W psychiatrii zapanowała nadzieja. Nowy lek – liafenzyna – wykazuje istotną skuteczność u pacjentów z depresją oporną na leczenie, ale tylko wtedy, gdy u danego pacjenta występuje konkretna mutacja genetyczna. Choć mowa o zaledwie jednej grupie pacjentów, eksperci nie kryją, że to może być kamień milowy: pierwszy krok ku spersonalizowanej farmakoterapii psychiatrycznej. Wyniki badania, opublikowane na łamach prestiżowego „JAMA Psychiatry”, stawiają istotne pytanie: czy leczenie depresji może być skuteczniejsze, jeśli zaczniemy je projektować genetycznie?
Liafenzyna to pierwszy lek jednocześnie hamujący wychwyt zwrotny serotoniny, noradrenaliny i dopaminy – trzech neuroprzekaźników, które od lat wiązane są z mechanizmami depresji. Jednak to nie sama budowa chemiczna czyni go wyjątkowym, a fakt, że jego skuteczność zależy od mutacji w konkretnym genie – ANK3.
W poprzednich, szeroko zakrojonych badaniach klinicznych, liafenzyna nie wyróżniała się skutecznością w porównaniu do standardowych leków przeciwdepresyjnych. Dopiero ponowna analiza wyników, uwzględniająca genotypy pacjentów, ujawniła, że u osób z mutacją w genie ANK3 reakcja na lek była wyraźnie lepsza niż na duloksetynę czy escitalopram.
ANK3, gen odpowiedzialny za kodowanie białek wpływających na przekazywanie impulsów między neuronami, od dawna był podejrzewany o związek z chorobami psychicznymi – w tym z depresją i chorobą afektywną dwubiegunową. Teraz, po raz pierwszy, stał się czynnikiem predykcyjnym reakcji na konkretny lek.
W badaniu ENLIGHTEN, w którym wzięło udział 189 pacjentów z depresją lekooporną, wszyscy posiadali mutację w ANK3. Średnio mieli oni objawy depresji przez 8 lat i bezskutecznie przyjmowali wcześniej około trzech różnych leków. Badanych podzielono na trzy grupy: otrzymujących 1 mg liafenzyny, 2 mg oraz placebo.
Efekty? Po tygodniu od rozpoczęcia leczenia zauważalna poprawa nastroju, która utrzymywała się i nasilała w kolejnych tygodniach. Różnica w skali depresji MADRS była statystycznie i klinicznie istotna – ponad 4 punkty na korzyść liafenzyny względem placebo.
Choć ostrożność jest w badaniach klinicznych standardem, wyniki dotyczące bezpieczeństwa stosowania liafenzyny są co najmniej obiecujące. Działania niepożądane – głównie nudności i bóle głowy – występowały równie często w grupie placebo, jak i w grupach otrzymujących lek. Co ciekawe, niższa dawka (1 mg) okazała się równie skuteczna jak wyższa (2 mg), a powodowała mniej skutków ubocznych.
Jednym niepokojącym sygnałem pozostaje śmierć jednego z pacjentów, choć jej związek z terapią nie został ustalony. Ostateczna ocena bezpieczeństwa będzie możliwa dopiero po zakończeniu długofalowych badań.
- To pierwsze skuteczne badanie kliniczne w psychiatrii, które opiera się na biomarkerach genetycznych – komentują autorzy publikacji.
Oznacza to, że psychiatra przyszłości może zacząć nie od próby i błędu, lecz od testu genetycznego. Jeśli będzie wiadomo, które mutacje wpływają na działanie leków, leczenie stanie się szybsze, skuteczniejsze i bezpieczniejsze.
Prof. Philip Muskin z Columbia University nie ukrywa, że to jeden z najbardziej obiecujących kierunków rozwoju psychiatrii.
- Wyobraźmy sobie, że zamiast szukać skutecznego leku przez lata, wykonujemy test genetyczny i wybieramy ten właściwy za pierwszym razem – mówi.
Zastrzega jednak, że choć wyniki badania są istotne, to różnice między liafenzyną a placebo nie były dramatycznie duże, dlatego entuzjazm należy łączyć z naukową pokorą.
Lek został już objęty przez FDA tzw. procedurą Fast Track, która pozwala na przyspieszone testy i potencjalne zatwierdzenie leków, na które czeka wielu pacjentów. Rozpoczyna się teraz trzecia faza badań klinicznych – większa, dłuższa i jeszcze bardziej szczegółowa. Jeśli wyniki się potwierdzą, liafenzyna może stać się pierwszym w historii lekiem przeciwdepresyjnym dopuszczonym do obrotu na podstawie biomarkera genetycznego.
Liafenzyna nie jest jeszcze lekiem przełomowym – ale jest symbolem przełomu. To sygnał, że era uniwersalnych, „szerokozakresowych” leków w psychiatrii może dobiegać końca. Choroby psychiczne są zbyt złożone, by traktować je jednolitymi schematami – a depresja, z jej różnorodnością objawów i mechanizmów, szczególnie wymaga indywidualizacji.
Jeśli badania potwierdzą skuteczność liafenzyny, pacjenci z depresją lekooporną po raz pierwszy zyskają terapię dopasowaną do ich własnego kodu genetycznego. A to nie tylko obietnica skuteczniejszego leczenia – to zapowiedź nowej ery psychiatrii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze