Podczas sejmowego spotkania poświęconego profilaktyce zdrowotnej, zorganizowanego przez wicemarszałek Monikę Wielichowską, padł jeden z najmocniejszych głosów tego dnia. Ginekolog i onkolog Artur Prusaczyk punkt po punkcie wyliczał systemowe zaniedbania. "To jest zapisane w Narodowej Strategii Onkologii, ale brzmi tylko jak zaklęcie" – mówił wprost.
Realizacja programów onkologicznych, cukrzycy czy depresji na poziomie 70 proc. w perspektywie pięciu lat powinna być celem oczekiwanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia – podkreślał w Sejmie dr Artur Prusaczyk.
Jak zaznaczył, nawet jeśli taki horyzont miałby wynosić 10 lat, cel musi być jasno określony i zapisany w dokumentach.
W żadnym dokumencie Narodowego Funduszu Zdrowia nie ma mowy o takim działaniu – dodał.
Kolejnym problemem są kontrakty i wyceny.
Dzisiejsze wyceny uwzględniają tylko koszt jednego zdarzenia, a generalnie nie uwzględniają żadnego kosztu organizacyjnego – mówił lekarz.
Reklama
Jego zdaniem bez rekonstrukcji systemu finansowania nie da się realnie oczekiwać poprawy zgłaszalności do badań ani skutecznej koordynacji działań profilaktycznych.
Dr Prusaczyk zwrócił uwagę na niewykorzystany potencjał Centralnego Ośrodka Koordynującego przy NIO.
To, że są projekty i kontrola jakości, to wspaniale, ale nie ma tam wątku organizacyjnego – powiedział.
Jak podkreślił, ośrodek nie ma realnego wpływu ani na NFZ, ani na realizatorów.
Nie jest to niczyim celem. Jest napisane, że tak powinno być, ale to brzmi tylko jako zaklęcie.
Reklama
Jednym z najbardziej niepokojących faktów była skala problemu w podstawowej opiece zdrowotnej.
90 proc. podmiotów POZ nie ma zawartych umów na realizację profilaktyki – mówił ginekolog.
Jednocześnie wskazywał na błędny system motywacji.
Żaden z podmiotów realizujących, nawet tych z ponad 60-procentową realizacją programu raka szyjki macicy, nie otrzymuje z tego tytułu żadnej premii.
Zdaniem eksperta Bilans Zdrowia to narzędzie, które już dziś można skutecznie wykorzystać.
Ponad dwa miliony ludzi z niego skorzystało, więc jest to program, który działa poprawnie – podkreślał.
Reklama
Postulował jego wzmocnienie m.in. o:
Wskazał także na potencjał medycyny pracy.
Dziś jest napisane, że należy rekomendować. Wystarczy zamienić to słowo na: weryfikować – mówił.
Jak zaznaczył, samo to rozwiązanie może zwiększyć zgłaszalność do badań o kilkanaście punktów procentowych w ciągu pięciu lat.
Kolejnym postulatem była zmiana systemu sprawozdawczego.
Nieważne, czy badanie wykonano prywatnie czy ze wskazań lekarskich – informacja powinna trafić do centralnej bazy danych – mówił.
Przypominał, że takie rozwiązania działają m.in. w Skandynawii, Holandii, Izraelu czy Kanadzie.
My to mamy przećwiczone podczas COVID-u. Wystarczy to uruchomić ponownie.
Dr Prusaczyk zwrócił uwagę na prosty mechanizm zwiększania wyszczepialności przeciw HPV.
Tam, gdzie zadajemy pytanie o szczepienia dzieci, wzrost wynosi 10–15 punktów procentowych natychmiast – mówił.
Jak podkreślał, rozmowa w trakcie badań profilaktycznych realnie zmienia decyzje pacjentów.
Na koniec padł gorzki wniosek dotyczący zarządzania ochroną zdrowia.
Dyrektorzy podmiotów medycznych o tym nie wiedzą – mówił lekarz, odnosząc się do roli profilaktyki.
Reklama
Zwrócił uwagę, że likwidowane zasoby w położnictwie i ginekologii mogłyby zostać wykorzystane w profilaktyce, gdyby cele te były wpisane w ryczałty szpitalne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze