W poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział pakiet alertowy, m.in. zaostrzenie limitów liczby osób w restauracjach, kinach, na imprezach, a także kontrole Sanepidu w tym zakresie. Jednak w zakresie odpowiedzialności za sprawdzenie okazania tych certyfikatów nadal nie zmienia się nic. To przedsiębiorca odpowiada za ich weryfikację, a jedynym jego narzędziem jest zakaz wejścia dla osoby, która certyfikatu nie okaże. W wielu innych europejskich krajach wprowadzono znacznie dalej idące rozwiązania ustawowe o obowiązku okazywania takich certyfikatów. Tymczasem minister zdrowia ocenia, że nasze rozwiązania są "uniwersalne".
Właśnie kwestia weryfikacji certyikatów covidowych była jednym z tematów rozmowy z ministrem zdrowia we wtorek rano w TVN24.
Minister pytany o brak ustawy, która pozwalałaby organizatorowi imprezy nakazać uczestnikowi, aby okazał paszport cvidowy przekonywał do rozwiązań zaprezentowanych w poniedziałek jako pakiet alertowy. Przewiduje on m.in. zaostrzenie limitów osób np. w restauracji, kinie i według ministra jest to "sygnał do społeczeństwa, że sytuacja zaczyna się robić bardziej skomplikowana i trzeba na nią reagować".
Warto przypomnieć, że inne kraje, jak np. Francja wprowadziły obowiązkowe okazywanie certyfikatów covidowych przy wejściu do restauracji, kawiarni czy kin. O bardziej radykalne rozwiązania dotyczące m.in. weryfikacji paszportów covidowych apelują też lekarze zakaźnicy, w tym członkowie Rady Medycznej przy premierze.
Decyzje na podstawie różnych wytycznych
Szef resortu zdrowia przekonuje, że " (...) decyzje wczoraj podejmowane m.in. na sztabie (kryzysowym- red.), gdzie był obecny pan prof. Andrzej Horban, uwzględniają wszystkie te punkty widzenia". Jak mówił w TVN24, brane są pod uwagę rekomendacje i wytyczne od wewnętrznych ciał, stowarzyszeń czy ekspertów, ale też rekomendacje Europejskiej Agencji ds. Kontroli Zakażeń, a także to co pojawia się w przestrzeni międzynarodowej, np. rekomendacje WHO.
Żądać certyfikatu nie można
Minister przyznał, że "obecnie mamy sytuację, żę nie ma podstawy prawnej do żądania takiego certyfikatu".
Jednak według A. Niedzielskiego, "z drugiej strony jest wystarczająca przestrzeń, jeżeli chodzi o regulacje, która mówi, że w przypadku, gdy mamy 50 procentowy limit zapełnienia kina i ten limit jest osiągany, to kolejne bilety powinny być sprzedawane wyłącznie za okazaniem paszportu". Jeżeli ten paszport nie jest okazany, to bilet nie powinien być sprzedany".
Oznacza to więc, że jedynym rozwiązaniem, jakie pozostaje np. właścicielowi czy pracownikowi restauracji lub kina, gdy potencjalny klient nie chce okazać certyfikatu lub go nie ma, a limit obsady jest wyczerpany, jest niewpuszczenie takiej osoby.
Odpowiedzialność po stronie właścicieli restauracji, kin
Odpowiedzialność została więc przerzucona na przedsiębiorców. Ci stawiani są w trudnej sytuacji, bo trudno odsyłać klientów z kwitkiem tak, aby ich nie zniechęcić. Tymczasem po długim lockdownie każdy klient wydaje się na wagę złota, bo przedsiębiorcy próbują nadrobić straty po kilku miesiącach całkowitego zamknięcia.
Dodatkowo zaś przedstawiciele Sanepidu mają teraz sprawdzać, czy nowe limity są przestrzegane i to, czy przedsiębiorcy weryfikują certyfikaty.
A.Niedzielski tłumaczył, że jeżeli podczas kontroli okaże się w restauracji, że jest więcej niż 50 proc. obłożenia, to przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, że zweryfikował paszporty tych osób, które są ponad limit. Co istotne, nie jest wystarczająca sama deklaracja klienta, że taki certyfikat posiada. Przedsiębiorca musi taki dokument zobaczyć.
W Polsce certyfikaty takie sprawdzane były dotychczas w bardzo nielicznych miejscach, skoro prawnego wymogu nie było. Zazwyczaj wystarczało oświadczenie, że jest się zaszczepionym przeciwko COVID-19. Niezbędne były na pewno przy podróżach samolotem do innych krajów.
"Uniwersalne" rozwiązania
Tymczasem minister zdrowia przekonywał we wtorek, że takie paszporty covidowe są sprawdzane np. przez straż graniczną czy przedsiębiorców oraz na różnych imprezach. Pytany o bardziej radykalne rozwiązania w innych krajach pozwalające weryfikować certyfiakty stwierdził, że obecne polskie rozwiązania są "bardziej uniwersalne".
Przyznał jednak, że bardziej radykalne przepisy np. takie jak we Francji, "w jakimś stopniu" wpłynęłaby na przyspieszenie akcji szczepień.
Pracodawcy też czekają na ustawę
Drugą nierozwiązaną nadal kwestią pozostają przepisy, które pozwalałyby pracodawcy na werfyfikację tego, czy pracownik jest zaszczepiony, aby na tej podstawie np. móc skierować pracownika do innej pracy bez kontaktu z klientami.
Minister, który zapowiadał taki projekt rządowy, został w Radzie Ministrów zablokowany. Także projekt poselski, który miał być furtką dla tego typu przepisów na razie "utknął" na poziomie politycznym.
A. Niedzielski pytany we wtorek w TVN24 o brak przepisów o weryfikacji szczepień pracowników wymijająco tłumaczył, że "podstawy prawne częściowo znajdują się w rozporządzeniu epidemicznym", a "poziom ustawy wymaga dopracowania pod kątem reagowania poszczególnych interesariuszy politycznych". Jak mówił, "elementy takiej podstawy prawnej znajdują się w projekcie, który został przygotowany przez pana Czesława Hoca.
Niedopracowane projekty?
Jednak na pytanie wprost o to, dlaczego rząd nie przyjął ustawy, o możliwości weryfikacji szczepień pracowników, odparł, że dyskusja nad podobnym kształtem toczyła się na komitecie stałym Rady Ministrów, ustawa została skierowana do rządu, jednak "nie podjeta na Radzie Ministrów, bo poczucie było takie, że projekt musi być jeszcze bardziej dopracowany". - Takie było ustalenie rządowe, że na razie jest ten projekt niedopracowany - dodał.
Przypomniał, że rówonlegle rozpoczęto dyskusję z klubem PiS, odbyło się spotkanie przedstawicieli MZ z posłami z komisji zdrowia. Zostały zebrane podpisy pod projektem, ktory jednak na razie nie został skierowany do formalnego procedowania.
Z kolei na pytanie, czy skłoni zaplecze polityczne rządu, aby zgłosiło tę ustawę odparł: "cały czas pracujemy nad tym". Cały czas - jak mówił - trwają również rozmowy i dyskusje na tym, jaki kształt projektu poselskiego byłby optymalny i przewidujący kompromis.
Skoro więc, obecne rozwiązania są według ministra uniwersalne, a projekty ustaw ministerstwa oraz poselski cały czas wymagają dyskusji, przedsiębiorcy mogą nie doczekać się konkretnych przepisów, które przeniosłyby odpowiedzialność za sprawdzanie certyfikatów na stronę państwa.
Obowiązkowe szczepienia
A. Niedzielski odniósł się też do pytania o wprowadzenie obowiązku szczepień p/COVID-19. Jak mówił, "nie jest to przesądzona jeszcze decyzja".
- Na tę chwilę nie widzę potrzeby, aby wszyscy obywatele byli poddani takiemu obowiązkowi - mówił.
Wyjaśniał, że różnica pomiędzy tym szczepieniem, a innymi obowiązkowymi szczepieniami z kalendarza szczepień, polega na tym, że szczepienie p/COVID-19 mamy na rynku niecały rok, a podejmowanie decyzji o włączeniu szczepienia do obowiązkowych, musi uwzględnić pewne doświadczenie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!