Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca dyrektorom szpitali ograniczenie bądź zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo. Zaledwie cztery tygodnie wcześniej Fundusz zalecał ich odmrożenie. Dyrektorzy szpitali oceniają, że takie zalecenia wprowadzają "chaos", który "oczyszcza sumienie" zarządzających szpitalami, ale wciąż nie rozwiązuje fundamentalnego problemu.
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia "aby minimalizować ryzyko transmisji infekcji COViD-19 oraz zapewnić dodatkowe łóżka szpitalne dla pacjentów wymagających pilnego przyjęcia do szpitala" wezwał placówki medyczne do ograniczenia do niezbędnego minimum lub czasowego zawieszenia udzielania świadczeń wykonywanych planowo w czasie pandemii już kilkukrotnie. Po raz pierwszy w marcu 2020 r. Kolejne zamrożenie świadczeń dla pacjentów nastąpiło w trakcie II fali epidemii w połowie października, by znów zalecić ich wznowienie w styczniu 2021 r.
Cztery tygodnie później, w czasie gdy resort zdrowia miał wdrożyć "recovery plan" dla ochrony zdrowia, który miał odrobić dług zdrowotny pacjentów oraz gdy minister zdrowia zapewnia, że w pierwszej kolejności zwiększana będzie przepustowość dla pacjentów covidowych w szpitalach tymczasowych, prezes Funduszu ponownie zaleca ograniczenie planowych zabiegów.
Zalecenie dotyczy przede wszystkim planowanych pobytów w szpitalach w celu:
przeprowadzenia diagnostyki, zabiegów diagnostycznych, leczniczych i operacyjnych, w szczególności: endoprotezoplastyki dużych stawów dużych zabiegów korekcyjnych kręgosłupa zabiegów naczyniowych na aorcie brzusznej i piersiowej pomostowania naczyń wieńcowychoraz
dużych zabiegów torakochirurgicznych zabiegów wewnątrzczaszkowych nefrektomii histerektomii- z powodów innych niż onkologiczne.
Pacjenci nie mogą dalej funkcjonować w zamrożonym systemie ochrony zdrowia
Dług zdrowotny pacjentów rośnie. Świadczyć może o tym między innymi
Zobacz:
Sytuacji nie poprawia trudność w dostępie do specjalistów, z którą mierzą się pacjenci. Jak wynika z badania przeprowadzonego dla Fundacji MY Pacjenci na grupie 1000 osób w wieku 18-85 lat, dla 62,1% pacjentów w obecnej sytuacji największym problemem z dostępem do opieki zdrowotnej jest niemożliwość skorzystania z zaplanowanych wizyt lekarskich. Niewiele mniej (61,5%) zwraca uwagę na wydłużenie czasu na oczekiwanie lub wizytę usługi/badania/zabiegi. Kolejnymi problemy, z którymi borykają się pacjenci są; niemożność skorzystania z badań diagnostycznych (50%) czy brak kontynuacji opieki nad pacjentami z oddziałów zajmujących się tylko leczeniem chorych na COVID-19.
Z naszego najnowszego badania (reprezentatywna próba Polaków, luty 2021) wynika, że dostęp do świadczeń medycznych jest...
Opublikowany przez Fundacja MY Pacjenci Wtorek, 9 marca 2021Zalecenie nic nie zmienia
Jak oceniają zarządzający szpitalami same zalecenia NFZ nie wpływają na pogłębienie długu zdrowotnego. Wpływ na to ma sytuacja epidemiologiczna, której skutków świadomi są dyrektorzy szpitali. Jednocześnie w ich ocenie, zalecenie nie rozwiązuje kluczowych problemów, które nawarstwiają się w sytuacji epidemicznej.
Dyrektorzy szpitali wiedzą, że rosną hospitalizacje. W tej chwili hospitalizowanych jest ponad 18 tys.pacjentów z COVID-19. Niemal tyle, co w trakcie II fali epidemii. Za dług zdrowotny możemy winić pandemię, ograniczoną liczbę dawek szczepionek oraz indywidualną odpowiedzialność społeczną. Racjonalnie dyrektorzy placówek przypatrują się obecnej sytuacji, robią swoje i starają się zabezpieczyć swoich pacjentów jak najlepiej - mówi Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali oraz gubernator i członek Prezydium Europejskiej Federacji Szpitali.
Nie wstrzymujemy przyjęć planowanych zgodnie z poleceniem NFZ. Szpital jest po to by leczyć ludzi a nie po to by trzymać wolne łózka - chociaż za nie płacą. Jeśli mamy wolne łóżka, personel, to przyjmujemy chorych do leczenia. Jeśli będziemy mieli więcej pacjentów covidowych niż niecovidowych to będziemy musieli wyłączać poszczególne oddziały. 4 tygodnie temu Fundusz kazał odmrozić planowe świadczenia, teraz ponownie zamrozić. Chaos oczyszcza sumienie. Wiemy doskonale, że jeżeli nie możemy leczyć to nie leczymy, jeśli możemy to leczymy - komentuje Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Krakowie oraz członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.
Ponadto eksperci zgodnie zwracają uwagę, że Fundusz zaleca wstrzymanie wykonywania świadczeń jednocześnie nie gwarantując placówkom zabezpieczenia finansowego, które pokryłyby koszt wstrzymania działalności szpitala.
Potrzeba koordynacji
W ostatnim czasie pracą szpitali koordynuje Agencja Rezerw Strategicznych, Narodowy Fundusz Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, minister Michał Dworczyk, wojewodowie... W taki sposób nie da się pracować ani przestrzegać jakichkolwiek zaleceń - ocenia Jerzy Friediger i dodaje, że to on jako dyrektor musi mierzyć się z odsyłaniem zespołów ratownictwa medycznego ze szpitala z powodu brakujących miejsc w placówce, pomimo wsparcia WOT, których praca ogranicza się do uzupełniania stanu łóżek w systemie - Tydzień później, muszę tłumaczyć się na piśmie, dlaczego nie mam wolnych łóżek - dodaje.
Jak wskazują eksperci w rozmowie z Polityką Zdrowotną, placówki nie potrzebują zalecenia ograniczenia świadczeń a rozwiązania, które usprawniłoby ich realizację. Rozwiązaniem byłoby stworzenie zasad koordynacji ruchem pacjentów. Gdy w Polsce są ośrodki, których obłożenie sięga ponad 80%, to wciąż w regionie może być placówka mniej obłożona.
- Zalecenia to nic nowego ani dla dyrektorów szpitali, lekarzy ani niestety i pacjentów. Same zalecenia niewiele zmieniają, za nim nie idą żadne środki koordynacyjne aby pomóc szpitalom w zarządzaniu wolnymi zasobami - ocenia Jarosław Fedorowski i tłumaczy, że część szpitali mogłaby odciążyć przepełnione placówki z zamkniętymi oddziałami.
Brakuje aktywnej roli NFZ w koordynacji ruchem pacjentów, tak aby lekarz , który na swoim terenie widzi konieczność odwołania planowego zabiegu mógł przed powiadomieniem pacjenta zgłosić do centrum koordynacji. Jeśli w sąsiednim mieście jest placówka, która mogłaby je zrealizować to Funduszowi powinno zależeć, aby pacjentów tam zaopatrzyć. Jeśli tego nie zrobimy to leczenie tych pacjentów z czasem będzie droższe - mówi Jarosław Fedorowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!