołu krokowego, nerek, i pęcherza moczowego. Co warto podkreślić, zabiegi małoinwazyjne mają sens wtedy, gdy oferują przewagę nad tradycyjną chirurgią klasyczną. To oznacza, że w mniejszym stopniu naruszają tkanki i uszkadzają funkcje danego narządu, co jest istotą udanych zabiegów chirurgicznych. Przykładowo, w przypadku łagodnego rozrostu stercza obecnie wykorzystuje się głównie dostęp endoskopowy przez cewkę moczową z zastosowaniem nowoczesnych laserów holmowych pozwalających na przeprowadzenie enukleacji gruczolaka stercza. Dostęp przezcewkowy i lasery to również podstawowa metoda leczenia kamicy nerkowej, gdzie techniki otwarte zostały całkowicie zarzucone. Natomiast w przypadku zabiegów onkologicznych jako standard stosujemy techniki laparoskopowe. W przypadku zaawansowanych guzów pęcherza, gdy konieczne jest leczenie radykalne (usunięcie całego pęcherza), z pomocą przychodzi wspomaganie robotyczne pozwalające znacząco skrócić zabieg i przeprowadzić go całkowicie laparoskopowo.
Wprowadzenie techniki wspomagania robotowego pozwala wykonać zabiegi na nowym poziomie. Dzięki tej metodzie udało się przesunąć granicę pomiędzy koniecznością usunięcia całej nerki a jedynie guza, nawet przy guzach o dużych rozmiarach niezależnie od jego lokalizacji. W przypadku raka stercza wprowadzone zostały techniki operacyjne, które można wyłącznie wykonać przy użyciu robota. Pozwalają one na poprawę wyników czynnościowych: o 20% zachowania sprawności seksualnej oraz szybkości powrotu trzymania moczu.
W tego rodzaju operacjach szczególnie ważna jest precyzja.
Precyzja i bezpieczeństwo. Nerka ma strukturę przypominającą delikatną gąbkę, do której z jednej strony dopływa krew, a z drugiej odpływa mocz. Zabieg musi być więc niezwykle precyzyjny. Robot znosi bariery anatomiczne. Z jego pomocą możemy operować guzy w każdej lokalizacji i z każdej strony, a także te, które są niewidoczne i ujawniają się dopiero przy użyciu śródoperacyjnego USG. Ponadto roboty umożliwiają korzystanie z dodatkowych narzędzi w polu operacyjnym, co jest niezbędne np. przy rekonstrukcji trójwymiarowej.
Z jak dużego powiększenia korzystacie przy operacji z użyciem robota?
Stosujemy powiększenie od 10 do 40 razy. Dzięki temu możemy dostrzec szczegóły, które są niewidoczne podczas tradycyjnych operacji. Chociaż przy standardowej nefrektomii (usunięciu nerki) różnica ta może być mniej znacząca, to w przypadku bardziej skomplikowanych i trudniejszych operacji system robotyczny daje znacznie większe możliwości. Duże powiększenie pozwala na precyzyjniejsze działanie, co minimalizuje uszkodzenia tkanek.
Technologia robotyczna jest udoskonaleniem dostępu laparoskopowego, daje nam dużą przewagę, ponieważ zyskujemy lepsze panowanie nad polem operacyjnym. Operator sam sprawuje kontrolę nad torem wizyjnym, który jest w pełni stabilny. W przypadku klasycznej laparoskopii, gdy kamera endoskopowa trzymana jest przez człowieka, występuje minimalne drżenie ręki, które przy dużym powiększeniu staje się niezwykle uciążliwe i nie pozwala komfortowo operować. Dlatego posługujemy się tylko 2,5-krotnym powiększeniem. Przykładem może być cystektomia radykalna, czyli całkowite usunięcie pęcherza moczowego wraz z przyległymi tkankami. Zabiegi te są skomplikowane i trwają czasem bardzo długo, nawet 10-15 godzin. Składają się z trzech etapów: usunięcia pęcherza, usunięcia węzłów chłonnych i wytworzenia pęcherza jelitowego, które wymaga największej uwagi i staranności. Operator laparoskopu przy takich operacjach odczuwa ogromne zmęczenie. Dlatego w tego typu procedurach roboty całkowicie zastąpiły techniki laparoskopowe. My, w Szpitalu Mazovia, wykonujemy te zabiegi wyłącznie robotem, co powoduje mniejsze napięcie i urazy tkanek, a co za tym idzie, mniej powikłań.
Roboty chirurgiczne nie mają czucia. To dobrze, czy źle?
Podczas operacji otwartych wykorzystuje się najwięcej siły fizycznej, ponieważ mamy bezpośredni kontakt z tkankami i możemy nimi manipulować. W operacjach laparoskopowych używa się mniej siły, natomiast w operacjach robotycznych praktycznie w ogóle. Brak bezpośredniego czucia tkanek przez operatora robota ma swoje zalety pod warunkiem pełnej świadomości tego zjawiska przez operatora. Naciągnięcie danej tkanki jest prowadzone do momentu uzyskania minimalnego napięcia, gdyż tylko takie postępowanie może zabezpieczyć chirurga przed powikłaniami spowodowanymi uszkodzeniem struktur. Po uzyskaniu doświadczenia brak czucia nie stanowi najmniejszego kłopotu. Zwróćmy także uwagę, że podczas operacji otwartych narzędziem jest ręka chirurga, której powierzchnia jest większa w porównaniu z instrumentem robota, a bezpośrednie dotykanie tkanek może powodować zrosty, reakcje zapalne i urazy. Dzięki robotom chirurgicznym dochodzi do znacznie mniejszego urazu operacyjnego, który bezpośrednio przekłada się na szybszy proces gojenia i powrotu do aktywności.
Pan jest jednym z pionierów robotyki urologicznej w naszym kraju. Ile średnio wykonuje Pan dziennie tego typu operacji?
Wykonuję co najmniej osiem operacji tygodniowo, operując przez cztery dni. Dysponujemy dwoma robotami chirurgicznymi – jednym w szpitalu w Warszawie, a drugim w Katowicach. Przygotowujemy się również do zakupu trzeciego robota dla Częstochowy w 2025 roku. Ja sam zbliżam się do wykonania tysiąca operacji przy użyciu robota. Wyszkoliliśmy już kilku operatorów, którzy samodzielnie prowadzą operacje. Jako pionierzy robotyki chirurgicznej w Polsce udowodniliśmy przez te lata, że ta technologia jest nie tylko skuteczna, ale także opłacalna.
Czy robotyka będzie nadal wypierać tradycyjne operacje otwarte oraz laparoskopowe?
Gdy zaczynałem pracę na oddziale urologii, operacje otwarte były powszechne. Tylko nieliczne oddziały rutynowo wykonywały zabiegi z dostępu laparoskopowego. W chwili obecnej wszystkie wiodące kliniki i ośrodki akademickie w Polsce dysponują nowoczesnym sprzętem laparoskopowym i systemami robotycznymi. Operacje otwarte wykonywane są tylko w wyjątkowych przypadkach, a laparoskop i robot to narzędzia codziennej pracy na bloku operacyjnym. Warto zaznaczyć, że zastosowanie robota w przypadku nieskomplikowanych operacji, jak nefrektomia radykalna, nie wykazuje żadnej przewagi, a niewątpliwie koszt użytego sprzętu jest nieporównywalnie większy.
Jednak w przypadku skomplikowanych operacji, jak cystektomia radykalna czy prostatektomia, robot pozwala na nie tylko uzyskanie lepszych wyników czynnościowych, ale również skrócenie czasu zabiegu oraz mniejsze zmęczenie operatora. Dlatego obie techniki mają uzasadnienie i uzupełniają się w codziennej pracy. Ponadto są już takie obszary, w których robota nie można zastąpić laparoskopem ze względu na jego przewagę technologiczną. Przykładem może być robotyczna prostatektomia. Obecnie po tym zabiegu 70 proc. pacjentów po usunięciu cewnika nie ma problemów z nietrzymaniem moczu, podczas gdy taki wskaźnik uzyskiwaliśmy po około trzech miesiącach przy operacjach laparoskopowych. Młodzi chorzy już po dwóch tygodniach wracają do pracy, a zdarzają się tacy, którzy po trzech miesiącach są w stanie brać udział w maratonach. Oznacza to, że robotyka dodatkowo zwiększa efektywność pracowników, co de facto obniża koszty pracy. W ostatnich latach znacząco spadła długość zwolnień lekarskich, które wystawiam, a średni czas pobytu w naszym szpitalu wynosi 2 dni.
Dziękuje za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze