Profilaktyka zdrowotna to nie kolejny slogan – to fundament zdrowego i wydajnego społeczeństwa. W czasach, gdy systemy ochrony zdrowia mierzą się z presją demograficzną, kosztami leczenia i nowymi wyzwaniami epidemiologicznymi, inwestycja w prewencję staje się ekonomicznie i społecznie uzasadniona. O tym, jak z perspektywy europejskiej i krajowej budować profilaktykę skuteczną, trwałą i powszechną – rozmawiali uczestnicy debaty pt. „Profilaktyka zdrowotna – gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? Polska Prezydencja w ochronie zdrowia 2025”.
Ta debata była jedną z kilku eksperckich dyskusji podczas zorganizowanej przez ZPP 2. edycji Kongresu Zdrowie 360.
Profilaktyka zdrowotna jest jednym z kluczowych filarów tej agendy. Odporność nie zaczyna się w szpitalu. Zaczyna się znacznie wcześniej, w codziennych wyborach, w stylu życia, w edukacji zdrowotnej, w dostępności do badań przesiewowych, w środowisku pracy, w działaniach samorządów i państwa - mówił europoseł Adam Jarubas, przewodniczący Komisji ds. Zdrowia w Parlamencie Europejskim.
Reklama
Obowiązki prezydencji Polski w Radzie UE dają szansę, by profilaktyka stała się na poziomie unijnym priorytetem równym leczeniu. Zdaniem Jarubasa, profilaktyka to dziś strategiczny komponent polityki społecznej i gospodarczej:
Każde niewykryte w porę nowotwór, każda zaawansowana choroba przewlekła, każda nieleczona depresja to nie tylko ludzki dramat, ale też realne koszty dla rodzin, dla rynku pracy, dla systemów ochrony zdrowia.
Dlatego konieczne są finansowanie programów zdrowia publicznego, integracja działań cyfrowych i stacjonarnych, insentify podatkowe i regulacje wspierające pracodawców.
Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia przekonywała, że profilaktyka musi wykraczać poza tradycyjną edukację:
Nie chodzi nam tylko o element edukacyjny i informacyjny, bo to jest jeden element profilaktyki. Trzeba podejść do tego zagadnienia szerzej jako element całej zdrowotnej polityki publicznej.
Jej zdaniem skuteczna prewencja wymaga działań regulacyjnych: ograniczenia tytoniu, alkoholu i żywności przetworzonej.
Na poziomie UE Polska w czasie prezydencji aktywnie uczestniczyła we wdrażaniu Europejskiego Planu Walki z Rakiem – jednym z filarów jest profilaktyka przeciwnowotworowa. W ramach EU4Health wspierano rozwój sieci referencyjnych onkologicznych i finansowano szkolenia, seminaria i kampanie.
Równie istotnym obszarem jest profilaktyka chorób sercowo‑naczyniowych. Ministerstwo wraz z Polskim i Europejskim Towarzystwem Kardiologicznym pracowało nad europejskim planem przeciwdziałania chorobom układu krążenia – plan już wpisano do kalendarza Komisji Europejskiej.
Katarzyna Kacperczyk zwracała też uwagę na rolę cyfrowej przestrzeni danych w profilaktyce:
Europejska Przestrzeń Danych dla Zdrowia […] wymiana danych, współpraca transgraniczna […] będzie sprzyjać wzmacnianiu zarówno profilaktyki pierwotnej, jak i wtórnej.
Reklama
Ważny filar publicznej prewencji to zdrowie psychiczne. Polska prezydencja skoncentrowała się na zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży – to wyzwanie związane z wyzwaniami cyfrowymi. Trwają prace nad konkluzjami, które rekomendują działania dla państw członkowskich i firm technologicznych.
Pracodawcy również są ważnym partnerem – podkreśla przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia i zwraca uwagę, że podczas prezydencji wiele inicjatyw powstało we współpracy z organizacjami gospodarczymi. Raport pokazujący, że profilaktyka psychiczna ma wpływ na rynek pracy i model zarządzania, to przykład, jak biznes może wspierać prewencję. Wschodzące wyzwania: psychiczne zdrowie młodych ludzi i wpływ mediów cyfrowych na funkcjonowanie firm za 10–15 lat.
Adam Jarubas podkreślał, że profilaktyka musi być dostępna dla wszystkich, szczególnie grup wrażliwych:
Musimy podjąć działania, by uczynić profilaktykę realnie dostępną również dla grup wrażliwych społecznie, społecznie wykluczonych czy mieszkańców mniejszych miejscowości.
Zwracał też uwagę, że bez wsparcia systemowego profilaktyka pozostaje przywilejem uprzywilejowanych.
Polska prezydencja oferuje możliwość zainicjowania wspólnego europejskiego planu profilaktycznego – analogicznego do planu walki z rakiem – obejmującego standardy dostępu, promocję aktywności fizycznej, zdrowego żywienia, zdrowia psychicznego i środowiskowego. Jak mówi Jarubas:
Profilaktyka to nie kampania raz w roku, to filozofia systemu zdrowia, która wymaga trwałego podejścia i długofalowego myślenia.
W debacie o profilaktyce zdrowotnej nie można pominąć kwestii czynników ryzyka, które – jak podkreślała Anna Dela, prezeska Instytutu Człowieka Świadomego – od lat pozostają niezmienne.
Nie odkryję niczego nowego – powiedziała – mamy taki ranking głównych czynników ryzyka utraconych lat w zdrowiu. I od wielu lat króluje tytoń, potem mamy ryzykowne zachowania żywieniowe, a gdzieś też po drodze mamy alkohol.
Reklama
Te trzy czynniki – nazwane przez niektórych „trzema jeźdźcami apokalipsy” – są nie tylko najczęstszymi przyczynami chorób przewlekłych, ale również głęboko powiązane z kondycją psychiczną społeczeństwa.
Współzależność zdrowia psychicznego i fizycznego staje się dziś oczywista. Jak zauważyła Anna Dela,
to jest takie koło. Żaden z tych czynników nie jest oderwany od naszego dobrostanu psychicznego.
Dla skutecznej profilaktyki oznacza to jedno: nie wystarczy mówić o szkodliwości papierosów czy alkoholu – trzeba równolegle mówić o samotności, stresie, braku wsparcia i depresji.
W obszarze regulacji dotyczących używek Anna Dela zwraca uwagę na postęp legislacyjny, szczególnie w kontekście ochrony dzieci i młodzieży.
Musimy mieć na uwadze, że jeżeli chodzi o palenie tytoniu, o alkohol, to nie wystarczą procesy legislacyjne. Ale one warunkują i narzucają pewne ramy – szczególnie wobec dzieci i młodzieży.
Dzieci powinny być chronione za wszelką cenę, a nowelizacje ustaw (dotyczących np. reklamy alkoholu czy nowatorskich wyrobów nikotynowych) mają na celu ograniczenie ich ekspozycji na uzależnienia.
Skala problemu jest ogromna: 8 milionów dorosłych Polaków pali papierosy, a ponad 4 miliony dzieci narażone są na bierne palenie. Dane epidemiologiczne są alarmujące – 30% mężczyzn i 27% kobiet w Polsce pali, a około 17% wszystkich zgonów wiąże się z paleniem. Równie niepokojąco wygląda sytuacja związana z alkoholem: 85% mężczyzn i 80% kobiet deklaruje, że pije alkohol. W świetle tych danych regulacje, edukacja i zmiana norm społecznych stają się koniecznością.
Trzecim kluczowym czynnikiem ryzyka są nawyki żywieniowe, które – jak zauważa Dela – są znacznie trudniejsze do uregulowania prawnie.
No cóż, nikt nam nie powie ustawą: masz zjeść trzy marchewki. Tak? Albo: nie wolno ci zjeść tego czy tamtego produktu.
A jednak problem nadwagi i otyłości – zwłaszcza wśród dzieci – osiąga w Polsce rozmiary epidemii. Według danych Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości: 12% chłopców i 10% dziewcząt w wieku przedszkolnym ma nadwagę lub otyłość, ale już w wieku 7–9 lat problem dotyczy 38% chłopców i 33% dziewcząt. To oznacza, że co trzecie dziecko w Polsce boryka się z nadmierną masą ciała – co prowadzi do przedwczesnego rozwoju chorób typowych dla dorosłych: cukrzycy typu 2, zaburzeń metabolicznych, schorzeń kostno‑szkieletowych.
Otyłość dziecięca to także konsekwencje psychiczne – w tym wykluczenie społeczne, depresja, lęki.
Po pierwsze, takie dzieci są alienowane – mówi Anna Dela. – Badania Instytutu Karolińska pokazują, że ryzyko depresji i zaburzeń lękowych wzrasta o 33% u chłopców i 43% u dziewcząt z nadwagą.
To nie tylko statystyka – to dramatyczna rzeczywistość wielu rodzin. Dzieci stygmatyzowane ze względu na wagę często szukają akceptacji, sięgając po alkohol, nikotynę lub zamykając się w świecie cyfrowym.
Wolą wirtualnych przyjaciół, którzy ich nie skrytykują” – zauważa Dela. – To pogłębia ich izolację i problemy zdrowotne.
Wskazuje również na rosnący problem cyberuzależnień, który – co szczególnie istotne – rozwija się na oczach rodziców, często przy ich biernej zgodzie.
Nikt nie pozwoli dziecku palić czy pić przy stole, ale jednocześnie akceptujemy, że dziecko godzinami siedzi przed ekranem.
Problem ten wymaga zarówno regulacji zewnętrznych, jak i refleksji nad własnym przykładem rodzicielskim. Anna Dela podkreśliła, że profilaktyka na poziomie rządowym i systemowym jest niezbędna, ale jeszcze ważniejsza jest profilaktyka domowa.
To my mamy tę pierwotną profilaktykę – to, jak kształtujemy siebie, nasze dzieci i jak dbamy o swój dobrostan psychiczny.
W dyskusji o profilaktyce zdrowotnej nie mogło zabraknąć głosu ekspertów systemowych. Dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia i współtwórca wielu raportów oraz analiz, w swoim wystąpieniu nie tylko ocenił kondycję obecnych działań, ale przedstawił konkretne rekomendacje na rzecz zwiększenia ich efektywności. Jego główny postulat jest jednoznaczny: potrzebujemy spójnej koordynacji i instytucji odpowiedzialnej za całość profilaktyki w Polsce. Zdaniem Jerzego Gryglewicza Krajowy Plan Transformacji, Narodowa Strategia Onkologiczna czy Krajowy Plan Odbudowy, bardzo dobrze akcentują potrzebę profilaktyki. Jak jednak zaznaczył, „kwestia diagnozy systemu i znaczenia profilaktyki wydaje się być już za nami – teraz czas na działanie”. Problemem nie jest już brak świadomości, ale brak spójnej realizacji i realnych rezultatów. Brak jednej instytucji odpowiedzialnej za profilaktykę
W Polsce profilaktyką zajmują się jednocześnie: Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz samorządy terytorialne (choć ich udział – jak zaznacza Gryglewicz – z roku na rok spada). To prowadzi do braku koordynacji, rozproszenia działań i chaosu informacyjnego. Pacjenci nie wiedzą, jakie programy są dostępne, a instytucje często działają bez wspólnej strategii.
Brakuje wiedzy, jakie programy realizowane są na terenie poszczególnych województw czy powiatów. Tej informacji po prostu nie ma – zaznaczył Gryglewicz.
Co gorsza, nie analizujemy efektów prowadzonych programów. Nawet w programach NFZ nie wiadomo, jaki odsetek badań profilaktycznych kończy się wykryciem choroby (np. raka szyjki macicy czy raka piersi). To sprawia, że „realizujemy badania, nie mierząc ich efektów”. Gryglewicz zwrócił uwagę na skuteczność lokalnych działań profilaktycznych, odwołując się do modelu szwedzkiego, gdzie programy realizowane są na poziomie samorządów lokalnych. Taka decentralizacja zwiększa zaangażowanie społeczności i ułatwia dotarcie do konkretnych grup mieszkańców.
W Polsce pewne narzędzia już istnieją – np. dofinansowanie programów polityki zdrowotnej przez NFZ, ale obecnie jego poziom to zaledwie ok. 20% kosztów. Ekspert postuluje, aby zwiększyć udział NFZ do minimum 50%, co byłoby realnym bodźcem dla samorządów do aktywnego udziału w ochronie zdrowia mieszkańców.
W swoim wystąpieniu Gryglewicz szczególnie silnie akcentuje potrzebę systemowej edukacji zdrowotnej. Obecne programy nie spełniają swojej roli – projekt wprowadzania edukacji zdrowotnej do szkół „niestety nie zakończył się sukcesem”. Ekspert sugeruje, by edukacja skupiła się na najbardziej palących problemach: uzależnieniach (nikotyna, alkohol, substancje psychoaktywne), otyłości, braku ruchu. Światopoglądowe kwestie – jak mówi – powinny zejść na dalszy plan. Gryglewicz powtarza za innymi ekspertami: profilaktyka dzieci i młodzieży to absolutny priorytet. Tymczasem nie mamy dziś spójnych, skutecznych działań, które realnie wpływałyby na postawy i zachowania młodych ludzi.
Nowym narzędziem w profilaktyce ma być program „Moje Zdrowie”, skierowany do osób w wieku produkcyjnym. Program ten – zdaniem Gryglewicza – powinien być realizowany przez lekarzy medycyny pracy, a nie wyłącznie przez lekarzy rodzinnych. Osoby dorosłe niechętnie zgłaszają się na badania profilaktyczne do lekarzy rodzinnych, natomiast z medycyną pracy mają regularny kontakt.
Lekarze medycyny pracy często przypadkiem wykrywają nadciśnienie czy cukrzycę, ale nie mają ani narzędzi diagnostycznych, ani motywacji systemowej, by robić więcej – zauważa ekspert.
Kluczowe jest więc zwiększenie ich kompetencji i stworzenie narzędzi umożliwiających im rzeczywistą diagnostykę chorób cywilizacyjnych. Ministerstwo Zdrowia powinno odgrywać tu rolę regulatora. Zdaniem doktora Jerzego Gryglewicza, powołanie jednej instytucji odpowiedzialnej za koordynację wszystkich działań profilaktycznych w Polsce – obecny system jest zbyt rozproszony i nieprzejrzysty.
Monitorowanie i mierzenie efektywności programów profilaktycznych – nie tylko liczba badań, ale realne wskaźniki wykrywalności chorób powinny być punktem odniesienia.
Zwiększenie roli samorządów w realizacji programów – m.in. przez większe dofinansowanie ze strony NFZ (z obecnych 20% do co najmniej 50%). Radykalna poprawa edukacji zdrowotnej – zwłaszcza w szkołach, z naciskiem na uzależnienia i choroby cywilizacyjne. Wykorzystanie potencjału lekarzy medycyny pracy – wprowadzenie rozwiązań prawnych i finansowych umożliwiających im prowadzenie realnej profilaktyki. Zmiana filozofii profilaktyki – mniej kampanii wizerunkowych, więcej realnych, mierzalnych działań osadzonych lokalnie i koordynowanych systemowo. Jerzy Gryglewicz kreśli obraz niedokończonej reformy profilaktyki zdrowotnej w Polsce. Mamy strategię, mamy świadomość, mamy dokumenty – ale brakuje koordynacji, narzędzi, ewaluacji i odpowiedzialności. Ekspert wzywa do przejścia od diagnozy do działania – tak, by profilaktyka nie była pustym hasłem, lecz fundamentem zdrowia publicznego.
Doktor Jakub Rokicki, z Kliniki Kardiologii Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Warszawie, porusza fundamentalne znaczenie profilaktyki w systemie opieki zdrowotnej. Jego wystąpienie na forum pracodawców jest apelem o zmianę paradygmatu – z leczenia chorób na ich zapobieganie. Już na wstępie podkreśla swoją wizję: „Ja marzę o tym, żeby być bezrobotnym”. To nie metafora zawodowego wypalenia, ale marzenie lekarza, by społeczeństwo było na tyle zdrowe, że jego interwencja stanie się zbędna. Jego zdaniem choroba jest nieuniknionym skutkiem biologicznej natury człowieka, jednak jej konsekwencje można znacznie ograniczyć. Kluczowe jest jak najwcześniejsze wykrywanie zagrożeń zdrowotnych – zanim doprowadzą do poważnych powikłań. Najlepszym rozwiązaniem jest tzw. profilaktyka pierwotna – działania, które zapobiegają rozwojowi chorób, zanim jeszcze wystąpią. Dotyczy to nawyków żywieniowych, unikania używek, aktywności fizycznej oraz monitorowania czynników ryzyka.
W sposób obrazowy porównuje oddziaływanie czynników ryzyka do deszczu:
Im dłużej będziemy eksponowani na deszcz, tym będziemy bardziej mokrzy. I tak samo jest z czynnikami ryzyka.
Długotrwała ekspozycja na wysokie ciśnienie tętnicze, hiperglikemię czy arytmie pogłębia uszkodzenia organizmu. Dlatego misją systemu zdrowotnego powinno być wcześniejsze wykrywanie tych zagrożeń i ochrona pacjenta – tzw. „otwarcie parasola” – zanim nastąpi szkoda.
Tym „parasolem” są działania profilaktyczne, systemy monitorujące oraz nowoczesne technologie medyczne. Rokicki wskazuje tu na przykład Danii, która przeznacza 5% swojego budżetu zdrowotnego na profilaktykę i posiada doskonale zorganizowaną infrastrukturę cyfrową. Dzięki cyfryzacji i e-zdrowiu możliwe jest lokalne i socjologiczne zidentyfikowanie grup podwyższonego ryzyka i skierowanie do nich odpowiednich interwencji. W Polsce także obserwuje się postęp w tym zakresie, jednak potencjał ten nadal nie jest w pełni wykorzystywany.
Doktor Rokicki dostrzega ogromną wartość w rozwoju telemedycyny i miniaturyzacji sprzętu. Dzięki e-receptom, zdalnemu monitoringowi oraz aplikacjom mobilnym lekarze mogą szybciej reagować, a pacjenci uzyskują lepszy dostęp do leczenia bez konieczności hospitalizacji. Tego typu działania są nie tylko skuteczne zdrowotnie, ale również ekonomicznie uzasadnione – zapobiegają długotrwałej niepełnosprawności i kosztownym leczeniom szpitalnym. Nowoczesne rozwiązania, jak czujniki monitorujące glikemię czy aplikacje wykrywające arytmie, są już refundowane w innych krajach, jak Niemcy – Polska powinna dążyć w tym kierunku.
Według uczestników debaty, dziś należy działać natychmiast, by nie powielać błędów przeszłości. W tym celu trzeba ograniczyć palenie wśród niepełnoletnich zredukować konsumpcję alkoholu i promować aktywność fizyczną. Coraz więcej dzieci cierpi na otyłość, która w perspektywie kilku dekad prowadzi do chorób przewlekłych, skracających życie i obciążających system ochrony zdrowia. Jak zauważa Rokicki, działania profilaktyczne wobec najmłodszych będą miały największy wpływ na zdrowie publiczne w połowie XXI wieku. Przyszłościowe podejście do zdrowia wymaga nie tylko interwencji medycznych, ale przede wszystkim szerokiej współpracy międzysektorowej.
Pracodawcy, samorządy, system edukacji i media – wszyscy powinni wspierać kulturę zdrowotną. Profilaktyka to inwestycja w dobrostan społeczeństwa, ale też konkretna oszczędność w skali makroekonomicznej. Rokicki wskazuje, że zdalne monitorowanie urządzeń kardiologicznych już dziś pozwala wykrywać powikłania, zanim dojdzie do zagrażających życiu incydentów. Podkreśla przy tym konieczność indywidualizacji opieki – chodzi o trafne wskazanie komu i kiedy należy pomóc, a nie objęcie całej populacji tymi samymi procedurami. Zwraca uwagę na znaczenie odpowiedzialności, planowania i wykorzystania nowoczesnych narzędzi technologicznych, by system ochrony zdrowia był nie tylko skuteczny, ale także ekonomicznie wydolny. Świadomość, że „im dłużej jesteśmy na deszczu, tym bardziej jesteśmy mokrzy”, powinna być podstawą naszej strategii zdrowotnej – zarówno w odniesieniu do jednostki, jak i całych grup społecznych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze