Obowiązująca od 25 czerwca nowelizacja Prawa farmaceutycznego w postaci „Apteki dla aptekarza” nie przewiduje ochrony właścicieli aptek na wypadek sytuacji losowych. Chodzi m.in. o sytuacje kiedy właściciel apteki nie posiada własnego lokalu, a dzierżawca wypowie mu umowę najmu. W takiej sytuacji w wyniku obostrzeń zawartych w ustawie otwarcie nowej apteki graniczy z cudem.
Kryteria demograficzne i geograficzne skutecznie ograniczają rozwój nowych aptek, co więcej nie zabezpieczają samych farmaceutów, którzy tracąc prawo do lokalu, mogą nie mieć możliwości otrzymania ponownego zezwolenia na prowadzenie apteki w innej lokalizacji. Dla farmaceutów to strzał w stopę. Naczelna Izba Aptekarska apeluje jednak o rozsądek w wyolbrzymianiu skutków nowego ustawodawstwa.
Trudno będzie o nowe zezwolenie?
Naczelna Izba Aptekarska uspokaja prezentując analizę portalu gdziepolek.pl. W badaniu pod uwagę wzięto 629 warszawskich aptek. W czteroletnim okresie od stycznia 2013 do kwietnia 2017 odnotowano tylko jeden przypadek wygaśnięcia zezwolenia. 77 proc. (486) aptek prowadzi działalność w tej samej lokalizacji i na podstawie tego samego zezwolenia. 13 proc. (79) aptek działa w tym samym lokalu, ale na postawie innego zezwolenia. Badanie nie uwzględniło jednak, że teraz, kiedy na rynku aptek wprowadzone zostały kryteria demograficzne i geograficzne - 79 placówek, które wystąpiły o wydanie nowego zezwolenia na prowadzenia apteki mogłoby go nie dostać lub byłoby to bardzo trudne.
Na ocenę skutków nowego prawa potrzeba czasu
Rzecznik NIA przyznał, że doniesienia o rzekomych „ofiarach” nowego prawodawstwa są traktowane przez Izbę z przymrożeniem oka i przyznaje, że wiarygodna ocena skali zjawiska będzie możliwa po co najmniej półrocznym okresie obowiązywania nowego prawa.
Niepewna sytuacja farmaceutów dzierżawiących lokal?
- Pokazanie wyników takiego badania teraz, kiedy mamy już zupełnie inną sytuację prawną jest nieadekwatne i o niczym nie świadczy. Zgadzam się jednak z rzecznikiem NIA, że skutki tej ustawy poznany dopiero za jakiś czas. Tych negatywnych będzie znacznie więcej, skoro pierwsze, w Poznaniu, dały o sobie znać zaledwie kilka dni po wejściu w życie nowego prawa.
Kształt obecnej regulacji na rynku aptek to wynik braku woli do dialogu i chęci racjonalizacji przyjętych rozwiązań. Opowiadaliśmy się za wprowadzeniem mechanizmu, który chroniłby właścicieli przed likwidacją apteki, chociażby z przyczyn losowych. W trakcie prac legislacyjnych zgłoszono m. in. poprawki wyłączeń, jeśli chodzi o geografię i demografię dla obiektów takich jak: dworce, szpitale czy centra handlowe - w krajach gdzie obowiązują takie obostrzenia są także wyłączania. Szkoda, że nie chciano rozmawiać o racjonalizacji tych rozwiązań. Tak oto stworzono jeden z najbardziej restrykcyjnych systemów w Europie. Zgodnie z raportem UOKiK z 2015 r. polski system apteczny był typowym europejskim systemem otwartym, od czerwca 2017 r. przeszliśmy do jednego z bardziej restrykcyjnych systemów zamkniętych, gdzie mamy kumulację obostrzeń - własnościowych, demograficznych i geograficznych. Jestem pewny, że efekty tej ustawy zaczną nas za chwilę zaskakiwać - mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET i ekspert BCC ds. rynku aptek.
Anna Grela
Źródło: NIA
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!