Większość z nas traktuje je jako nieodłączny element urody lub drobną niedoskonałość. Znamiona towarzyszą nam od urodzenia lub pojawiają się z wiekiem. Choć zazwyczaj są niegroźne, mogą stać się początkiem dramatycznej walki o życie. Czerniak, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów, potrafi latami ukrywać się pod postacią niepozornej kropki.
Wiele osób w przypływie paniki rozważa radykalne kroki, jednak specjaliści uspokajają: profilaktyczne usuwanie wszystkiego, co mamy na skórze, mija się z celem.
– Znamiona same w sobie nie są niczym niepokojącym. Przeciętnie każdy z nas ma ich ok. 40, usuwanie wszystkich nie ma sensu, z wielu powodów. Dopiero, gdy z jakąś zmianą zaczyna się coś dziać: zmienia kolor, krwawi lub dzieje się z nią coś nietypowego, np. rośnie, ale dość gwałtownie, zauważalnie, zmienia swoją grubość lub kształt – trzeba pokazać ją specjaliście – mówi dermatolog dr Jarosław Czerniecki.
Reklama
Ekspert podkreśla, że kluczem nie jest ilość zmian, a ich ewolucja. Jeśli coś płaskiego staje się wypukłe, a regularny kształt zaczyna „wypuszczać wąsy” – to sygnał alarmowy, którego nie wolno zignorować.
Choć mogłoby się wydawać, że żyjemy w dobie epidemii nowotworów skóry, rzeczywistość jest nieco bardziej złożona. Według dr. Czernieckiego, wzrost liczby diagnozowanych przypadków to w dużej mierze efekt rosnącej świadomości społecznej.
– Moim zdaniem nie mamy obecnie więcej zachorowań. Ogólnie mamy więcej nowotworów, ale to dlatego, że są wykrywane na dużo wcześniejszym etapie. Dużo więcej się o nich mówi – na przykład w kontekście reklam, głównie preparatów na opalanie, co akurat w tym przypadku jest na plus, bo w przypadku tego nowotworu profilaktyka jest nie do przecenienia.
Reklama
Wczesna diagnoza to w przypadku czerniaka granica między życiem a śmiercią. Wykryty na początkowym etapie daje niemal 90 proc. szans na wyleczenie. Pozostawiony bez opieki, staje się bezlitosny. W ciągu zaledwie kilku lat rozwija odległe przerzuty, co w polskich realiach prowadzi do blisko 1,4 tys. zgonów rocznie.
Dlaczego, mimo tak wysokiej wyleczalności, czerniak wciąż zbiera tak tragiczne żniwo? Odpowiedź tkwi w jego dyskrecji. Ten nowotwór nie boli, nie dusi i nie powoduje nudności.
– Objawy są niewielkie: poza zmieniającym się znamieniem, które łatwo przegapić, aż do przerzutów nie mamy żadnych innych objawów. Nie ma dolegliwości gastrycznych, trudności w oddychaniu czy krwioplucia. Czasami to niewielka kropka, na przykład gdzieś na plecach, gdzie sami nie jesteśmy w stanie jej zauważyć – tłumaczy dr Czerniecki.
Reklama
Co więcej, aż 20 proc. przypadków czerniaka to tzw. „przypadkowe znaleziska” podczas rutynowych kontroli u dermatologa. Pacjenci często nie mają pojęcia, że zmiana, która ich swędzi lub od czasu do czasu krwawi, jest śmiertelnym zagrożeniem. Krwawienie jest zresztą sygnałem, że choroba jest już w stadium zaawansowanym.
Warto wiedzieć, że czerniak to tylko jeden z wielu nowotworów skóry. Inne, choć brzmią groźnie, mają znacznie łagodniejszy przebieg. Rak skóry, w przeciwieństwie do czerniaka, rzadko daje przerzuty.
– O ile czerniak jest bardzo złośliwy i niebezpieczny, tak rak skóry jest, pomimo swojej nazwy, najłagodniejszym nowotworem złośliwym. Ekstremalnie rzadko daje przerzuty. Do tego stopnia, że po usunięciu ogniska nie szuka się przerzutu, nie bada się węzłów i narządów wewnętrznych, nie leczy się go systemowo. Usunięcie wystarczy.
Nie oznacza to jednak, że raka skóry można lekceważyć. Pozostawiony sam sobie, „spokojnie” niszczy tkanki, prowadząc do głębokich owrzodzeń, które mogą uszkodzić twarz, powieki, a nawet kości.
Czy kolor znamienia może nam podpowiedzieć, z czym mamy do czynienia? Lekarze ostrzegają przed upraszczaniem tej kwestii. Ciemne znamię wcale nie musi być groźniejsze od jasnego.
Znamię błękitne: Zazwyczaj łagodna zmiana, twardy guzek u młodych osób. Wymaga monitorowania, ale rzadko złośliwieje.
Czerwone punkty: Najczęściej niegroźne grudki naczyniowe.
Zmiany bezbarwne: To one bywają najbardziej zdradliwe. Mogą imitować czerniaka bezbarwnikowego, który przez brak barwnika jest diagnozowany zbyt późno.
– Ważniejsze jest to, co się dzieje dookoła: jeśli to jedno znamię jest zupełnie inne i zaczyna się zmieniać – to jest niepokojące. Niepokojący jest też stan zapalny dookoła znamienia – nagle pojawiające się odbarwienie albo zaczerwienienie.
Strach przed rakiem sprawia, że wielu pacjentów domaga się usuwania dziesiątek zmian „na zapas”. Dr Czerniecki wspomina przypadek pacjentki, która przyszła do gabinetu zalana łzami, przekonana, że musi usunąć 25 znamion. Po badaniu okazało się, że tylko jedno wymagało interwencji.
Eksperci apelują o rozsądek – masowe wycinanie łagodnych zmian mogłoby sparaliżować system opieki zdrowotnej, odbierając szansę tym, dla których każda sekunda jest na wagę złota. Zamiast paniki, lekarze zalecają czujność: każda ranka, która nie goi się przez dwa miesiące, każdy swędzący guzek czy zmieniająca się kropka powinny nas zaprowadzić prosto do gabinetu dermatologa. To wizyta, która dosłownie może uratować życie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze