„Mamy szkoły, mamy dostępność szczepionki 9-walentnej przeciwko HPV, infolinię, możliwość szczepienia u lekarza POZ– a mimo to wciąż nie osiągamy odpowiedniego poziomu ochrony populacyjnej” – zauważa dr hab. Paweł Koczkodaj z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów, Narodowy Instytut Onkologii, Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie. Zastanawiające jest, dlaczego skuteczność tych działań jest tak niska. Czy problemem może być brak obowiązkowej edukacji zdrowotnej w szkołach, co z kolei prowadzi do niewystarczającej świadomości społecznej?
Pomimo wprowadzenia programu szczepień przeciwko HPV, ich dostępności, bezpłatności oraz szeroko zakrojonych działań informacyjnych, poziom wyszczepialności pozostaje niezadowalający – wynosi zaledwie około 20%.
Jest mnóstwo opcji, żeby zaszczepić dzieci przeciw HPV, a mimo wszystko z jakiegoś powodu nadal, ten odsetek jest na takim poziomie, a żeby zobaczyć efekt populacyjny, musielibyśmy mieć naprawdę dużo, dużo więcej. I nasuwa się tutaj naturalnie pytanie, dlaczego tak się dzieje? Dzieje się tak z wielu różnych powodów, natomiast jednym z powodów jest to, że my jesteśmy społeczeństwem, w którym nie mieliśmy do tej pory edukacji zdrowotnej, za to mamy ruchy antyszczepionkowe, to co się działo w trakcie pandemii COVID-19, po pandemii, to wszystko się nasiliło - komentował dr hab. Paweł Koczkodaj.
Reklama
Bardzo ubolewam nad tym, że edukacja zdrowotna nie będzie obowiązkowym przedmiotem. Nie jestem specjalistą od edukacji, natomiast wiem, że młodzież w szkołach ma dużo różnych zajęć, dużo lekcji, dużo obowiązków, część z nich uczestniczy w zajęciach nieobowiązkowych, takich za które płacą rodzice, więc gdzie w tej hierarchii obowiązkowości zaistnieje nieobowiązkowy kolejny przedmiot, dotyczący edukacji zdrowotnej? – pyta retorycznie dr hab. Paweł Koczkodaj.
Jego zdaniem, jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie decyzje, za 20 lat nadal będziemy rozmawiać o tych samych problemach zdrowotnych, a brak edukacji zdrowotnej będzie skutkował rosnącą liczbą zachorowań na choroby cywilizacyjne.
Oczywiście nieobowiązkowy przedmiot edukacja zdrowotna jest lepszy niż żaden, aczkolwiek wydawało mi się, zawsze kiedy rozmawialiśmy na różnego rodzaju wydarzeniach i okazjach, że jednak ten przedmiot będzie obowiązkowym - podsumowuje dr hab. Paweł Koczkodaj.
Budowanie świadomości dot. szeroko pojętego dbania o zdrowie jest kluczowe, szczególnie w obliczu wyników z badania “Global Youth Tobacco Survey” które wskazuje, że w Polsce po e-papierosy sięga co czwarta dziewczyna i co piąty chłopak w wieku 13-15 lat, jednak równolegle niezbędne są działania mające na celu fizyczne ograniczenie dostępności.
Ekspert jednocześnie wskazuje równolegle na istotną rolę polityki fiskalnej, np. w przypadku ograniczania spożycia szkodliwych substancji. Podkreśla, że jednym z najskuteczniejszych sposobów na redukcję konsumpcji wyrobów tytoniowych, alkoholu czy cukru są tzw. sin taxy – podatki od szkodliwych produktów.
Podniesienie cen poprzez akcyzę ma bezpośredni wpływ na ograniczenie spożycia. Jak wynika z raportu OECD, najczęstszą przyczyną rezygnacji z palenia jest cena papierosów, a nie troska o zdrowie – zaznacza dr hab. Paweł Koczkodaj.
Reklama
Odpowiednie działania systemowe mogą realnie wpłynąć na zdrowie społeczeństwa, a edukacja zdrowotna powinna być traktowana jako długofalowa inwestycja w przyszłe pokolenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze