Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w sprawie dotyczącej ograniczenia dostępu do aborcji po wyroku TK z 2020 r. Co oznacza orzeczenie ETPCz i jakie ma konsekwencje dla praw kobiet w Polsce?
Europejski Trybunał Praw Człowieka w czwartek ogłosił orzeczenie w sprawie A.R. przeciwko Polsce, uznając, że państwo polskie naruszyło art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dotyczący prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.
To kolejna – i niezwykle istotna – sprawa, w której ETPCz stwierdza, że skutki wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku doprowadziły do ograniczenia podstawowych praw kobiet.
Skarżąca, mieszkanka Krakowa, w momencie ogłoszenia wyroku TK była w 15. tygodniu ciąży. Wyniki badań potwierdziły, że płód ma trisomię 18, czyli ciężką i śmiertelną wadę genetyczną zwaną zespołem Edwardsa.
Kobieta obawiała się, że wyrok TK zostanie niezwłocznie opublikowany, zanim zdąży przejść całą procedurę prowadzącą do legalnej aborcji w Polsce. Niepewność pogłębiała pandemia COVID-19 i możliwe zamknięcie granic.
Z tego powodu wyjechała do Holandii, gdzie wykonała zabieg w 17. tygodniu ciąży w prywatnej klinice.
W skardze do ETPCz kobieta wskazywała na:
art. 3 – zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania,
art. 8 – prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.
Trybunał odrzucił zarzut dotyczący art. 3, ale uznał naruszenie art. 8, podkreślając, że decyzje o posiadaniu lub nieposiadaniu dzieci mieszczą się w sferze życia prywatnego.
Co kluczowe, ETPCz ponownie potwierdził, że państwa, zakazując aborcji z powodu letalnych wad płodu, mogą naruszać Konwencję, jeśli w praktyce ograniczają prawa kobiet.
Strona polska przekonywała, że Konwencja nie gwarantuje prawa do aborcji, ani do konkretnych usług medycznych.
Trybunał się z tym nie spierał, ale jasno zaznaczył, że:
- Sprawa nie dotyczy samego prawa do aborcji, lecz sytuacji, w której kobieta została pozbawiona realnej możliwości jej przeprowadzenia mimo śmiertelnej wady płodu.
To – zdaniem ETPCz – naruszyło jej prawo do decydowania o własnym życiu prywatnym.
Przypomnijmy: decyzja Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 r. wyeliminowała jedną z przesłanek legalnej aborcji – w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu.
To właśnie ten wyrok doprowadził do największych protestów społecznych w III RP – Strajku Kobiet – oraz do gwałtownego zaostrzenia sytuacji prawnej kobiet w Polsce.
Choć Koalicja 15 Października obiecywała liberalizację prawa aborcyjnego, do dziś żadne zmiany nie weszły w życie.
Trybunał nakazał wypłacenie skarżącej:
1495 euro – szkoda majątkowa,
15 000 euro – szkoda niemajątkowa (krzywda).
Państwo ma na to trzy miesiące od uprawomocnienia się wyroku. Co ważne, Polska może wnioskować o przekazanie sprawy do Wielkiej Izby, ale nie oznacza to wstrzymania skutków orzeczenia.
Nie – przynajmniej nie bezpośrednio. Trybunał nie ma kompetencji do uchylania polskich ustaw.
Jednak orzeczenia ETPCz muszą być respektowane, a ich ignorowanie grozi sankcjami politycznymi i finansowymi. Co więcej, wyrok zwiększa presję na rząd i parlament, aby:
uregulować dostęp do aborcji,
przywrócić choćby stan prawny sprzed 2020 r.,
stworzyć realne gwarancje opieki dla kobiet w ciążach z wadami letalnymi.
Wyrok ETPCz nie jest tylko suchą decyzją prawną. To lustro, w które Polska musi spojrzeć — niezależnie od politycznych sporów.
Po 2020 roku kobiety w dramatycznych sytuacjach zostały pozostawione same sobie: bez jasnej procedury, bez wsparcia instytucji, często bez nadziei.
Sprawa A.R. pokazuje, że prawo tworzone pod presją ideologii ma realne konsekwencje dla ludzkiego zdrowia i życia.
I choć politycy od czterech lat przerzucają się odpowiedzialnością, europejskie instytucje jasno wskazują: prawa kobiet to prawa człowieka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze