Czy można się odczulać w ciąży albo w trakcie karmienia piersią, czy dla bezpieczeństwa dziecka w czasie ciąży unikać alergenów, a gdy zdarzy się alergia, to po jakie leki można bezpiecznie sięgnąć - takie pytanie pojawia się często w głowach przyszłych mam. My zapytaliśmy o te sprawy dr Aleksandrę Kucharczyk, członkinię Polskiego Towarzystwa Alergicznego, alergologa specjalizującego się w odczulaniu.
dr Aleksandra Kucharczyk: Odpowiedź brzmi: to zależy. Dlatego, że inaczej podchodzimy do odczulania na jady, gdy odczulanie oznacza ratowanie życia pacjentki, bo każde użądlenie może się źle skończyć. Inaczej natomiast do pacjentek, które są odczulane na alergeny wziewne. Tu podchodzimy do sprawy znacznie spokojniej. Niezależnie od rodzaju alergenu, uważa się, że kontynuacja odczulania w ciąży jak najbardziej jest możliwa, ale…
I tu na moment muszę się zatrzymać. W immunoterapii ważna jest konsekwencja, powinniśmy się odczulać przynajmniej przez 3 lata, by terapia była skuteczna. Co więcej bardzo często pacjentów namawiamy, żeby kontynuowali je dłużej niż przez trzy lata. Oczywiście, jeśli z jakiegoś powodu musimy przerwać terapię, to zawsze można do immunoterapii wrócić i takim przypadkiem jest właśnie ciąża.
dr Aleksandra Kucharczyk: Mówię o tym temacie ostrożnie, bo jeżeli chodzi o immunoterapię na alergeny wziewne, zgodnie z zaleceniami możemy kontynuować to leczenie, natomiast zawsze z pacjentką odczulaną preparatem podskórnym musimy porozmawiać o możliwości wystąpienia w trakcie leczenia działań niepożądanych, w tym najgroźniejszego, czyli wstrząsu anafilaktycznego. Wystąpienie takiego powikłania stanowi już bowiem bezpośrednie zagrożenie dla płodu: podczas wstrząsu u matki dochodzi do spadku ciśnienia tętniczego i krew nie dopływa do ważnych organów, ale także do płodu, który nie ma wystarczającej rezerwy tlenowej i w trakcie wstrząsu może się udusić.
Może być, jeśli w trakcie odczulania dojdzie do reakcji anafilaktycznej. Dlatego osobiście nie jestem zwolenniczką kontynuacji immunoterapii podskórnej w ciąży. Oczywiście każdy lekarz podejmuje takie decyzje indywidualnie, zawsze wspólnie z pacjentką, omawiając wszystkie „za i przeciw”. Jeszcze raz podkreślę jednak, że cytując wprost standardy: Immunoterapia może być kontynuowana, ale nie powinna być rozpoczynana u kobiet w ciąży, przy czym przy podejmowaniu ostatecznej decyzji należy brać pod uwagę ryzyko wynikające z możliwości wystąpienia reakcji anafilaktycznej, która pojawić się może po każdej dawce szczepionki odczulającej.
To ryzyko jest zawsze. Przy każdym podaniu preparatu odczulającego podskórnego może dojść do takiej reakcji. Dlatego każdorazowo omawiam to z pacjentkami i one ostatecznie decydują.
Jeśli chodzi o odczulanie podjęzykowe, to można czuć się spokojnym. W tym przypadku ryzyko wystąpienia ciężkich działań niepożądanych, w tym wstrząsu anafilaktycznego, praktycznie nie istnieje, a same szczepionki dostępne są dla nawet szerszego spektrum alergenów niż przy odczulaniu podskórnym. Jest to jednak znacznie droższa opcja, bo szczepionki podjęzykowe nie są refundowane u osób dorosłych.
Objawy alergiczne występujące przed ciążą mogą w jej trakcie ulec wyciszeniu, ale zdarza się również ich nasilenie. Kobiety, które były pod opieką lekarza alergologa nie powinny więc na własną rękę przerywać leczenia. W sposób szczególny dotyczy to chorujących na astmę, ponieważ duszności mogą mieć niekorzystny wpływ na płód ze względu na możliwość jego niedotlenienia. Dlatego warto być w kontakcie ze swoim alergologiem, który rozwieje wszelkie pojawiające się w ciąży wątpliwości, a jeśli będzie to konieczne zmodyfikuje dawki i rodzaj przyjmowanych leków, tak żeby terapia była bezpieczna zarówno dla matki, jak i dla płodu. Jeśli natomiast chodzi o diagnostykę, to poza tym, że ciąża jest przeciwskazaniem do wykonywania testów skórnych (tu również pojawia się ryzyko wstrząsu, a wszelkich niepotrzebnych zagrożeń należy unikać), wygląda ona tak jak u innych chorych. Możliwe jest przede wszystkim wykonywanie oznaczeń swoistych dla alergenów przeciwciał klasy IgE, a w przypadku astmy również badań spirometrycznych.
Tak jak wspomniałam, sam preparat jest bezpieczny. To, czego boimy się w czasie ciąży, czyli zagrażający płodowi wstrząs anafilaktyczny, żyjącemu samodzielnie dziecku niczym już nie grozi. Jeszcze raz mocno chciałabym podkreślić: nie boimy się szczepionki per-se - ona sama nie ma działania szkodliwego ani dla matki ani dla dziecka. Obawiamy się natomiast nadmiernej reakcji organizmu na podany w dużej dawce alergen. Gdy dziecko się urodzi, możemy spokojnie wrócić do odczulania i tak długo, jak to konieczne, kontynuować to leczenie.
Wiemy, że są okoliczności sprzyjające rozwojowi alergii u dziecka. Jednymi z najistotniejszych są czynniki genetyczne. Wiadomo, że tam, gdzie w rodzinie występuje alergia, ryzyko jej pojawienia się u dziecka jest istotnie większe, przy czym jeżeli tylko jedno z rodziców ma alergię ryzyko to wynosi od 20 do 40 proc., ale zwiększa się do 60-70 proc. jeżeli obydwoje rodziców choruje. Z tego powodu przez wiele lat poszukiwano takich czynników, które mogłyby redukować ryzyko pojawienia się uczulenia u dziecka. Jednym z takich pomysłów było stosowanie diet pozbawionych alergenów przez kobietę w ciąży lub karmiącą, czy później przez niemowlęta. I rzeczywiście przeprowadzono badania, w których oceniano, czy stosowanie diet eliminacyjnych u kobiet w okresie ciąży przynosi korzyści pod postacią redukcji odsetka dzieci z alergią. Korzystnego efektu takich diet jednak nie wykazano. Co więcej okazało się, że eliminacja pokarmów uznawanych za najczęstsze alergeny i jednocześnie będących źródłem wartościowych składników odżywczych może niekorzystnie wpłynąć na matkę lub płód, stąd obecnie zaleca się, żeby kobiety w ciąży stosowały dietę zrównoważoną, bez eliminacji pokarmów i to niezależnie od ryzyka rozwoju alergii u dziecka.
Co więcej od kilku lat zmieniło się również podejście do żywienia zdrowych, niechorujących jeszcze na alergię niemowląt: obecnie zaleca się jak najszybszy kontakt z najbardziej uczulającymi alergenami – np. podawanie od 5.-6. miesiąca życia orzeszków ziemnych (w formie np. masła orzechowego), czy od 4.-6. miesiąca ugotowanego jajka. Udowodniono bowiem, że właśnie taki wczesny kontakt (w tzw. „okienku immunologicznym”) z alergizującym pokarmem uczy układ odpornościowy tolerancji i zapobiega rozwojowi alergii w późniejszym czasie. Dotyczy to również dzieci ze zwiększonym, np. ze względu na wywiad rodzinny, ryzykiem wystąpienia chorób alergicznych. Z kolei za najbardziej niebezpieczne pod kątem rozwoju alergii, uważa się obecnie „dokarmianie” dzieci do siedmiu dni od urodzenia mieszanką mleczną. Sprzyja to bowiem w późniejszym wieku rozwojowi alergii na mleko, a często dodatkowo prowadzi do problemów z laktacją. Jeśli chodzi o samo karmienie piersią, wiemy, że ma wiele korzyści - zarówno dla matki, jak i dziecka, dla których warto karmić, jeśli tylko jest to możliwe. Jednak dotychczas opublikowane badania nie wykazały, żeby karmienie piersią redukowało ryzyko rozwoju alergii na pokarm.
______________
Dr n. med. Aleksandra Kucharczyk – specjalista chorób wewnętrznych i alergologii. Pracuje w Klinice Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej WIM MON. Jest także autorką kilkudziesięciu artykułów w polskich i zagranicznych czasopismach naukowych oraz współautorką podręczników i monografii o tematyce dotyczącej chorób układu oddechowego i alergologii, w tym książki „Leczenie biologiczne w alergologii”. Od wielu lat jest też członkiem Państwowej Komisji Egzaminacyjnej w dziedzinie alergologii, a także kierownikiem specjalizacji z tejże dziedziny. Jest również lekarzem praktykiem - od wielu lat zajmuje się diagnozowaniem i leczeniem, w tym również biologicznym, chorych na astmę ciężką, pokrzywkę i dziedziczny obrzęk naczynioruchowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze