Do tej pory wiele osób nie zdawało sobie sprawy z tego, na ile obszarów gospodarki, logistyki czy polityki zdrowotnej wpływa kwestia bezpieczeństwa lekowego – czas to zmienić i zwrócić uwagę opinii publicznej na istotę problemu, którego rozwiązanie powinno służyć zarówno pacjentom, jak i sektorowi farmaceutycznemu, będącemu ważnym filarem polskiej gospodarki – postuluje w komentarzu dla politykazdrowotna.com Jakub Lisiński, prezes Olmed.
W obliczu globalnych zawirowań – w tym następstw gospodarczych pandemii COVID-19, napięć geopolitycznych, presji inflacyjnej i zakłóceń w łańcuchach dostaw – temat bezpieczeństwa lekowego zyskał nową rangę. W dobie tak wielu kryzysów okazało się, że zabezpieczenie produkcji i dostaw substancji czynnych, jak i gotowych medykamentów, nie jest jedynie elementem budowania odporności Polski na różnego rodzaju zagrożenia, ale również istotną kwestią dla całego przemysłu farmaceutycznego i jego filarów – w tym dla funkcjonowania aptek.
Czy hasła o „suwerenności lekowej” to tylko retoryka, czy rzeczywiste narzędzie dla wsparcia gospodarki i strategicznego zarządzania kryzysowego? Jakie wyzwania stoją przed politykami, a jakie – przed całym przemysłem farmaceutycznym? Które mechanizmy mają szansę zapewnić obywatelom nieprzerwany dostęp do kluczowych leków, a branży aptecznej – gwarancję stabilnego działania?
Dla Politykazdrowotna.com kwestię bezpieczeństwa lekowego w ujęciu gospodarczo-biznesowym skomentował Jakub Lisiński – Prezes spółki Olmed posiadającej w swoim portfolio między innymi drugą, największą aptekę internetową w Polsce www.aptekaolmed.pl, a także serwisy takie jak drogeriaolmed.pl i aptekazawiszy.pl.
O bezpieczeństwie lekowym mówi się przede wszystkim w kontekście zdolności państwa oraz całego systemu ochrony zdrowia do zapewnienia nieprzerwanego, powszechnego dostępu do niezbędnych leków – także w sytuacjach kryzysowych (w tym o charakterze nagłym i niespodziewanym). Jest to oczywiście niezwykle ważny aspekt, natomiast w dyskusjach o bezpieczeństwie lekowym często zapomina się o wpływie omawianego problemu na krajową gospodarkę. Dość powiedzieć, że od kilku lat udział wydatków na rzecz sprzedawców detalicznych i innych dostawców dóbr medycznych (w tym w większości na rzecz aptek) w wydatkach bieżących na ochronę zdrowia oscyluje w okolicach 20% (co potwierdzają między innymi wyniki Narodowego Rachunku Zdrowia, opracowywane przez GUS).
Efektywne funkcjonowanie aptek i innych dostawców akcesoriów oraz wyrobów medycznych jest więc z jednej strony istotną częścią systemu ochrony zdrowia, a z drugiej – ważnym filarem rynku aptek stacjonarnych (o wartości 4,7 miliarda złotych w lipcu 2025 roku) oraz aptek internetowych (z wartością szacowaną na 199 milionów złotych w tym samym okresie).
Znaczenie samych aptek dla gospodarki wyraża się nie tylko w liczbach czy wynikach finansowych, ale również w stałym udziale w PKB kraju, dziesiątkach tysięcy miejsc pracy dla specjalistów oraz w ich udziale w planowaniu i obsłudze procesów logistycznych dotyczących leków, wyrobów farmaceutycznych czy sprzętu medycznego.
Zapewnienie bezpieczeństwa lekowego, nawet w obliczu zakłóceń łańcuchów globalnych dostaw, konfliktów międzynarodowych czy innych, nieprzewidywalnych zdarzeń, wpływa więc nie tylko na bezpieczeństwo samych pacjentów, ale również na stabilność rynku aptek – w tym na zachowanie ciągłości dostaw i na możliwość bezpiecznego, przewidywalnego planowania rozwoju tych przedsiębiorstw.
Ten wymiar bezpieczeństwa jest – nareszcie – coraz częściej uwzględniany w kontekście szerokiej dyskusji na temat odporności państwa na zagrożenia zewnętrzne. Obok obronności, cyberbezpieczeństwa czy bezpieczeństwa energetycznego, zapewnienie suwerenności lekowej jest jednym z fundamentów stabilnej sytuacji pacjentów, ale również całej branży farmaceutycznej – zaznacza Jakub Lisiński, prezes. Im więcej niestabilności i nieprzewidywalności obserwuje się w procesach produkcji leków, w zakresie dostaw substancji czynnych i innych aspektów wpływających na bezpieczeństwo lekowe, tym trudniej jest osiągać kolejne etapy rozwoju biznesu aptecznego oraz budować jego konkurencyjność – podkreśla J. Lisiński.
Reklama
Zagrożeń dla bezpieczeństwa lekowego Polski i innych krajów Unii Europejskiej jest naprawdę wiele. Pokazała to między innymi pandemia COVID-19, w trakcie której globalne łańcuchy produkcji i transportu leków okazały się niezwykle podatne na załamania. Lockdowny, problemy logistyczne, ograniczenia eksportowe – wszystkie te okoliczności prowadziły nie tylko do braków konkretnych leków w aptekach, ale również w szpitalach. Oprócz załamania się łańcuchów dostaw, potencjalnym problemem jest także uzależnienie się od dostawców substancji czynnych spoza Unii Europejskiej. Znacząca część tych składników – w tym używanych do produkcji leków o znaczeniu krytycznym – pochodzi z Azji (a zwłaszcza z Chin oraz Indii). Niestety, taki stan rzeczy to zdecydowanie strategiczna słabość, ponieważ w przypadku problemów politycznych, konfliktów, nieoczekiwanie nakładanych sankcji czy też kryzysów po stronie samego producenta, dostawy mogą zostać zakłócone – a to grozi przerwami w produkcji leków i brakami farmaceutyków w aptekach oraz szpitalach.
Wojna w Ukrainie, dynamicznie zmieniający się krajobraz polityczny czy wykorzystywanie sankcji gospodarczych jako narzędzi nacisku znacząco utrudniają nie tylko długofalowe planowanie produkcji, ale również – z perspektywy osoby funkcjonującej w sercu dużego, farmaceutycznego biznesu – planowanie zamówień, dostaw czy strategii zaopatrzenia aptek.
Do tej pory wiele osób nie zdawało sobie sprawy z tego, na ile obszarów gospodarki, logistyki czy polityki zdrowotnej wpływa kwestia bezpieczeństwa lekowego – czas to zmienić i zwrócić uwagę opinii publicznej na istotę problemu, którego rozwiązanie powinno służyć zarówno pacjentom, jak i sektorowi farmaceutycznemu, będącemu ważnym filarem polskiej gospodarki – postuluje Jakub Lisiński.
Reklama
Rządzący, specjaliści i lekarze dostrzegają problem coraz wyraźniej – świadczy o tym chociażby Stanowisko Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 27 czerwca 2024 roku w sprawie bezpieczeństwa lekowego (Nr 49/24/P-IX), w którym zaznacza się konieczność dążenia do minimalizacji zależności krajowego przemysłu produkcji leków i substancji czynnych od zagranicznych dostawców. Do zmian służących modyfikacji obecnego funkcjonowania rynku leków w Polsce można z pewnością zaliczyć utworzenie i aktualizację Krajowej Listu Leków Krytycznych z lipca 2024 roku. To narzędzie stworzone przez Ministerstwo Zdrowia, służące identyfikacji substancji czynnych, których dostępność ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego kraju. Lista uwzględnia aż 401 pozycji i została opracowana między innymi w oparciu o Europejską Listę Leków Krytycznych, wyniki raportów branżowych, kryteria sprzedażowe, estymacje dotyczące ryzyka przerwania dostaw i wiele innych czynników.
Resort nie tylko publikuje listę, ale wdraża rozwiązania, które mają na celu wsparcie lokalnej produkcji i zachęcenie przedsiębiorców do prowadzenia biznesów farmaceutycznych w Polsce. Jednym z takich rozwiązań jest system zachęt, opierający się na obniżeniu ceny leków produkowanych w Polsce lub wyprodukowanych z polskich składników. Obniżki cen i tak już tanich preparatów są niemalże symboliczne, natomiast mają przekładać się na częstsze wybieranie polskich leków przez pacjentów, a z drugiej strony – na przyciągnięcie przedsiębiorców i skłonienie ich do budowania zakładów produkcyjnych na terenie naszego kraju.
Kierunek zmian jest dobry, natomiast nadal niezbędne jest poszerzanie katalogu rozwiązań zachęcających firmy farmaceutyczne do inwestowania w zakłady produkcji leków w Polsce – podkreśla Jakub Lisiński. Aby zmniejszyć zależności od zagranicznych dostawców oraz zapewnić stabilność łańcuchów dostaw substancji czynnych, konieczne jest opracowywanie zmian systemowych i szeroko zakrojona współpraca pomiędzy krajami UE.
Lisiński wskazuje na konieczność współpracy z innymi państwami Unii Europejskiej nie bez przyczyny. Niedawno zakończona prezydencja Polski w Radzie UE odbywała się pod hasłem „Bezpieczeństwo, Europo!”, które miało obejmować nie tylko kwestie militarne i obronne, ale również zdrowotne – z uwzględnieniem aspektu bezpieczeństwa lekowego. W lutym 2025 roku, w ramach wspomnianej prezydencji, odbyło się spotkanie wysokiego szczebla w Brukseli poświęcone Aktowi o Lekach Krytycznych (Critical Medicines Act). Głównym celem było omówienie ryzyka związanego z zależnością UE od zewnętrznych dostawców substancji czynnych oraz potrzeby budowy strategicznych rezerw produkcyjnych w krajach członkowskich Unii. To jednak nie wszystko – podczas polskiej prezydencji Rada UE przyjęła wspólne stanowisko negocjacyjne dotyczące pakietu farmaceutycznego, który zakłada między innymi zwiększenie konkurencyjności unijnych producentów leków generycznych oraz długoterminową stabilność dostaw. W praktyce oznacza to, że porozumienie dotyczące kształtu nowych przepisów jest coraz bliższe i bardziej realne.
Istotność kwestii bezpieczeństwa lekowego odzwierciedla również stworzenie Sojuszu na rzecz Leków Krytycznych, który ma na celu opracowanie wspólnej strategii dla produkcji substancji czynnych i kluczowych leków w UE, eliminując podatność na zakłócenia zewnętrzne oraz wzmacniając autonomię strategiczną. Wszystkiemu towarzyszy kampania „It Takes a Team” Europejskiej Agencji Leków (EMA), w którą włączył się Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Jest ona ukierunkowana na podniesienie świadomości społecznej na temat problemu niedoborów leków i konieczności wspólnych działań: wymiany informacji, współpracy instytucjonalnej i budowy zaufania.
Bezpieczeństwo lekowe to realne, strategiczne wyzwanie (zarówno dla zdrowia publicznego, jak i dla całej gospodarki), wymagające skoordynowanego podejścia na poziomie krajowym i unijnym. Aktywna polityka wspierania produkcji leków i substancji czynnych w kraju, a także usprawnienia systemowe dla funkcjonowania sektora farmaceutycznego, którego jestem jednym z przedstawicieli, są ważnymi elementami budowania odporności Polski na kryzysy. Rządzący muszą pamiętać, że zaniedbania w tym zakresie mogą mieć naprawdę dotkliwe konsekwencje – od utraty kolejnych inwestorów i likwidacji wielu miejsc pracy, aż po realne zagrożenia zdrowotne dla obywateli – komentuje Jakub Lisiński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze