Deregulacja. Słowo sezonu. Jedni mówią, że PR przed wyborami. Drudzy, że dobrze. Trzeci, że kosmetyczne zmiany nie wystarczą. Jedno jest pewne. Wreszcie ktoś zaczął coś robić z faktem, że nie szanujemy tych, którzy budują majątek tego państwa i jak nie przestaniemy chłostać batem utrudnień konia, który ten wóz ciągnie, to nigdzie nie dojedziemy. Bogactwo narodów jest z pracy, a nie z marudzenia i oceniania innych - pisze w felietonie dla politykazdrowotna.com Anna Gołębicka ekonomistka Centrum Adama Smitha.
W ochronie zdrowia jak zwykle jest jeszcze trudniej, bo tu przed regulacjami trzeba puścić przodem odrobienie lekcji. Sprawy nie ułatwia też fakt, że zanim się coś tu zacznie, to już zahaczy o awanturę. I awantura jest. Kibice postulatów „Brzoski” podzielili się na kilka grup. Jedna mówi, że nic nowego nie wymyślili, inna szuka dziury w całym (bo po co coś zmieniać, przecież kolejka do lekarza, to nie kolejka do marketu lub że mama starsza nie umie korzystać z netu, więc to bez sensu). Kolejne stronnictwo przypomina, że przecież już się to dzieje, a jeszcze inne, że skoro nic się nigdy nie udało, to dlaczego ma się udać tym razem.
Bardziej zorientowani, dla których od dawna wiadomo, że szeroka cyfryzacja, e- kolejka, wyniki badań i jeszcze kilka rzeczy w jednym miejscu dedykowanemu zdrowiu są niezbędne, też się zirytowali, bo Brzoska ogłosił rozwiązanie jako nowy przełomowy wynalazek w komplecie z faktem, że nagle zamiast IKP pojawił się mObywatel. Cała ta sytuacja podniosła na wyższy poziom systemowy nihilizm i aktywizowała pytanie: Co robią ludzie od IKP? Co robi Ministerstwo Finansów? Testy? Serio? 2029 rok?
Dla ułatwienia, nie jest to coś, czego świat jeszcze nie zna i nie wyprzedzamy epoki. W segmencie prywatnym od dawna to działa z korzyścią dla wszystkich. W sektorze prywatnym nie robili przez lata testów na trzech specjalizacjach, bo by im biznes padł w tym czasie. Wdrożone i udoskonalane w locie. A! I jeszcze dla tych „nieinternetowych” jest jedna działająca rejestracja telefoniczna. Reformy jak za Wilczka (ustawa z 1988 r., która regulowała zasady prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, opierała się na zasadzie „co nie jest zakazane, jest dozwolone” – przyp. red.) nie będzie, ale światełko w tunelu się pali. Tylko na paru zakrętach znowu świece dymią albo jakoś ciemniej. Może tlenu tam za mało?
A fakt, że odkryto już odkryte, to tylko potwierdzenie, że trzeba wreszcie te rozwiązania wdrożyć.
Anna Gołębicka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze