Od 1 lipca refundacją objęto pierwszy lek do doustnej immunoterapii alergenowej uczulenia na roztocze kurzu domowego w formie liofilizatu. Lek stosuje się podjęzykowo w warunkach domowych. Choć preparat znany jest od blisko 20 lat, dopiero teraz zyskał finansowanie z budżetu państwa.
Dotychczas publiczny system ochrony zdrowia w Polsce oferował możliwość odczulania preparatami w formie zastrzyków. Metoda jest skuteczna, ale obciążona wieloma niedogodnościami. Pierwszy to forma zastrzyku, którą nie każdy toleruje. Druga - konieczność wykupienia na receptę samodzielnie preparatu odczulającego, przygotowanego indywidualnie dla pacjenta. Trzecia niedogodność to potrzeba przyjmowania zastrzyku w ośrodku, w którym jest odpowiednio przeszkolony personel i środki, stosowane w przypadku wstrząsu anafilaktycznego. Do tego trzeba dodać również zaangażowanie dodatkowego personelu, który „czuwa” nad pacjentem po przyjęciu zastrzyku. Wszystkie te czynniki generują koszty dla pacjenta i systemu ochrony zdrowia.
Immunoterapia alergenowa to powszechnie stosowana metoda odczulania. Jest uznana naukowo i przeprowadzona prawidłowo przynosi bardzo dobre rezultaty w zależności od rodzaju alergenu. W przypadku np. roztoczy kurzu domowego skuteczność terapii wynosi aż 80% w ciągu trzech-pięciu lat. Alergia na roztocza kurzu domowego traktowane są jako jedne z najgroźniejszych, ponieważ mocno zwiększają ryzyko rozwoju astmy, w tym również astmy ciężkiej.
Jak informuje prof. Karina Jahnz Różyk, Kierownika Zakładu Immunologii i Alergologii Klinicznej WIM, immunoterapii swoistej przed pandemią poddawało się ok. 140 tys. pacjentów. Obecnie nie można podać precyzyjnych danych, bo od lat nie prowadzi się badań, a dane NFZ nie są precyzyjne.
Od dziś, 1 lipca, część pacjentów w wieku 12-17 lat, będzie mogła zacząć odczulanie w domu i nie ponosić kosztów oraz nie bywać tak często w poradni, by przyjąć szczepionkę.
- Leczenie immunoterapią jest wymagające, musi być zindywidualizowane. Jednak ingeruje w przyczyny, więc działa długofalowo. Dotychczas byliśmy przyzwyczajeni do terapii podskórnej, a mniej do doustnej. Z racji że szczepionki podjęzykowe nie były refundowane, wiązało się to z mniejszą ich dostępnością. Refundacja na razie dotyczy ograniczonej ilości alergenów, ale daje nam to możliwość spersonalizowanego podejścia do chorego z alergią. By mu „uszyć na miarę” tę terapię. Dobrze by było, aby pacjent miał dostęp do kilku refundowanych preparatów, może to się kiedyś zdarzy – mówiła na spotkaniu prasowym prof. Karina Jahnz Różyk, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej, Wojskowy Instytut Medyczny.
Prof. dr hab n med.Krzysztof Kowal z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku wyjaśnia, dlaczego to alergeny kurzu domowego są dla nas szczególnie dokuczliwe.
- Najlepszą rzeczą byłoby pozbawić uczulonego pacjenta kontaktu z alergenem. Z roztoczami kurzu domowego jest to niemożliwe, bo one są wszędzie. Roztocza żyją tam, gdzie my, najwięcej jest ich np. w sypialni. Całkowita eliminacja ze środowiska jest niemożliwa. Możemy zaproponować leczenie objawowe. Jednak leki działają tylko wtedy, gdy je przyjmujemy. One nie zmieniają naturalnego przebiegu choroby. Immunoterapia go zmienia. Układ immunologiczny przestraja się tak, by funkcjonować jak układ osoby zdrowej. Zapobiegamy więc chorobom, mogącym się rozwinąć na bazie tej dysfunkcji. Immunoterapia to zatem metoda prewencyjna – mówił w piątek prof. Kowal.
Fundacja Centrum Walki z Alergią od trzech lat walczy o refundację terapii doustnej. Na razie udało się przekonać do tego ministerstwo w przypadku młodzieży w wieku 12-17 lat. To, jak mówią alergolodzy, wiek, w którym objawy alergicznego nieżytu nosa nasilają się. Często dopiero w tym wieku ujawnia się alergia. Wtedy warto zastosować immunoterapię, która ma za zadanie przyzwyczaić nadwrażliwy układ odpornościowy do tego, by nie zwalczał substancji powszechnie występujących w środowisku, np. nie reagował stanem zapalnym na pyłki czy roztocza kurzu domowego. Zatrzymanie rozwoju alergii zapobiega rozwojowi astmy, a także rozwojowi uczuleń na inne alergeny.
- Nawet 10 milionów Polaków może mieć kłopoty alergią. Choroby alergiczne są w większości chorobami cywilizacyjnymi. Dzisiejsze alergeny z powodu dołączonych do nich zanieczyszczeń stają się bardziej dokuczliwe. U osób odczulanych zazwyczaj zmniejsza się ciężkość podstawowej choroby. Zmiany immunologiczne wywołane przez reakcję alergiczną powinniśmy leczyć jak najszybciej. Im szybciej ją zastosujemy od wystąpienia objawów, tym lepiej – mówił prof. Prof. Radosław Gawlik, Prezydent Elekt Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.
Alergolog dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na astmę, alergię i POCHP wyjaśnia, że to choroba, która nieleczona szybko może się przerodzić w poważne schorzenia.
- W Polsce czekamy aż 7 lat na rozpoznanie astmy. Średnia europejska to 3,5 roku. Im wcześniej rozpoznamy astmę, tym łatwiej ją okiełznać. Nieleczona może się przerodzić w POChP lub astmę ciężką. Immunoterapia jest formą prewencji astmy, redukuje koszty opieki nad pacjentami, zmniejsza ilość sterydów, które pacjent z astmą musi stosować. Niestosowanie immunoterapii uważam za błąd w sztuce lekarskiej – dodał dr Dąbrowiecki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Warto wiedzieć, ja do tej pory ratowałam się w domu roombą i oczyszczaczem powietrza
Warto wiedzieć, ja do tej pory ratowałam się w domu roombą i oczyszczaczem powietrza