Tylko zintegrowany łańcuch opieki medycznej jest w stanie uratować maksymalną liczbę żołnierzy i cywilów podczas wojny – mówi gen. broni, prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego. Podkreśla, że Polska musi równolegle rozwijać potencjał militarny i „tarczę medyczną”, aby sprostać wyzwaniom współczesnych konfliktów.
Według gen. Grzegorza Gieleraka, skuteczność systemu ochrony zdrowia w warunkach wojny zależy od trzech podstawowych czynników: liczby miejsc intensywnej terapii, dostępnych bloków operacyjnych oraz zespołów medycznych zdolnych do pracy całodobowej. Jak podkreśla:
O tym, ilu zdołamy uratować ludzi, decydują trzy czynniki: liczba miejsc intensywnej terapii, liczba dostępnych bloków operacyjnych oraz liczba zespołów operacyjnych i medycznych gotowych do pracy w trybie całodobowym. To one determinują zdolność systemu do zabezpieczenia medycznego w czasie wojny.
Reklama
Dlatego niezbędne jest wyodrębnienie rezerwowych struktur szpitalnych – oddziałów intensywnej terapii, bloków operacyjnych i diagnostyki obrazowej – które w sytuacji kryzysowej mogą zostać uruchomione bez ograniczania codziennych świadczeń.
Generał wskazuje, że tylko współdziałanie Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Zdrowia pozwoli na stworzenie spójnego systemu zabezpieczenia.
Tylko w tym duecie możliwe jest osiągnięcie sukcesu – żadne z tych ministerstw, działając w pojedynkę, nie zbuduje kompletnego systemu bezpieczeństwa medycznego państwa na czas kryzysu – zaznacza Gielerak.
Reklama
Podczas wojny wojewodowie będą musieli opierać się na zasobach i planach wojska, dlatego – jak mówi dyrektor WIM – pytania o ich dostępność należy stawiać już dziś, w czasie pokoju. To właśnie połączenie wiedzy wojskowych planistów i cywilnych struktur medycznych ma stworzyć „tarczę medyczną” państwa.
Raport „Bezpieczni w czasie kryzysu”, przygotowany przez Wojskowy Instytut Medyczny, wskazuje cztery filary budowy bezpieczeństwa medycznego państwa: logistykę medyczną, zasoby kadrowe, systemy łączności i informatyczne oraz odporną na kryzysy infrastrukturę szpitalną.
Generał rekomenduje natychmiastowe rozpoczęcie ogólnokrajowego programu szkolenia personelu medycznego.
W perspektywie 18-24 miesięcy pozwoli on zbudować kompletny, standaryzowany system kształcenia i recertyfikacji – od poziomu przedszpitalnego, przez medycynę ostrą, po opiekę intensywną – wzmacniając realną gotowość operacyjną – mówi Gielerak.
Równolegle należy modernizować szpitale, tworząc schrony, niezależne źródła zasilania oraz utwardzone strefy medyczne odporne na ataki. Kluczowe jest także wdrożenie interoperacyjnych systemów łączności kryzysowej, które umożliwią wymianę danych klinicznych w czasie rzeczywistym.
W ocenie gen. Gieleraka współczesne konflikty różnią się od wojen totalnych XX wieku.
O sukcesie na współczesnym polu walki decydują trzy czynniki: prędkość, zasięg i precyzja – podkreśla. To one determinują skalę strat militarnych i cywilnych.
Te same zasady muszą definiować system ochrony zdrowia w czasie wojny: prędkość oznacza szybką ewakuację i sprawną segregację medyczną, zasięg – sieć współpracujących ośrodków cywilnych i wojskowych oraz telemedycynę, a precyzja – standaryzację procedur, kompetencje personelu i dostęp do nowoczesnych technologii.
Tylko zintegrowany, odporny na zakłócenia łańcuch opieki – od miejsca urazu po blok operacyjny i oddział intensywnej terapii – pozwoli uratować maksymalną liczbę żołnierzy i cywilów. To istota odstraszania i odporności państwa – podsumowuje gen. Grzegorz Gielerak.
Źródło: PAP/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze