Jesteśmy właśnie w trakcie najbardziej niebezpiecznego momentu w całym roku. Jak pokazują statystyki, najwięcej osób umiera w grudniu i styczniu. Dotyczy oczywiście to mieszkańców półkuli północnej, gdzie w tym czasie temperatury są najniższe.
Najbardziej zabójcze miesiące
Jak można się domyślić, zima to najbardziej niebezpieczna dla ludzkiego organizmu pora roku. A najbardziej zabójczymi miesiącami grudzień i styczeń. Serwis Live Science przyjrzał się danym dotyczącym zgonów prezentowanym przez amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention (CDC). W latach 2010-2020 w styczniu umierało średnio 252 tys. mieszkańców USA. W grudniu liczba zgonów wynosiła średnio 242 tys., a w sierpniu 218 tys.
Z kolei analiza danych CDC przeprowadzona przez “The Washington Post” wykazała, że w latach 1999-2014 w styczniu liczba ofiar śmiertelnych była średnio o 40-60 tys. większa niż w sierpniu czy wrześniu.
Podobnie w Anglii.
W 2021 r. w Anglii najtragiczniejszym miesiącem - tak jak w przypadku Stanów Zjednoczonych - był styczeń. Zmarło wtedy prawie 69 tys. Osób. Kolejnym miesiącem w tym zestawieniu był luty z ponad 55 tys. Ofiarami. Dla porównania - w maju zmarło 45 tys. a w czerwcu 38 tys.
Przed pandemią wyglądało to podobnie. W styczniu 2019 r. zmarło 50 tys., w grudniu ponad 44 tys., a w miesiącach letnich liczba wynosiła 36-39 tys.
I w Polsce.
W Polsce również miesiące zimowe zbierają największe żniwo. W pięciu latach poprzedzających czas pandemii (2015-2019) najczęściej na pierwszym miejscu – wg danych GUS - w tym ponurym zestawieniu był styczeń, ale zdarzało się też, że “liderował” marzec. Poza tym w czołówce - luty oraz grudzień.
Dlaczego umieramy zimą?
Jak wynika w polskich i światowych statystyk, ludzie najczęściej umierają z powodu chorób serca. Głównie dzieje się to w miesiącach zimowych, zwłaszcza styczniu i lutym. Wtedy tracimy więcej ciepła, to wymaga większej pracy ze strony serca, co dla osób ze schorzeniami kardiologicznymi jest dodatkowym obciążeniem.
Innym powodem są infekcje sezonowe. Doświadczamy chociażby tego w obecnym sezonie. Zimą grypa i inne wirusy powodujące infekcje górnych i dolnych dróg oddechowych, zbierają znacznie większe żniwo niż latem czy wiosną. Populacja zaszczepionych przeciwko grypie wciąż jest za niska, stąd - oprócz choroby podstawowej - pojawiają się liczne powikłania, dotyczące nie tylko układu oddechowego, ale często też sercowo-naczyniowego.
Kolejnym elementem jest nasza obniżona odporność zimą (im niższe temperatury, tym słabiej działa nasza pierwsza linia obrony znajdująca się w śluzówkach nosa) i przebywanie w zamkniętych, nie zawsze odpowiednio wietrzonych pomieszczeniach pełnych ludzi z rozmaitymi infekcjami. Do tego dochodzą takie czynniki jak brak odpowiedniego ogrzewania w domach, a z drugiej strony - używanie grzejników czy pieców mogących wywoływać pożary czy zatrucia tlenkiem węgla.
Nie można zapominać też o świętach Bożego Narodzenia, sylwestrze czy innych zimowych okazjach do świętowania. To okres, gdy wzmagają się stres i nastroje depresyjne, a intensywne biesiadowanie (nie zawsze zdrowe) w tym czasie to spore wyzwanie dla naszego serca, wątroby trzy trzustki. Jak widać w szpitalach i zakładach pogrzebowych, nie wszystkie organy są w stanie temu sprostać.
Zimą zabija też śnieg i alkohol
Zimą zabójczy może być też śnieg. A dokładniej - odśnieżanie. Eksperci amerykańskiego American Heart Association (tamtejsze Towarzystwo Kardiologiczne) każdego roku przypominają, że z powodu zawału będącego następstwem odśnieżania każdego roku umiera w USA kilkaset osób. I dotyczy to nie tylko sercowców, ale także osób otyłych, prowadzących siedzący tryb życia, chorych na cukrzycę, mających nadciśnienie czy podwyższony poziom cholesterolu.
Jak podkreślał kardiolog Barry Franklin w rozmowie z BBC, wysiłek wkładany w odgarnianie śniegu sprawia – nawet u młodych ludzi - że tętno i ciśnienie wzrasta dużo bardziej niż podczas ćwiczeń na siłowni czy bieżni. “To w połączeniu z zimnym powietrzem, które powoduje zwężenie tętnic i zmniejszenie dopływu krwi, tworzy idealne warunki dla zawału serca” – wyjaśniał. Zwłaszcza że często za odświeżanie bierzemy się rano, które jest wyjątkowo niekorzystną porą dnia dla dolegliwości sercowych.
Na koniec wspomnieć warto o alkoholu. Zimą jest więcej okazji do napicia się, a to nierzadko miewa fatalne skutki. Wysokoprocentowe trunki to wyzwalacze wielu zaburzeń kardiologicznych, a zatrucie alkoholowe, którego skutkiem jest wychłodzenie organizmu, jest znacznie bardziej niebezpieczne zimą.
Źródła: GUS, ONS, BBC, CDC
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze