Gdy szpital nie może zapewnić pacjentowi wykonania określonego badania z powodu awarii sprzętu, musi wskazać inne miejsce, w którym można takie badanie zrealizować. W praktyce różnie to bywa. Często pacjenci muszą sobie radzić sami i szukać innej placówki na własną rękę.
Tak było w przypadku pacjenta ze Skierniewic, który podczas konsultacji lekarskiej w przyszpitalnej poradni gastroenterologicznej otrzymał skierowanie na wykonanie badania RTG przełyku z kontrastem. Udał się z nim do działającej przy szpitalu nowoczesnej pracowni diagnostyki obrazowej, urządzonej i wyposażonej kilka lat wcześniej dzięki środkom unijnym, i usłyszał, że badania nie wykona, ponieważ aparat RTG jest popsuty i nie wiadomo, kiedy będzie dostępny. Wskazywano termin odległy nawet o 3 miesiące.
Najlepiej zapłacić za badanie
Pacjent wrócił do poradni z pytaniem, co ma robić. W rejestracji usłyszał radę, żeby poszukać pracowni diagnostycznej w innej placówce, a od lekarza, do którego udało się na chwilę wejść bez kolejki (terminy oczekiwania do tej poradni to nawet kilka tygodni), że najlepiej znaleźć przychodnię, w której badanie wykonane zostanie komercyjnie.
Zdesperowany pacjent zadzwonił do Narodowego Funduszu Zdrowia, który poinformował go, że w sytuacji, gdy szpital nie może zapewnić wykonania badania na miejscu, powinien wskazać konkretną placówkę, z którą ma podpisaną umowę w tej sprawie. Umowa określa sposób rozliczenia za wykonanie badania (w ramach środków NFZ, które szpital ma na ten cel przeznaczone).
Odsyłanie donikąd
Uzbrojony w taką wiedzę, pacjent zwrócił się z oficjalnym pytaniem do dyrekcji szpitala. Za pośrednictwem działu organizacji tej placówki otrzymał informację, że badanie w szpitalu jest niedostępne z powodu awarii sprzętu (co już wiedział), że szpital nie posiada umów na wykonanie badań z innymi placówkami, ale że można je wykonać w dwóch przychodniach działających w tym mieście – w NZOZ Kopernik i NZOZ Judyta.
- Nigdy takiego badania nie wykonywaliśmy i nie wykonujemy – usłyszał pacjent od zdziwionych pracowników obu tych placówek.
Dopiero złożenie oficjalnej skargi skierowanej do Narodowego Funduszu Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta oraz organu założycielskiego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Stanisława Rybickiego w Skierniewicach, czyli Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, uruchomiło procedurę i zmobilizowało do odpowiednich działań.
Badanie można wykonać 20 km dalej
Z odpowiedzi, którą pacjent otrzymał, podpisanej przez zastępcę dyrektora szpitala ds. medycznych, wynikało, że potrzebne badanie może wykonać w odległym o około 20 km szpitalu powiatowym w Łowiczu, a szpital w Skierniewicach pokryje jego koszty.
Sprawa zakończyła się pomyślnie, gdyż badanie udało się w końcu wykonać, ale jaką determinacją i uporem musiał wykazać się pacjent, aby to osiągnąć. Czy tak powinno być?
Placówka musi zapewnić dostęp do badań
Zapytane o tę sprawę Biuro Rzecznika Praw Pacjenta odpowiedziało, że jeżeli lekarz placówki mającej kontrakt z NFZ dostrzegł konieczność wykonania u pacjenta danego badania i mieści się ono w zakresie udzielanych przez placówkę świadczeń, to placówka powinna zabezpieczyć wykonanie takiego badania.
- Nie wolno tego obowiązku przerzucać na pacjenta. Niedopuszczalne jest sugerowanie pacjentowi, aby szukał możliwości wykonania badania na własną rękę czy komercyjnie. Wszelki awarie sprzętu powinny być usuwane na bieżąco, aby nie miały negatywnego wpływu na proces leczenia pacjentów – informuje Jakub Gołąb, dyrektor Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
Zgodnie z § 8 ust. 1 rozporządzenia ministra zdrowia z 8 września 2015 roku w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, świadczeniodawca (przychodnia z umową z NFZ) zapewnia udzielanie świadczeń w sposób kompleksowy, obejmujący wykonanie niezbędnych badań, w tym badań laboratoryjnych i diagnostyki obrazowej oraz procedur medycznych związanych z udzielaniem tych świadczeń.
- Co do zasady, zlecone badanie może być wykonane w innej placówce, niemniej powinno to zostać uzgodnione pomiędzy placówkami w formalny sposób na podstawie stosownej umowy, która przewiduje wykonywanie określonych badań u pacjentów w tej placówce, a nie poprzez odesłanie pacjenta i wskazanie, aby wrócił z wynikami badania – dodaje Jakub Gołąb.
Jak jednak wynika z powyższego przykładu w praktyce różnie to wygląda. Często pacjenci na własną rękę szukają placówki, w której mogliby wykonać potrzebne badania, tracą czas i własne środki na dojazd czy wykonywanie odpłatnych procedur.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!