Reklama

Bunt szpitali powiatowych. Nie podpisują kontraktów

Polityka Zdrowotna
30/11/2016 12:53

Ponad 100 szpitali powiatowych z dziesięciu województw może nie podpisać kontraktów na pierwsze półrocze przyszłego roku. Domagają się umów wyższych o 10 proc. – Od stycznia będzie obowiązywać płaca minimalna w wysokości 2 tys. zł, musimy podnieść pensje, a nie mamy na to pieniędzy – podkreślają szefowie lecznic.

To nie bunt pojedynczych szpitali, lecz zorganizowana akcja Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Zrzesza on 130 lecznic powiatowych i miejskich w 10 województwach. Najwięcej placówek należy do tej organizacji na Mazowszu, ale są także szpitale z Dolnego Śląska, Wielkopolski, Małopolski, Lubelszczyzny oraz pojedyncze placówki z województwa łódzkiego, podlaskiego, kujawsko-pomorskiego i świętokrzyskiego.

Wyższe stawki, bo większe koszty

OZZSP namawia dyrektorów szpitali, by nie zgadzali się na stawki proponowane przez oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia tylko odsyłali propozycje umów domagając się zwiększenia wartości punktu z 52 do 57 zł. Średnio każdy szpital miałby dostać 10 proc. więcej.

Reklama

- Odesłałam już projekt rzeczowo-finansowy do oddziału Mazowieckiego NFZ – przyznaje dyrektorka wielospecjalistycznego szpitala w Warszawie. – Mazowsze od lat jest poszkodowane przez algorytm. Blisko miliard złotych ze składek naszych mieszkańców, trafia do innych województw, a my mamy najwięcej instytutów i szpitali klinicznych, którzy leczą pacjentów z całej Polski. Nie możemy dłużej zadłużać się i finansować systemu.

Inny dyrektor szpitala w Warszawie też przyznaje, że zgodnie z zaleceniami nie podpisał umowy. - Stawka za punkt nie rośnie od lat, a nasze koszty rosną. Więcej płacimy za leki, prąd, wodę, ale także wzrosły wynagrodzenia personelu. Dostaliśmy dodatkowe pieniądze na podwyżki pielęgniarek, ale inne grupy zawodowe też upominają się o swoje. Nie możemy podpisać kontraktów na tym poziomie. Gdybyśmy tak zrobili, problem niedofinansowania szpitali weźmiemy na siebie. Mamy tego dość, dlatego chcemy by kontrakty były wyższe.

Reklama

Szef innej stołecznej placówki nie wierzy, że uda im się wywalczyć 10 proc., bo wiadomo, że NFZ nie ma więcej pieniędzy. – Na pewno wszyscy nie będą solidarni i ktoś podpisze umowę, żeby nie zostać bez kasy, ale mam nadzieję, że dadzą nam chociaż kilka procent więcej – mówi jeden z dyrektorów.

Płaca minimalna wzrosła, potrzebujemy więcej pieniędzy

Zgodnie z pismem Cecylii Domżały, prezes zarządu Związku Pracodawców Mazowieckie Porozumienie Szpitali Powiatowych , dyrektorzy szpitali zrzeszonych w tej organizacji (należy do niej 40 podmiotów z Mazowsza, m.in. szpital Praski, Solec, Grochowski, położniczo-ginekologiczny przy Madalińskiego oraz Żelaznej) mają razem walczyć o poprawę poziomu finansowania świadczeń szpitali na pierwszą połowę 2017 r.

Reklama

- Nie możemy zgodzić się na finansowanie z 1 stycznia 2016 roku, bo w przyszłym roku mamy wyższe koszty – mówi Cecylia Domżała. – Firmy outsourcingowe, które zajmują się praniem, sprzątaniem oraz dostarczają jedzenie, w związku z podniesieniem płacy minimalnej do 2 tys. zł podniosły mi warunki umowy. Rocznie na ten cel potrzebuję blisko 500 tys. zł, ale kontrakt na przyszli rok tych kosztów nie uwzględnia, a ja muszą je ponieść.

Wszystkie szpitale, które domagają się podniesienia kontraktów chcą wnioskować o „przedłużenie terminu negocjacji do dnia 31.12.2016r., co pozwoli na konstruktywne rozmowy i uzgodnienie stanowiska obu stron umowy”.

Reklama

Wzorują się na lekarzach rodzinnych

Ogólnopolski Związek Pracodawców Powiatowych od początku nie krył, że powstał, bo korzystając na doświadczeniach Porozumienia Zielonogórskiego, widzi, że lekarze rodzinni wspólnie potrafią wynegocjować bardzo dobre warunki kontraktowania umów z NFZ.

- We wtorek spotkaliśmy się z dyrektorem NFZ, Andrzejem Jacyną i nie miał dobrych wieści. Usłyszeliśmy, że nie mają dodatkowych środków w budżecie, które mogliby przeznaczyć na wzrost kontraktów, dlatego liczą się z tym, że szpitale będą się dalej zadłużać – mówi Krzysztof Żochowski, wiceprezes OZPP. – Podobno ma być lepiej w drugim półroczu 2017 r., gdy zacznie działać sieć szpitali, bo część lecznic do niej nie wejdzie i wtedy pieniędzy będzie więcej. Ale to kolejna obietnica bez pokrycia, bo nie wiemy, jak będzie wyglądała sieć.

Reklama

Andrzej Troszyński, rzecznik Mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia potwierdza, że część szpitali odesłała umowy żądając 10 procentowego wzrostu nakładów. – Wysłaliśmy propozycje do szpitali powiatowych finansowania świadczeń w 2017 zbliżone do wielkości umów w styczniu bieżącego roku – podkreśla Troszyński. - Wzrost nakładów jest przeznaczony na określone zadania, m.in. wzrost wynagrodzeń dla pielęgniarek i położnych, nowe programy lekowe, korzystniejszą dla szpitali wycenę świadczeń w SOR-ach i chirurgii dziecięcej.

Budżet Mazowieckiego NFZ na 2017 rok jest o ok. 600 mln zł większy, ale te pieniądze trzeba przeznaczyć na konkretne cele. Ponad połowę pochłoną podwyżki dla pielęgniarek i położnych, obiecane jeszcze przez poprzedniego ministra zdrowia. 140 mln zł więcej potrzebne jest na programy lekowe, w tym m.in. na koszty związane z realizacją darmowych leków dla seniorów.   

Reklama

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości