Reklama

Niemal co trzeci Polak jest uczulony: alergen, objawy, diagnoza i leczenie

Infekcje układu oddechowego według oficjalnych danych rządowego serwisu e-zdrowie odpuszczają. Na razie nieznacznie i nie w każdym województwie, ale poprawę sytuacji już widać. O ile sezon grypowy najwyraźniej się kończy, to niestety nakłada się z najtrudniejszym czasem dla alergików.

Niemal co trzeci Polak jest uczulony

Niemal co trzeci Polak jest uczulony - czasem na jeden alergen, czasem na wiele. Może to być pyłek brzozy, która pyli intensywnie, ale za to krótko. W gorszej sytuacji są osoby uczulone na wiele alergenów albo na alergen całoroczny. - Na przykład roztocze kurzu domowego to taki pajęczak, którego z domu ciężko się pozbyć i to pomimo wszystkich technik ograniczania roztoczy. Sytuacja takiej osoby jest trudna, podobnie jak ludzi, którzy borykają się z alergią na pyłki traw czy drzew w czasie, gdy trzeba na przykład zdać maturę czy przejść egzaminy, bo to znacząco wpływa na predyspozycje psychofizyczne – podkreśla prof. Marek Kulus, przewodniczący Koalicji na rzecz Leczenia Astmy, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Alergologicznego i jego prezydent w latach 2018-2021.

Od swędzenia i kataru, przez kaszel i duszności

Od swędzenia i kataru, przez kaszel i duszności – aż po wstrząs anafilaktyczny. Alergia to przewlekła choroba, która jest mniej lub bardziej gwałtowną reakcją organizmu, a właściwie nadreakcją układu odpornościowego na czynnik, który takiej reakcji nie powinien wywołać. Czynnik ów to alergen, a – jak mówi specjalista - cała filozofia alergologii jest skierowana na pytanie, co jest czynnikiem wywołującym objawy. Diagnozie służą na przykład badania: testy skórne „prick”, testy z swoistych IgE z krwi, ale też testy płatkowe w przypadku alergii dermatologicznych czy testy prowokacji i testy eliminacji w przypadku alergii pokarmowych.

Reklama

- Chcielibyśmy oczywiście, żeby te testy były jak najłatwiejsze do wykonania i najszybsze dla pacjenta, bo wszystkie te metody są dość czasochłonna. Pojawiają się już nowe metody, takie jak test aktywacji bazofilów, ale są one trudniejsze i przeprowadzane w ośrodkach specjalistycznych i nieprędko zapowiada się, żeby zastąpiły metody konwencjonalne – wyjaśnia prof. Marek Kulus.

Fot. prof. Marek Kulus, przewodniczący Koalicji na rzecz Leczenia Astmy, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

Reklama

Usunięcie alergenu jest najbardziej oczywistą metodą postępowania po diagnozie. O ile jednak eliminacja na przykład czekolady czy orzechów z diety jest relatywnie prostym posunięciem (choć może nie dla wszystkich), to walka z alergenami wziewnymi, jak pyłki traw lub bylic, jest poniekąd walką z wiatrakami.

Leczenie - lekami i immunoterapia

- Wychodzenie na zewnątrz w okresie pylenia powinniśmy ograniczyć, możemy wychodzić tylko wieczorem czy po deszczu. Natomiast to jest dużo trudniejsze, w związku z tym pacjenci zaczynają się zastanawiać, czy nie można tego wyleczyć lekami, które osłabiają lub hamują reakcję alergiczną – wyjaśnia.

Reklama

W takich sytuacjach zaczyna się immunoterapia, czyli odczulanie substancją, na którą pacjent jest uczulony. To proces, który trwa kilka lat. – Są dwie metody podawania immunoterapii. To immunoterapia konwencjonalna, czyli podskórna w postaci szczepionek podawanych okresowo pacjentowi oraz immunoterapia podjęzykowa, gdy szczepionki są przyjmowane albo w postaci kropli, albo w postaci tabletek pod język. To terapia, która jest prowadzona codziennie i samodzielnie przez pacjenta, w przeciwieństwie do zastrzyków, które są wykonywane w gabinetach alergologicznych – podkreśla prof. Kulus.

Równolegle prowadzone jest leczenie lekami farmakologicznymi w zależności od problemu, bo każdy objaw alergii jak nieżyt nosa, czy atopowe zapalenie skóry ma swoją terapię. – Niestety, schorzenia na siebie się nakładają i ktoś z alergicznym nieżytem nosa bardzo często ma równocześnie astmę, a ktoś z astmą prawie zawsze ma alergiczny nieżyt nosa. Z badań wynika, że alergiczny nieżyt nosa to problem nawet do 40 proc. polskiej populacji – mówi przewodniczący Koalicji na rzecz Leczenia Astmy.

Reklama

I dodaje: - Niestety, alergiczny nieżyt nosa jest czynnikiem ryzyka rozwoju astmy oskrzelowej, w związku z czym ci pacjenci mają predyspozycje, że przy niekorzystnym splocie wydarzeń ta alergia posuwa się dalej i zaczyna schodzić w kierunku dolnych dróg oddechowych. Te choroby mocno na siebie nachodzą.

Astma to znacznie poważniejszy problem – także społeczny. Zaczyna się najczęściej w dzieciństwie i towarzyszy choremu przez całe życie, stanowiąc ogromne obciążenie zarówno dla niego, jego rodziny oraz systemu opieki zdrowotnej. Według danych Koalicji na rzecz Leczenia Astmy, w Polsce objawy tej choroby ma ponad 4 mln osób, jednak tylko ok. 2,2 mln ma świadomość choroby i korzysta z leczenia. Grupa pacjentów z astmą ciężką stanowi od 5 do 10 proc. – to właśnie ta kilkudziesięciotysięczna grupa pacjentów boryka się z najpoważniejszymi powikłaniami i mierzy z najgorszymi rokowaniami.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Polityka Zdrowotna Aktualizacja: 28/02/2024 06:30
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nikola - niezalogowany 2024-02-29 22:05:16

    Też jestem alergiczką i ratują mnie leki przeciwalergiczne i nawilżacz stadler form. zbyt suche powietrze nie pomaga przy alergii a wręcz przeciwnie nasila ją.. dlatego taki nawilżacz to dobra inwestycja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości