Reklama

Czy akcje ratunkowe TOPR i GOPR powinny być płatne? Eksperci ostrzegają przed zmianą modelu finansowania

Dyskusja o wprowadzeniu odpłatnych akcji ratunkowych TOPR i GOPR powraca przy okazji porównań z systemem słowackiej Horskiej záchrannej služby (HZS). Radosław Potrzeszcz, adwokat, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, wskazuje jednak, że finansowanie ratownictwa górskiego w Polsce opiera się głównie na dotacjach z budżetu państwa, wpływach z biletów do parków narodowych oraz darowiznach. Wprowadzenie odpłatności za akcje ratunkowe mogłoby zmienić sposób funkcjonowania systemu i uzależnić zwrot kosztów od decyzji ubezpieczycieli.

Czy akcje ratunkowe TOPR i GOPR powinny być płatne?

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się pytanie, czy akcje ratunkowe prowadzone przez TOPR i GOPR powinny być odpłatne. Zwolennicy tego rozwiązania wskazują na przykład słowackiej Horskiej záchrannej služby (HZS), gdzie część kosztów interwencji pokrywają osoby wymagające pomocy.

Radosław Potrzeszcz, adwokat, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, zwraca jednak uwagę, że takie rozwiązanie w Polsce mogłoby prowadzić do wielu problemów. W przypadku wprowadzenia odpłatności pojawiłaby się konieczność weryfikacji, czy dana osoba była objęta odpowiednim ubezpieczeniem turystycznym i czy jej zachowanie nie mieściło się w katalogu tzw. wyłączeń odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Reklama

Ubezpieczenie a koszty akcji ratunkowej w górach

W systemie opartym na ubezpieczeniach zwrot kosztów akcji ratunkowej zależałby od decyzji firmy ubezpieczeniowej. Ubezpieczyciel musiałby sprawdzić, czy turysta spełniał warunki polisy i czy nie doszło do sytuacji wyłączającej odpowiedzialność.

Dotyczyłoby to na przykład przypadków, gdy ktoś udał się w góry bez odpowiedniego przygotowania albo zignorował ostrzeżenia o zagrożeniu lawinowym. W takich sytuacjach ubezpieczenie mogłoby nie pokryć kosztów akcji ratunkowej, a obowiązek zapłaty spadłby bezpośrednio na turystę.

Reklama

Porównanie polskiego systemu z Horską záchranną službą

Często przywoływanym argumentem w tej dyskusji jest przykład Horskiej záchrannej služby (HZS) na Słowacji. W praktyce jednak system funkcjonujący w tym kraju znacząco różni się od modelu polskiego.

Słowacka służba ratownicza działa jako jednostka budżetowa, podobnie jak inne publiczne służby ratunkowe. Odpłatność za akcję ratunkową jest tam regulowana przepisami i stanowi element systemu finansowania.

Eksperci podkreślają jednak, że przenoszenie tego modelu wprost na grunt polski jest trudne. Jak wskazują, próba uzależnienia budżetu TOPR i GOPR od liczby akcji ratunkowych mogłaby prowadzić do absurdalnych wniosków.

Reklama

Finansowanie TOPR i GOPR w Polsce

Obecnie działalność TOPR i GOPR finansowana jest w dużej mierze z budżetu państwa, a dokładniej z dotacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dodatkowe środki pochodzą z darowizn oraz z części wpływów ze sprzedaży biletów do parków narodowych.

Obecnie około 15 procent ceny biletu do parku narodowego trafia do służb ratowniczych. Nie oznacza to jednak, że jest to opłata za ewentualną akcję ratunkową.

Wpływy z biletów traktowane są raczej jako zmienne źródło finansowania zależne od liczby odwiedzających park narodowy. Środki te przeznaczane są m.in. na utrzymanie sprzętu, szkolenia ratowników oraz zapewnienie gotowości operacyjnej.

Reklama

Dlaczego akcje ratunkowe nie powinny być źródłem przychodów

Eksperci podkreślają, że finansowanie służb ratowniczych nie powinno zależeć od liczby przeprowadzonych akcji ratunkowych. Jak wskazują, pomysł, aby TOPR czy GOPR „żyły z akcji ratunkowych”, jest nielogiczny i niebezpieczny dla całego systemu.

Koszty interwencji powinny być natomiast jasno określone i wyliczane na podstawie rzeczywistych wydatków. W skład takiej kalkulacji mogłyby wchodzić m.in. koszty użycia sprzętu, czas pracy ratowników, nadgodziny, paliwo do śmigłowca czy inne elementy operacyjne.

Reklama

Możliwa rola ubezpieczycieli w systemie ratownictwa

W opracowaniu takich rozwiązań mogliby uczestniczyć również przedstawiciele branży ubezpieczeniowej, w tym Polska Izba Ubezpieczeń. Pozwoliłoby to lepiej zarządzać ryzykiem związanym z turystyką górską i innymi aktywnościami wysokiego ryzyka.

Eksperci wskazują również, że rozwój produktów ubezpieczeń turystycznych mógłby obejmować dodatkowe opcje ewakuacyjne. Takie rozwiązania mogłyby zwiększyć bezpieczeństwo podróżnych i jednocześnie ograniczyć ryzyko finansowe po stronie ubezpieczycieli.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/03/2026 16:13
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości