Coraz więcej pacjentów zapisujących się na leczenie uzdrowiskowe ostatecznie nie korzysta z przyznanego turnusu. Narodowy Fundusz Zdrowia właśnie podsumował 2025 rok i okazuje się, że chciało na leczenie wyjechać, ale nie pojechało przeszło 130 tys. osób. To znacznie więcej niż rok wcześniej.
Choć w przestrzeni publicznej często pojawia się liczba 34 tys., dotyczy ona wyłącznie części rezygnacji zgłaszanych w określonych zestawieniach. Całościowe dane wskazują jednak na znacznie większą skalę zjawiska.
„134 tys. - tyle razy w zeszłym roku pacjenci zrezygnowali z sanatorium. W 2024 r. w oddziałach wojewódzkich NFZ odnotowano 127 055 rezygnacji z leczenia uzdrowiskowego. W 2025 r. liczba ta wzrosła do 134 031, czyli o 6 976 więcej rok do roku” – podaje NFZ.
Każda rezygnacja z turnusu to potencjalna szansa dla innego pacjenta oczekującego na leczenie uzdrowiskowe. Warunkiem jest jednak odpowiednio wczesne poinformowanie o decyzji. Gdy zwrot następuje w ostatniej chwili, miejsce często pozostaje niewykorzystane — osoby z listy oczekujących nie mają już czasu, by przygotować wyjazd i dotrzeć do sanatorium.
W praktyce oznacza to realną stratę dla systemu i dla pacjentów, którzy mogliby skorzystać z leczenia szybciej.
Odpowiedzialne zgłoszenie rezygnacji z wyprzedzeniem zwiększa efektywność wykorzystania miejsc w uzdrowiskach. Dzięki temu możliwe jest skierowanie na turnus innej osoby z listy oczekujących, często takiej, która od miesięcy czeka na leczenie.
Wcześniejsza decyzja o rezygnacji nie tylko porządkuje system, ale przede wszystkim daje szansę komuś innemu na skorzystanie z terapii i rehabilitacji w uzdrowisku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W sanatorium w Kolobrzegu zageszczali pokoje z pokoju 2 osobowego robili 3 osobowy , w lazience tylko 2 rowne haczyki na reczniki a w pokoju 2 szafy na odziez a 3 osoba niala sie dogadac zeby miec polki na swoja odziez , lampek nocnych nie bylo bo po co jest przeciez swialto gorne, a od telewizora wisialy kable jak lancuch na choinke, w lzience odpadala farba ze sufitu i brak wentylacji wiec recznki nie schly. Zabiegi i jedzenie to nie wszystko bo tez odpowiedni standart pokoju ma wplyw na poprawe zdrowia
Również przesłałam rezygnację do jednego w mojej ocenie najmniej przyjaznego oddziału (Wrocław). Zgodziłam się trzy lata temu na wyjazd w listopadzie (wcześniej w lutym) z uwagi na dobrą bazę zabiegową oraz akceptowalne warunki bytowe ( możliwość przebywania w pokoju dwuosobowym). Tegoroczny przydział o ponad dwa miesiące wcześniej co zaburzyło plan urlopu w pracy, ośrodek z lat 80tych, wszystko w rozsypce, środek lasu i jakby tego było mało jak już się dodzwoniłam okazało się, że jako osoba bez wskazań medycznych jednej z nielicznych " jedynek" nie mam szans otrzymać za to pokój o niewielkim metrażu w którym będzie trzy lub cztery kiracjuszki owszem. Poczytałam opinie, obejrzałam zdjęcia i cóż nie mam zamiaru tracić prawie całorocznego na pobyt z którego wrócę psychicznie wypluta. Bawią mnie ludzie twierdzący, że trzeba brać co dają bo dają za darmo....tak jak za darmo jest socjal wypłacany w wielu przypadkach leniom patentowym. NFZ płaci takim ośrodkom prawie 7000 tysięcy plus nasze opłaty. Dlaczego zatem są tak podłe warunki ale i takie w których leczenie jest godnych warunkach? I może wreszcie do NFZ dotrze w czym realnie jest problem! A ośrodki tego typu do jakiego dostałam przydział może w końcu upadną....no już raczej do czwórek więcej osób na ten sam metraż nie wcisną...ale kto wie. Dajcie ludziom wybór, nawet za dopłatą ( pokój jednoosobowy i szwedzki stół) bo rezygnacji aż do upadku systemu z roku na rok będzie coraz więcej.
W sanatorium w Kolobrzegu zageszczali pokoje z pokoju 2 osobowego robili 3 osobowy , w lazience tylko 2 rowne haczyki na reczniki a w pokoju 2 szafy na odziez a 3 osoba niala sie dogadac zeby miec polki na swoja odziez , lampek nocnych nie bylo bo po co jest przeciez swialto gorne, a od telewizora wisialy kable jak lancuch na choinke, w lzience odpadala farba ze sufitu i brak wentylacji wiec recznki nie schly. Zabiegi i jedzenie to nie wszystko bo tez odpowiedni standart pokoju ma wplyw na poprawe zdrowia
Również przesłałam rezygnację do jednego w mojej ocenie najmniej przyjaznego oddziału (Wrocław). Zgodziłam się trzy lata temu na wyjazd w listopadzie (wcześniej w lutym) z uwagi na dobrą bazę zabiegową oraz akceptowalne warunki bytowe ( możliwość przebywania w pokoju dwuosobowym). Tegoroczny przydział o ponad dwa miesiące wcześniej co zaburzyło plan urlopu w pracy, ośrodek z lat 80tych, wszystko w rozsypce, środek lasu i jakby tego było mało jak już się dodzwoniłam okazało się, że jako osoba bez wskazań medycznych jednej z nielicznych " jedynek" nie mam szans otrzymać za to pokój o niewielkim metrażu w którym będzie trzy lub cztery kiracjuszki owszem. Poczytałam opinie, obejrzałam zdjęcia i cóż nie mam zamiaru tracić prawie całorocznego na pobyt z którego wrócę psychicznie wypluta. Bawią mnie ludzie twierdzący, że trzeba brać co dają bo dają za darmo....tak jak za darmo jest socjal wypłacany w wielu przypadkach leniom patentowym. NFZ płaci takim ośrodkom prawie 7000 tysięcy plus nasze opłaty. Dlaczego zatem są tak podłe warunki ale i takie w których leczenie jest godnych warunkach? I może wreszcie do NFZ dotrze w czym realnie jest problem! A ośrodki tego typu do jakiego dostałam przydział może w końcu upadną....no już raczej do czwórek więcej osób na ten sam metraż nie wcisną...ale kto wie. Dajcie ludziom wybór, nawet za dopłatą ( pokój jednoosobowy i szwedzki stół) bo rezygnacji aż do upadku systemu z roku na rok będzie coraz więcej.