Od poniedziałku (19 lipca) na terenie Anglii przestają obowiązywać obostrzenia wprowadzone wcześniej w związku z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. Gdy Brytyjczycy przeżywają "Dzień Wolności". Australia ze znacznie mniejszymi wskaźnikiem zakażeń przedłuża lockdown.
Od 19 lipca w Anglii zniesiony jest obowiązek noszenia masek w sklepach i w innych zamkniętych obiektach publicznych. Zniesione zostały limity gości w barach i restauracjach oraz wszelkie obostrzenia ograniczające liczebność zgromadzeń publicznych.
Wszystko to na tle szczytowej aktywności koronawirusa na Wyspach. Liczba zakażeń zbliża się do rekordowych wartości, a tylko w ciągu ostatniej doby w kraju wykryto ponad 51 tys. zakażeń koronawirusem. Wśród zakażonych w ostatnich dniach jest m.in. minister zdrowia Sajida Javida, u którego COVID-19 potwierdzono w przededniu zniesienia obostrzeń. Samoizolacji podał się także premier Boris Johnson.
W ocenie analityków, po zniesieniu obostrzeń liczba nowych, dziennych zakażeń może wzrosnąć nawet do 100 tysięcy.
Jednocześnie Wielka Brytania jest krajem w Europie z największym odsetkiem zaszczepionych przeciw COVID-19 - 87 proc. dorosłych Brytyjczyków zostało zaszczepionych co najmniej jedną dawką szczepionki przeciw koronawirusowi, a ponad 68 proc. jest w pełni zaszczepionych. W efekcie - mimo gwałtownego wzrostu liczby zakażeń - liczba zgonów chorych na COVID-19 utrzymuje się na poziomie kilkudziesięciu dziennie.
Niektórzy eksperci ds. ochrony zdrowia zwracają jednak uwagę, że strategia Wielkiej Brytanii wiąże się z innym ryzykiem - zwiększona transmisja koronawirusa w Anglii może doprowadzić do powstania większej liczby wariantów, w tym do pojawienia się wariantu odpornego na dostępne obecnie szczepionki na COVID-19.
Australia się zamyka
Zgoła inną strategię objęła była kolonia brytyjska. W 25-milionowym kraju do tej pory odnotowano jedynie 32 tys. przypadków zakażeń COVID-19 a od października z powodu COVID-19 zmarła tylko jedna osoba. Australia chce jednak pozostać wolna od COVID-19 i w obliczu ponad 100 zakażeń dziennie, znaczna część jej obywateli pozostaje w zamknięciu.
Co najmniej o pięć dni przedłużony zostaje lockdown w stanie Victoria, w którym leży drugie pod względem wielkości miasto kraju, Melbourne. Decyzja zapadła w poniedziałek, pomimo tego, że odnotowano nieznaczny spadek nowych zakażeń w tym regionie - 13 z 16 w niedzielę.
Co najmniej do końca lipca potrwa także lockdown w stanie Nowa Południowa Walia, w którym leży największe miasto Australii, Sydney. W poniedziałek w Sydney potwierdzono 98 nowych zakażeń, a w niedzielę - 105. Lockdown w Nowej Południowej Walii wprowadzono 26 czerwca i od tego czasu był on dwukrotnie przedłużany.
Tylko poprzez zamknięcie tych dwóch regionów sprawiono, że blisko połowa Australijczyków znajduje się w izolacji.
Australia jest jednak zmuszona do utrzymania tak rygorystycznych zasad epidemicznych ze względu na opóźnioną realizację programu szczepień. Do tej pory obiema dawkami zaszczepionych zostało niespełna 11% obywateli. Pierwszą dawkę COVID-19 przyjęło 28 proc. społeczeństwa.
Ponadto kraj nie został jeszcze tak mocno dotknięty pandemią jak inne regiony świata. Australijski rząd nie chce powielić błędów innych krajów Oceanii i Azji jak Indonezja, która z pierwszą falą COVID-19 tak naprawdę zmaga się od kilku tygodni, a tylko wczoraj potwierdzono tam ponad 54 tys. nowych zakażeń. Każdego dnia z powodu COVID-19 umiera tam około 1 tys. obywateli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!