Ta sytuacja, która wynikła ze zdarzenia, gdzie pielęgniarka otrzymała ustne zlecenie od lekarza, nie powinna zakończyć się formą przymusu, a powinna być skonsultowana ze środowiskiem i rozwiązana w samorządzie – takiego zdania jest Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca OZZPiP. Pielęgniarki protestują przeciwko narzucaniu tylko im szkoleń.
Treść komunikatu MZ sugeruje, że w Polsce istnieje powszechne zagrożenie niedbałego wykonywania zawodu przez pielęgniarki i położne, a sytuacja jest na tyle poważna, że minister zdrowia zdecydował się wydać odrębny komunikat piętnujący naszą grupę zawodową – czytamy w piśmie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych do ministra zdrowia.
- Nie chcemy być zmuszane do szkoleń i innych kursów, które wynikają z jakichś jednostkowych sytuacji, które powinny być rozwiązywane na polu całego zespołu medycznego – mówi Polityce Zdrowotnej Lucyna Dargiewicz. – Jeśli już, to takie kursy powinny dotyczyć wszystkich zawodów, które pracują w zespole terapeutycznym.
I przeciwko takiemu podejściu nie miałyby zastrzeżeń.
To nie pielęgniarki i położne mają dbać o prawidłowość wydawanych zleceń lekarskich, ale sami lekarze powinni ze szczególną dbałością podchodzić do wypełniania dokumentacji medycznej – czytamy w piśmie.
- Pielęgniarki są wykwalifikowane, są po studiach, specjalizacjach, a nasz zawód wymaga, tak czy inaczej nieustannego dokształcania – mówi Dargiewicz. – Forma komunikacji, zaproponowana przez resort nie jest właściwa i takie podejście niczego nie zmieni.
Jak podkreślają pielęgniarki, rozwiązanie problemów komunikacyjnych między grupami zawodowymi powinno zależeć od samorządu.
Ministerstwo powinno, gdy pojawią się wątpliwości, zwrócić się do samorządu i skonsultować to ze środowiskiem, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie – twierdzi przewodnicząca OZZPiP.
Janusz Maciejowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!