W środę parlamentarzyści z klubu PiS mieli pierwsze spotkanie z nowym ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim. - Dobrze wróży - mówił o wystąpieniu ministra dziś w poranku TOK FM Andrzej Sośnierz, wiceszef sejmowej Komisji Zdrowia, poseł ugrupowania Porozumienie Jarosława Gowina.
Były szef NFZ podkreślał, że Szumowski nastawiony jest bardziej do dialogu.
- Niestety nie ukrywam, że byłem w dość dużej kontrze w stosunku do ministra Radziwiłła. A jego sposób prowadzenia rozmów choćby z rezydentami był jątrzący, więc troszkę na własne życzenie ten kłopot został wyolbrzymiony - mówił Sośnierz.
Mówił o sposobie rozmów, ale i treści - której jak stwierdził, nie było prawie wcale.
Radziwiłł zrobił błąd jak Łapiński?
- Przypominam w tym momencie takie sprzed lat sytuacje, kiedy premier Miller i minister Łapiński ignorowali lekarzy rodzinnych. I lekceważąc spowodowali wzrost siły tej grupy jako Porozumienie Zielonogórskie. Potem oni wrośli tak w siłę, że trzęśli całą Polską i do tej pory trzęsą i kolejnymi rządami - mówił Andrzej Sośnierz.
- Taki opór i lekceważenie czasem powoduje odwrotny efekt. Wzrasta siła, tego którego się lekceważy a potem jest kłopot - mówił Sośnierz. Jego zdaniem zdecydowanie dobrze, że nastąpiła zmiana na stanowisku ministra.
Co z postulatami?
Sośnierz liczy na owocne rozmowy rządu ze środowiskiem medycznym i wzajemne ustępstwa. - Ja jestem i od początku byłem przekonany, że rezydenci to nie środowisko, które nie zrozumie problemów i nie da się uzyskać sytuacji, że jedna i druga strona troszkę ustąpi. I spotkają się w końcu w punkcie, który nazywa się porozumienie - mówił wiceszef Komisji Zdrowia.
Jego zdaniem wpisanie w ustawę dojścia do 6 proc. PKB publicznych nakładów na zdrowie to sukces, bo zapis będzie wiążący także dla kolejnych ekip. I to akurat jak przyznał pewien sukces ministra Konstantego Radziwiłła, choć od razu dodał, że szkoda, że w takich okolicznościach ustawa powstawała a efekt tego osiągnięcia został zmarnowany przez brak porozumienia z rezydentami.
Mówił, że był przekonany, że protestujący są w stanie zejść w negocjacjach z 6,8 proc. do właśnie 6 proc. PKB, ale dyskusja i ewentualny kompromis będą dotyczyć czasu. Skrócenia go, ale do rozsądnych rozmiarów.
AK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!