Prawidłowa dieta w trakcie terapii onkologicznej poprawia kondycję chorego. Sprzyja lepszemu gojeniu ran pooperacyjnych, skraca czas pobytu w szpitalu oraz zwiększa szanse na bardziej skuteczne leczenie chemioterapią i radioterapią. Zmniejsza też ryzyko powikłań.
Problem niedożywienia, według różnych danych, dotyka od 30 do 85 proc. pacjentów onkologicznych. Szacuje się, że prawie co piąta osoba z nowotworem umiera nie bezpośrednio z powodu choroby, ale właśnie w wyniku niedożywienia. Dlatego onkolodzy apelują, by porady żywieniowe włączyć w proces terapeutyczny.
Podstawa funkcjonowania
Prawidłowe żywienie zdrowego człowieka jest niezwykle ważne. U osoby chorującej na nowotwór rola właściwej diety jest jeszcze większa. Nie spełnia jej zazwyczaj przeciętny jadłospis szpitalny, a i domowe jedzenie pacjentów najczęściej pozostawia wiele do życzenia, prowadząc do groźnego w skutkach niedożywienia. Dlatego specjaliści opiekujący się pacjentami onkologicznymi apelują o poważne traktowanie żywienia medycznego jako ważnej części terapii. Wskazują, że zastosowanie go na wczesnym etapie choroby nowotworowej u pacjentów niedożywionych lub zagrożonych niedożywieniem może wpływać na efekty leczenia, zmniejszać ilość powikłań, poprawiać jakość życia i w rezultacie prowadzić do jego wydłużenia.
– Niedożywienie zaczyna się tam, gdzie zaczyna się choroba onkologiczna – mówi dr n. med. Paweł Kabata z Kliniki Chirurgii Onkologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant szpitalny w zakresie leczenia żywieniowego. Podkreśla, że ryzyko rozwoju niedożywienia, choć jest różnie wysokie w zależności od rodzaju nowotworu, powinno być brane pod uwagę już w momencie diagnozy. Cofnięcie tego procesu jest trudne i długotrwałe, a w przypadku znacznego zaawansowania nieodwracalne, co powoduje, że jego skutki bolesne. – Niedożywienie może być najczęstszą przyczyną wydłużania przerw między cyklami chemioterapii lub powodem podawania jej w pomniejszonych dawkach, co wpływa na skuteczność. Także wystąpienie ciężkich powikłań między operacją a zastosowaniem leczenia wspomagającego, co jak nietrudno sobie wyobrazić pogarsza rokowania chorego – dodaje dr Kabata.
Operacja jak maraton
Organizm chorego na nowotwór pracuje intensywniej niż osoby zdrowej, zmianie ulega m.in. metabolizm białek, tłuszczów i węglowodanów, funkcjonowanie układu odpornościowego jest również zaburzone. Dlatego bardzo ważne jest, szczególnie w tym czasie, zadbanie o dostarczenie odpowiedniej ilości energii i składników odżywczych, w tym zwłaszcza białka, na które zapotrzebowanie pacjenta onkologicznego jest z reguły prawie dwukrotnie większe niż osoby zdrowej.
– Wysiłek dla organizmu związany z interwencją medyczną, taką jak np. duża operacja chirurgiczna, jest porównywalny do przebiegnięcie maratonu – mówi dr Kabata.- Nikt sobie nie wyobraża, by pokonać 42 km na głodnego, a jednak wiele osób nie ma oporów, by proponować leczenie ludziom skrajnie lub przewlekle niedożywionym – tłumaczył dr Paweł Kabata z Kliniki Chirurgii Onkologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant szpitalny w zakresie leczenia żywieniowego. - W okresie rekonwalescencji organizm chorego potrzebuje i wydatkuje znacznie więcej energii. Rana pooperacyjna szybciej się goi i z mniejszym ryzykiem powikłań, jeśli organizm otrzymuje odpowiednią ilość substratów. Im wcześniej zareagujemy, tym niższy będzie stopień niedożywienia chorego, lub nie dopuścimy do jego wystąpienia i tym łatwiej i szybciej zastosowana interwencja przyniesie rezultaty. Dlatego tak ważne jest, by lekarz przewidywał możliwe następstwa choroby nowotworowej i zalecił wdrożenie żywienia medycznego zanim pojawi się problem – komentuje dr Kabata.
Indywidualne podejście
Przestrzeganie prawidłowej diety w chorobie nie jest proste. Zarówno sama choroba jak i stosowane terapie, mogą bowiem powodować dolegliwości wymagające modyfikacji dotychczasowego sposobu żywienia – pacjenci mierzą się m.in. ze spadkiem apetytu, nudnościami, wymiotami, zaburzeniami odczuwania smaku czy zapachu lub wręcz trudnościami z przyjmowaniem pokarmu. Obecność guza w obrębie układu pokarmowego może także upośledzać proces wchłaniania niektórych substancji. Dostarczenie do organizmu niezbędnych składników odżywczych w odpowiednich ilościach i proporcjach może stać się wtedy wyzwaniem, z którym może być trudno pacjentowi czy jego opiekunowi, poradzić sobie bez pomocy specjalisty. Niedobory energii i składników odżywczych prowadzą do niedożywienia, a w konsekwencji do chudnięcia i pogorszenia funkcjonowania organizmu na wszystkich płaszczyznach: niedożywiony pacjent jest osłabiony, ma większe ryzyko infekcji, może mieć gorsze samopoczucie, bywa drażliwy, skarży się na zaburzenia snu, obrzęki, bóle mięśniowe czy problemy z gojeniem ran. To z kolei może wpływać negatywnie na jego nastawienie do leczenia lub rekonwalescencji i wydłużać te procesy. Obowiązek ustalenia właściwego żywienia spada często na lekarza prowadzącego, który nie zawsze ma odpowiednie przygotowanie. Zdaniem onkologów, pomogłoby zwiększenie liczby dietetyków i ich uprawnień oraz odciążenie lekarzy w planowaniu żywienia i przekazanie tego obowiązku osobom przygotowanym do takiego zadania.
Niezamierzone fiasko
Niedożywienie pacjenta w trakcie terapii onkologicznej może wpływać na przebieg leczenia, powodując brak rezultatów lub skutki uboczne, uniemożliwiające dalszą kurację. Każdy przypadek jest inny, dlatego też nie istnieje uniwersalna dieta i interwencja żywieniowa, stanowiąca odpowiedź na potrzeby wszystkich chorujących na raka. Przy ośrodkach leczących nowotwory zwykle działają specjalistyczne poradnie dietetyczne, w których pacjenci i ich opiekunowie mogą skonsultować się z dietetykami klinicznymi i uzyskać porady dotyczące żywienia w ich konkretnym przypadku. Lekarze podkreślają istotną rolę tego typu specjalistów, zwracając uwagę na to, by taki dietetyk nie był przypadkowy, ale miał doświadczenie w pracy z osobami niedożywionymi.
Eksperci przyznają, że dbając o właściwe odżywienie organizmu chorego, zmniejsza się ryzyko wystąpienia różnych konsekwencji niedożywienia – można nie tylko poprawić efekty leczenia antynowotworowego, ale również jakość życia pacjenta, co może przełożyć się na jego wydłużenie.
Jak rozpoznać niedożywienie
Każdy pacjent, nie tylko onkologiczny, po przyjęciu do szpitala powinien zostać poddany przesiewowej ocenie stanu odżywienia. Może być ona wsparta badaniami biochemicznymi, oceną antropometryczną czy analizą składu ciała. Ale sygnały wskazujące na ryzyko rozwoju niedożywiania może również rozpoznać sam pacjent lub jego opiekun. – Jest to przede wszystkim niezamierzona utrata masy ciała. Niepokoić powinna już utrata około 5% masy w ostatnich sześciu miesiącach. Natomiast niezamierzona utrata 10% masy ciała niezależnie od czasu w jaki wystąpiła będzie już równoznaczna z koniecznością wdrożenia wsparcia żywieniowego. – mówi dr Kabata.
Niedożywienie może wystąpić właściwie w każdym typie nowotworu. Największe ryzyko, bo dotyczące od 60 do nawet 90% przypadków, dotyczy pacjentów z nowotworami górnego odcinka przewodu pokarmowego, trzustki i nowotworami narządów głowy oraz szyi. Często w ich przebiegu występują zaburzenia połykania albo guz stanowi fizyczną przeszkodę uniemożliwiającą jedzenie.
Komu jakie wsparcie żywieniowe?
Każdy chory onkologicznie na każdym etapie choroby może wymagać wsparcia żywieniowego. Pierwsze pytanie, które zadają sobie lekarze, dobierając jego rodzaj brzmi: czy pacjent jest w stanie samodzielnie jeść. Jeśli tak, to prawdopodobnie wystarczy modyfikacja sposobu odżywiania, często wsparta stosowaniem doustnych preparatów odżywczych o dużej zawartości białka. – W ten sposób jesteśmy w stanie skutecznie pomóc wielu pacjentom i w dobrym stanie odżywienia doprowadzić ich do rozpoczęcia leczenia onkologicznego i przeprowadzić przez okres pooperacyjny – wyjaśnił dr Paweł Kabata.
Jeśli natomiast pacjent nie może przyjmować pokarmów drogą doustną, należy mu je wówczas dostarczyć tzw. drogą sztucznego dostępu. – Pierwszym wyborem powinno być w takiej sytuacji żywienie dojelitowe, a więc podawanie specjalistycznych preparatów bezpośrednio do żołądka lub jelita cienkiego przez tzw. zgłębniki lub dostęp stały, czyli gastrostomię lub jejunostomię. Ostatnią metodą z wyboru jest żywienie pozajelitowe, w postaci kroplówki podawanej do żyły centralnej – tłumaczy dr Kabata. Obie metody odżywiania dostępne są nie tylko w szpitalu, ale również dla pacjentów przebywających w domu. Mamy bowiem w Polsce refundowany program żywienia w warunkach domowych, w ramach którego każdy chory wymagający długoterminowego żywienia może otrzymać profesjonalną opiekę żywieniową, z czego nie wszyscy pacjenci i ich opiekunowie zdają sobie sprawę.
Autor: Ewa Basińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze