Szpitale psychiatryczne są zaniedbane, zatrudnia się w nich za mało personelu. Pobyty w nich są wielomiesięczne. Opierają się głównie na dobieraniu leków. To najważniejsze wnioski ekspertów dotyczące stanu polskiej psychiatrii. Tymczasem zapowiadanych od dawna zmian, wciąż nie widać.
Jak wynika ze statystyk, rocznie około 1,5 miliona obywateli naszego kraju trafia do zatłoczonych szpitali psychiatrycznych. Wiele osób, które powinny korzystać z hospitalizacji, rezygnuje z niej bo szpital jest daleko od domu, albo ich stan jest zatrważająco zły. Około 8 milionów ludzi w Polsce cierpi na różnego rodzaju problemy i zaburzenia psychiczne. To jedna czwarta Polaków, a statystyki nie uwzględniają dzieci i młodzieży. Wówczas – jak szacuje Instytut Psychiatrii i Neurologii – ta liczba wzrosłaby do 12 milionów.
Szpital to ostateczność
- Najbardziej zależy nam na tym, by uświadomić ludziom, że szpital psychiatryczny to ostateczność. Pomoc osobom w kryzysie powinna iść z dziennych centrów opieki. Chodzi o tworzenie wsparcia w miejscu zamieszkania – mówił na konferencji prasowej poprzedzającej Kongres Zdrowia Psychicznego, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Zdaniem Adama Bodnara, w tej chwili brakuje kompleksowego systemu wsparcia osób chorujących psychicznie. - - Potrzebne jest większe zaangażowanie samorządów i wspieranie tych, które już zaczęły pomagać osobom chorującym psychicznie. Bo problem jest poważny i dotyka coraz więcej Polaków – wskazuje RPO. - Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z tego, że problemy dotyczące zdrowia psychicznego to jedne z najpoważniejszych problemów zdrowotnych – podkreślił Adam Bodnar.
Przyszłość to środowiskowa opieka psychiatryczna
Środowiskowy model leczenia wymaga zmiany sposobu finansowania - nie na łóżko a na liczbę mieszańców, to pozwoli zareagować specjalistom adekwatnie do potrzeb pacjenta – psychoterapią czy leczeniem w systemie dziennym. Środowiskowy model wymaga tworzenia centów zdrowia psychicznego i oddziałów psychiatrycznych przy szpitalach ogólnych, tak żeby pomoc specjalistów mogła być bardziej dostępna, równomierna i zróżnicowana. Chodzi o to, żeby osoba w kryzysie nie traciła kontaktu ze swoim otoczeniem, o umożliwienie osobie chorej funkcjonowania w społeczeństwie – możliwość uczenia się, pracy – wskazują eksperci.
W centrum zdrowia psychicznego możliwe będzie zorganizowanie leczenia w systemie dziennym, tak, żeby mógł po południu wracać do domu. Osoba w kryzysie będzie mogła korzystać z pomocy psychiatry, psychologa, konsultacji z lekarzem. Model środowiskowy zakłada budowanie wsparcia opartego na kontakcie specjalisty z chorym ale także z jego rodziną czy innymi bliskimi choremu osobami. Jeśli jest taka potrzeba, specjaliści odwiedzają chorych w domu. Jak podkreślają specjaliści, centra zdrowia psychicznego pozwolą zapewnić odpowiedni poziomu opieki wszystkim grupom chorych, zarówno osobom z lekkimi zaburzeniami, jak i osobom z poważnymi chorobami psychicznymi.
Czas na nowoczesną psychiatrię
Obraz psychiatrii i leczenia psychiatrycznego zatrzymał się dla wielu osób na etapie, w jakim psychiatria była w XIX wieku i nie odpowiada temu, jak psychiatria wygląda współcześnie, ani temu w jaką stronę będzie się dalej rozwijać. – Czasy „Lotu nad kukułczym gniazdem” dawno minęły – mówili uczestnicy konferencji.
- Spostrzeganie psychiatrii oparte na wyobrażeniach, dawnych filmach i informacjach o niestosowanych już sposobach leczenia powstało w zupełnie innej epoce historycznej, kulturowej i społecznej. A jednak mimo zmian jakie zaszły od tamtych czasów stanowi ciągle powtarzany stereotyp. Czas na nowoczesną psychiatrię XXI wieku. Ten nieaktualny obraz przyczynia się do traktowania leczenia psychiatrycznego jako ostatniego możliwego wyboru w szukaniu pomocy przez osoby z problemami dotyczącymi zdrowia psychicznego. Tak być nie powinno, leczenie psychiatryczne może nieść realną pomoc wielu ludziom – mówi dr Sławomir Murawiec, psychiatra, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Rząd głuchy na apele pacjentów i lekarzy?
Psychiatria zmienia się w kierunku zapewniania pomocy w środowisku codziennego życia osób potrzebujących, wychodzi z gabinetów. Zmienia się w kierunku psychiatrii środowiskowej, dostępnej blisko i w przyjaznej formie. Taki kierunek rozwoju psychiatrii odpowiada zarówno pacjentom jak i psychiatrom, dlatego mówią w tej sprawie jednym głosem. Niestety MZ wydaje się być głuche na te postulaty. „Okres przygotowywania tej kluczowej reformy życia społecznego w naszym kraju dobiegł końca” – pisali w połowie marca br. psychiatrzy do premier Beaty Szydło. List z apelem o pilne zmiany trafił także do prezydenta Andrzeja Dudy, marszałków Sejmu i Senatu oraz do ministra K. Radziwiłła. Jak dotąd pozostał bez odpowiedzi.
Aleksandra Smolińska
Źródło: RPO
Polecamy także:
Jaki jest obraz polskiej psychiatrii, prof. Janusz Heitzman.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!