Reklama

Czy w sprawie aborcji nie obowiązuje tajemnica lekarska?

Naczelna Izba Lekarska na Twitterze napisała, że prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec pokazanej wczoraj na antenie TVN sytuacji, jaka spotkała panią Joannę. Choć zdarzenie miało miejsce trzy miesiące wcześniej, emocje do dziś nie opadły.

Reportaż o pani Joannie, wyemitowany na antenie TVN w środę, wzbudził reakcje środowisk proaborcyjnych, polityków, ale także samych lekarzy. Sprawa jest bulwersująca ze względu na wydarzenia, które spotkały pacjentkę, zgłaszającą się do lekarza po pomoc medyczną. Pani Joanna skontaktowała się ze swoim lekarzem psychiatrą, mówiąc że bardzo źle się czuje psychicznie. Wspomniała też o dokonanej niedawno aborcji. Lekarka poinformowała organy ścigania. Policjanci przyjechali do pani Joanny najpierw na SOR, potem eskortowali ją do szpitala z oddziałem ginekologicznym. Zmuszono ją dwukrotnie do rozebrania się, dokonano rewizji, a na koniec zabrano jej telefon i laptop.

Reklama

Broniarczyk: bezprawne działanie policji

Wydarzenie sprzed trzech miesięcy skomentowała Natalia Broniarczyk z Aborcji Bez Granic.

- Lekarz nie miał obowiązku wzywać policji z tego względu, że przerwanie własnej ciąży nie jest przestępstwem, więc nie ma potrzeby zakładać, że każda aborcja, z którą się pacjentka zjawia w szpitalu czy gabinecie ginekologicznym jest wynikiem pomocnictwa.  Pani Joanna próbowała przekonać lekarkę i policję, że środki zamówiła sama, sama za nie zapłaciła i sama je zażyła, w związku z tym nikt jej nie pomagał. Lekarka dokonała zaś nadinterpretacji, by poinformować organy ścigania. Nawet, jeśli policja po telefonie od lekarki uznałaby, że należy sprawdzić tę sytuację mogła wezwać panią Joannę na przesłuchanie, a nie organizować tego upokarzającego spektaklu – powiedziała Broniarczyk.

Reklama

Pacjentka zażyła legalne substancje

Aktywistka zwróciła też uwagę na to, że zażywane przez panią Joannę środki nie są nielegalne, stąd reakcja policji była przesadzona.

- Druga sprawa jest taka, że tabletki, których użyła pani Joanna są stosowane w Polsce do wywoływania aborcji, są używanymi w szpitalach lekami. Zażycie tych tabletek to nie jest przestępstwo. Za przestępstwo według polskiego prawa może zostać uznane danie albo sprzedanie komuś takich tabletek Zatem sytuacja jaka miała miejsce była przykładem sytuacji przemocowej ze strony lekarza i policji. Zwłaszcza, że pacjentka zjawiła się u lekarz psychiatry nie z powodu tego, że jest w trakcie aborcji, ale ponieważ chciała skorzystać z pomocy dotyczącej sfery psychicznej. Została złamana tajemnica lekarska – mówiła Broniarczyk.

Reklama

Ile aborcji tabletkami robi się w Polsce?

Tabletki zamawiane są na specjalnych, zazwyczaj zagranicznych stronach internetowych, które wysyłają tabletki nie tylko do Polski, ale też do krajów, w których aborcja jest zabroniona. W pakiecie aborcyjnym jest zazwyczaj zestaw dwóch substancji mifebriston, czyli tabletkę poronną, niezarejestrowaną w Polsce i mizoprostol i jest to lek powszechnie dostępny na całym świecie. Można go kupić również w Polsce na receptę. Jeśli zamawia się leki od handlarzy, otrzymuje się zwykle tę drugą substancję. Aborcja tabletkami może trwać dwa-trzy tygodnie, podczas których macica się oczyszcza. Według najnowszych badań wiadomo, że tak przeprowadzona aborcja nie ma długotrwałych skutków ubocznych.

- Jako Aborcja Bez Granic pomagamy średnio 107 osobom dziennie – mówi Natalia Broniarczyk. – Tyle osób każdego dnia zamawia te tabletki z pomocą organizacji pomocowych i przyjmuje je. Jest też większe i bardziej dostępne źródło, czyli handlarze, podszywający się pod organizacje pomocowe. Kupowanie środków poronnych przez serwisy zagraniczne jest bezpieczne, bo nie działają one na terytorium Polski i nie dochodzi tu do łamania prawa – mówi Broniarczyk.

Reklama

Lekarze reagują na reportaż o pani Joannie

Do sprawy odniosła się również Naczelna Izba Lekarska. Na Twitterze NIL zamieścił informację, że „wobec ujawnionej wczoraj sytuacji, która spotkała panią Joannę Samorząd prowadzi postępowanie wyjaśniające. Wedle uzyskanych przez nas informacji służby zostały powiadomione ws. Podejrzenia próby samobójczej. Lekarz, który podejrzewa taką próbę ma obowiązek powiadomić odpowiednie służby, by ratować życie. Rozmowy z dyspozytorem 112 są nagrywane, stąd jest ta weryfikacja (treść zawiadomienia). W przypadku naruszenia tajemnicy lekrskiej odpowiedni Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej rozpocznie postępowanie w sprawie. Jednocześnie pragniemy podkreślić, że to, co spotkało pacjentkę stanowi naruszenie praw pacjenta i mamy nadzieję, że sprawę z urzędu podejmie RPP. Nie ma naszej zgody na naruszanie praw pacjenta do intymności, tajemnicy lekarskiej oraz utrudnianie udzielania pomocy pacjentowi. Z tajemnicy lekarskiej w Polsce zwalnia sąd – napisała Naczelna Izba Lekarska.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości