Reklama

Były prezes NFZ: Fundusz przechodzi kryzys egzystencjalny

Polityka Zdrowotna
29/03/2016 17:17

O zapowiadanej likwidacji NFZ, współpracy z trzema kolejnymi ministrami zdrowia, najważniejszych wyzwaniach w zdrowiu oraz sukcesach i porażkach Polityka Zdrowotna rozmawia z byłym prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia, Tadeuszem Jędrzejczykiem.

 

PZ: Kierował Pan Funduszem przez ponad półtora roku. Co przez ten czas udało się Panu najlepiej – które projekty zostały sfinalizowane, a które chciałby Pan, żeby były kontynuowane?

Tadeusz Jędrzejczyk: Przystępując do konkursu na szefa Funduszu postawiłem sobie następujące cele: rozpoczęcie ewolucji w zasadach finansowania świadczeń z zadaniowego na procesowy i projakościowy, przekształcenie samej organizacji płatnika w celu wzmocnienia jej potencjału eksperckiego oraz reorganizację funkcji kontrolnej. Stawiałem także na poprawę komunikacji i dobrą współpracę w realizacji polityki zdrowotnej państwa, także na etapie formułowania tej polityki. W ciągu krótkiego czasu zostanie opublikowane sprawozdanie za rok 2015, które pokaże, że NFZ jest generalnie w dobrej kondycji. Nadwykonania szpitalne osiągnęły historyczne minimum, a koszty administracyjne pozostają pod kontrolą. Największy niedosyt powoduje natomiast fakt, że nie zdążyliśmy wdrożyć tzw. „value based contracts”. Jest to sposób finansowania świadczeń, który polega na odejściu od motywowania świadczeniodawcy do wykonywania pojedynczych zadań i pójściu w kierunku zapewnienia ciągłego i kompleksowego leczenia i opieki. Przed moim odejściem udało się przejrzeć większość rodzajów świadczeń pod tym kątem. W planach była stopniowa zmiana warunków kontraktowania tak, żeby ten model mógł w przyszłości funkcjonować już w pełni. Pierwszym zarządzeniem prezesa, które kompleksowo wdrażało tego rodzaju rozwiązanie jest program koordynowanej opieki nad matką i dzieckiem który - mam nadzieję - zacznie funkcjonować jeszcze w tym roku .

Reklama

PZ: Co było największym wyzwaniem, z którym musiał się zmierzyć Fundusz za czasów pańskiej prezesury?

Tadeusz Jędrzejczyk: Fundusz, po raz kolejny w swojej historii, przechodzi przez kryzys - nazwijmy go dosłownie - egzystencjalny. Trzeb pamiętać, że zawsze największym aktywem jak i wyzwaniem dla każdej organizacji, są ludzie. Fundusz, jak każda organizacja, jest emanacją swoich kadr. Negatywny wizerunek, jaki od momentu powstania był udziałem NFZ odbijał się w potencjalnych decyzjach politycznych. Warto przypomnieć, że w programie chyba każdej partii politycznej jest lub była likwidacja tej instytucji. Expose z zapowiedzią likwidacji pracownicy usłyszeli w zeszłym roku po raz kolejny. Proszę na chwilę wejść w psychikę pracowników organizacji, o której wszyscy mówią, że za chwilę przestanie istnieć i próbować zmotywować ich do systematycznej pracy. Poczucie tymczasowości nie dotyczy tylko prezesa, ale praktycznie wszystkich pracowników. Ja, jako 13. prezes i tak stanąłem „na podium” długości „przeżycia” na stanowisku.

Reklama

PZ: Pakiet onkologiczny i kolejkowy uważa Pan za sukces czy porażkę poprzedniego rządu?

Tadeusz Jędrzejczyk: Jak zwykle przy ocenie, czy szklanka jest do połowy pełna wolę odpowiedź pozytywną. Na pewno wykonanie tego zadania, bez zapewnienia wystarczających środków, nie było łatwe. Warto zwrócić uwagę, że tzw. pakiet został umocowany bardzo wysoko, bo w rozwiązaniach ustawowych. Płatnikowi pozostawała jego techniczna realizacja. Sukcesem pakietu onkologicznego pozostanie na pewno większa świadomość pacjentów, że chorobie nowotworowej nie trzeba się poddawać. Dla lekarzy, mimo olbrzymich trudności organizacyjnych, pozostała konstatacja, że współpraca przy diagnozowaniu i leczeniu pacjenta jest wartością docenianą przez płatnika. Wykonanie oczywiście zawsze mogłoby być lepsze.
Jeśli chodzi o tzw. pakiet kolejkowy, to w tym przypadku sytuacja była bardziej złożona. Podam tylko jeden przykład: zarzucono płatnikowi, że podaje nieprawdziwe informacje o czasie oczekiwania. Długo trwało przekonywanie dziennikarzy, że dane o kolejkach zamieszczane na stronach internetowych NFZ pochodzą od samych szpitali i przychodni. Weryfikacja na bieżąco pozostaje poza fizycznymi możliwościami płatnika.
W przypadku pakietu onkologicznego zostanie niedługo wdrożona jego poprawiona wersja, natomiast w kwestii kolejek czeka nas jeszcze dyskusja, o tyle trudna, że zawsze wkraczająca mocno w fundamentalne konflikty interesów.

Reklama

PZ: Jakie problemy Fundusz powinien rozwiązać teraz w pierwszej kolejności – informatyzacja, przygotowanie do kontraktowania świadczeń, sprawne wdrożenie opieki koordynowanej?

Tadeusz Jędrzejczyk: W pierwszej kolejności niezbędne jest zamiana słusznych haseł, w spójną wizję zmian. Pewne propozycje zostawiłem swoim następcom – na przykład w postaci nowej koncepcji finansowania szpitali, w którym system „wynagrodzenie za usługę” zostałby zmieniony na system mieszany, w którego skład wchodziłoby finansowanie minimalnej bazy, wynagrodzenie za usługę oraz finansowanie za osiągnięcie celów. Wszystko w zakresie jakości i dostępności do świadczeń.
Ustawodawca kolejny raz przedłużył czas obowiązywania umów do połowy 2017 roku. Problem polega na tym, że jedną z kompetencji, którą minister zdrowia przejął i wpisał do rangi aktu prawnego, są kryteria oceny ofert. Co prawda w grudniu, zgodnie z przedstawioną przez nas sugestią, termin przejęcia kompetencji przesunięto do 30 czerwca, jednak projekt oficjalnie jeszcze nie trafił do konsultacji. Innymi słowy, biorąc pod uwagę jak wielkie będzie zainteresowanie tym rozporządzeniem i jego obszerność, a także niezbędny czas na jego wdrożenie, już teraz jesteśmy w legislacyjnym niedoczasie. W przypadku informatyzacji - odpowiem po lekarsku: udało się postawić pełną diagnozę, ocenić stan pacjenta i jego oczekiwania, dokonać przeglądu potencjalnych terapii i wreszcie, spróbować leczenia zachowawczego w postaci renegocjacji zawartych umów i wreszcie przygotować plan leczenia radykalnego, który w postaci zarządzenia podpisałem przedostatniego dnia urzędowania. Jedynym rozwiązaniem jest budowa od podstaw nowego systemu i przebudowa całego pionu informatycznego NFZ. Przeprowadzenie demonopolizacji nie będzie oczywiście zupełnie proste ale jest jak najbardziej osiągalne najdalej w ciągu 2-2,5 roku.

Reklama

PZ: Jak ocenia Pan propozycję PiS dotyczącą likwidacji NFZ? Czy finansowanie ochrony zdrowia z budżetu jest dobrą receptą na poprawę obecnej sytuacji?

Tadeusz Jędrzejczyk: Powiem krótko: paradoksalnie jest to kolejny krok w tym samym, co dotychczas kierunku. Na rozważenie, czy ten marsz poprawił sytuację pacjentów przyjdzie poczekać, a odpowiedź ma oczywiście charakter polityczny. Mam jednak nadzieję, że największy potencjał publicznego płatnika, jakim są pracownicy funduszu, wraz z całym „uzbrojeniem” w postaci doświadczenia, nie zostanie zmarnowany przy okazji przekształceń.

Reklama

PZ: Czy uważa Pan obecny kierunek zmian w POZ za słuszny? Polega on przecież w dużym stopniu na wycofaniu się z wielu decyzji, które udało się wprowadzić w życie poprzedniemu rządowi, po głośnym strajku lekarzy rodzinnych na przełomie 2014/2015.

Tadeusz Jędrzejczyk: W chwili obecnej trudno to ocenić ponieważ niewiele decyzji zostało dotychczas podjętych i kierunek potencjalnych zmian nie jest wyraźnie naszkicowany. Na pewno wzmocnienie nie powinno polegać jedynie na wzroście finansowania bez dodatkowych kompetencji i odpowiedzialności. Przy rozwijaniu opieki koordynowanej szkoda byłoby zgubić istotną wartość POZ, to jest nienajgorszy poziom konkurencyjności tego obszaru. Bez wątpienia żadne pozytywne zmiany w POZ nie udadzą się bez większego wsparcia, ale też bez wspólnej, otwartej oceny efektów pracy POZ na rzecz pacjenta, z udziałem nie tylko płatnika, ale i innych podmiotów sektora ochrony zdrowia. Uważam także, że pewna współodpowiedzialność za funkcjonowanie POZ powinna w większym stopniu być także udziałem samorządu terytorialnego – i to na poziomie gminy.

Reklama

PZ: Miał Pan okazję pracować z trzema kolejnymi ministrami zdrowia. Z którym z nich współpraca układała się Funduszowi najlepiej? Jak ocenia Pan z perspektywy czasu większe uzależnienie NFZ od Miodowej po zmianie ustawy w 2014 roku?

Tadeusz Jędrzejczyk: Mogę odpowiedzieć w ten sposób, że od każdego z moich szefów czegoś się nauczyłem i w każdym przypadku udało się kilka pozytywnych tematów otworzyć, a czasami i zamknąć. Minister Bartosz Arłukowicz zawsze starał się podchodzić z dużym zaangażowaniem i zrozumieniem dla skutków regulacji. Jednocześnie wdrażanie pakietów oraz strajk lekarzy rodzinnych czyniły ten etap współpracy z Ministerstwem pełnym wyzwań i niezwykle angażującym czas i energię. Z tematów, które udało się „zamknąć” zaliczyć należy zmianę statutu, umożliwiającą utworzenie Departamentu Kontroli i Departamentu Analiz i Strategii. Pierwszy z założenia miał ujednolicić i wzmocnić funkcje kontrolne płatnika, ze szczególnym uwzględnieniem reorientacji i ścigania szkodliwych dla całego systemu i większości uczciwych świadczeniodawców nadużyć. Analizy i strategia mają z kolei wspierać zarówno ścisłe kierownictwo płatnika jak i Ministra Zdrowia, przez pogłębione analizy sektorowe i propozycje strategii rozwiązywania problemów w oparciu o rzetelną informację. Ta zmiana przyczyniła się do konkretnych, wymiernych efektów. Prof. Marian Zembala z kolei pozostał na stanowisku sobą - niezwykle ciepłym, empatycznym człowiekiem i lekarzem, z niezwykłą wręcz energią, wolą działania i umiejętnościami komunikacyjnymi. Czas kampanii wyborczej i krótki z założenia okres pełnienia funkcji nie sprzyjał niestety „zamykaniu” problemów, nie mniej i tak wiele udało się zrobić, choćby rozporządzenie o ogólnych warunkach umów. Obecny Minister Zdrowia, Konstanty Radziwiłł jest człowiekiem dobrze przygotowanym do pełnienia funkcji – dzięki doświadczeniu w samorządzie lekarskim ma naprawdę dobre rozeznanie w procesie legislacyjnym, a konieczność wzmocnienia kompetencji i pozycji POZ jest niewątpliwie potrzebą systemu. Rozpoczętą pracę nad nowym systemem finansowania szpitali, odnowieniem systemu JGP czy przeglądem koszyka, pozostawiam już następcom.

Reklama

PZ: Czego życzy Pan swojemu następcy?

Tadeusz Jędrzejczyk: Przy obecnym wzroście gospodarczym i postępującym wzroście budżetu minister zdrowia może, poprzez instytucje płatnika, reformować 1-2 obszary rocznie. Przy dodatkowym wsparciu z budżetu, obiecywanym przez obecny rząd można mówić o 2-3 obszarach rocznie. Oznacza to, że w ciągu 3-4 lat można poprawić, z punktu widzenia pacjenta, praktycznie cały obszar ochrony zdrowia. Życzę, aby mimo pewnych przeciwności i oporów udało się zrealizować z tego jak najwięcej.

Reklama

 

 

Redakcja.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości