Minister edukacji Dariusz Piontkowski powiedział we wtorek, że młodzi ludzie nie są takim przekaźnikiem choroby, jak dorośli.
- Wyraźnie widać, że choćby powrót choćby młodych ludzi na egzaminy: ósmoklasisty, maturzysty, powrót do przedszkoli, konsultacje w szkołach nie spowodowały wzrostu zachorowań. Młodzi ludzie wyjeżdżają także na wakacje, nie słyszałem o masowych zachorowaniach na obozach i koloniach. To pokazuje, że młodzi ludzie, zgodnie zresztą z raportami ECDC nie są takim nośnikiem choroby jak dorośli i w miarę spokojnie mogą wrócić do szkół. Doświadczenia krajów europejskich mają to potwierdzać" - mówił minister edukacji na antenie TVN24.
Jak odnosił się do wypowiedzi ministra dr Paweł Grzesiowski "kłania się podstawowa znajomość literatury naukowej".
- Nie wyobrażam sobie, że ktoś dzisiaj kwestionuje rolę dzieci w przenoszeniu wirusa. Dzieci chorują bezobjawowo, faktycznie rzadko dotknięte są ciężkim przebiegiem choroby, natomiast przenoszą wirusa w taki sam sposób jak dorośli - podkreślał dr Paweł Grzesiowski, immunolog, prezes Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń”. Postanowiliśmy sprawdzić, co minister przeczytał w raporcie Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). Jak czytamy w najnowszym raporcie "COVID-19 u dzieci i rola środowiska szkolnego w transmisji COVID-19" wydanego przez ECDC 6 sierpnia 2020 r: Niewielki odsetek (<5%) wszystkich przypadków zakażenia COVID-19 zgłoszonych w UE / EOG i Wielkiej Brytanii dotyczy dzieci (w wieku 18 lat i poniżej). Ponadto zdiagnozowaniu COVID-19 dzieci są znacznie mniej hospitalizowane lub mają zgony niż dorośli. Jednocześnie ECDC wskazuje, że dzieci są bardziej narażone na łagodną lub bezobjawową infekcję, co oznacza, że infekcja może pozostać niewykryta lub niezdiagnozowana. Co ważne, w przypadku dzieci przechodzących COVID-19 objawowo, te "wydalają wirusa w ilościach podobnych do dorosłych i mogą zarażać innych w podobny sposób jak dorośli". Nie wiadomo, jak zaraźliwe są bezobjawowe dzieci - z powodu ograniczonej grupy badanych. ECDC o otwarciu szkół "Chociaż udokumentowano bardzo niewiele znaczących wybuchów COVID-19 w szkołach, występują one i mogą być trudne do wykrycia ze względu na względny brak objawów u dzieci" - wskazuje ECDC. Jednocześnie badania przypadków zidentyfikowanych w warunkach szkolnych sugerują, że przenoszenie zakażenia z dzieci na dziecko w szkołach jest rzadkością i nie jest główną przyczyną zakażenia SARS-CoV-2 u dzieci, których początek zakażenia zbiega się z okresem, w którym uczęszczają one do szkoły, zwłaszcza w przedszkolach i szkołach podstawowych. Jeśli zastosowane zostaną odpowiednie środki dystansu fizycznego i higieny, jest mało prawdopodobne, aby szkoły skuteczniej propagowały ogniska zakażeń niż inne miejsca pracy lub rozrywki o podobnym zagęszczeniu ludzi - wskazuje ECDC. Organizacja wskazuje, że nadal istnieją sprzeczne opublikowane dowody na wpływ zamykania / ponownego otwierania szkół na poziomy transmisji wirusa w społeczności, chociaż dowody z śledzenia kontaktów w szkołach oraz dane obserwacyjne z szeregu krajów UE sugerują, że ponowne otwieranie szkół nie wiązało się z istotnym wzrost transmisji w społeczności. ECDC zaznacza też, że decyzje dotyczące środków zapobiegawczych w szkołach oraz zamknięć / otwarcia szkół powinny być spójne z decyzjami dotyczącymi innych środków dystansu fizycznego i środków reagowania na zdrowie publiczne w społeczności. źródło:Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!