Kobiety rodzące na salach porodowych doświadczają cały czas przemocy słownej i fizycznej. Obrazuje to częsty brak umiejętności komunikacyjnych personelu, który nie zawsze chce się dokształcać w tym zakresie.
Na salach porodowych, jak w soczewce, odbijają się problemy komunikacyjne na linii medyk-pacjent. Choć standardy opieki okołoporodowej obowiązują już od kilkunastu lat i zakładają zakaz używania wobec rodzących jakiejkolwiek przemocy, w tym słownej, nadal w wielu placówkach medycznych takie zachowania mają miejsce.
- Niestety kobiety nieustannie skarżą się na ubliżanie im podczas porodu. Słyszą, że: „Jak chciałaś uprawiać seks, to teraz krzycz”. Zdarza się, że są przytrzymywane za nogi, szczypane, policzkowane, wyśmiewana jest ich otyłość. Jest tego coraz mniej na przestrzeni ostatnich lat, ale nadal niestety się zdarza - mówił Dorota Karkowska, radca prawny i dr hab. n. praw., członek rady ekspertów Rzecznika Praw Pacjenta podczas niedawnej konferencji o bezpieczeństwie pacjenta w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.
Reklama
Kancelaria dr Karkowskiej ściśle współpracuje z Fundacją Rodzić po Ludzku, do której wpływają skargi od świeżo upieczonych matek opuszczających szpital. Zasady przestrzegania standardów opieki okołoporodowej w szpitalach powinno niby kontrolować Ministerstwo Zdrowia. Ale tego nie robi. Departament Matki i Dziecka, funkcjonujący jeszcze kilka lat temu w tym resorcie, został zlikwidowany. Pieczę zatem nad szpitalami sprawują organizacje pozarządowe.
- Z danych fundacji wynika, że z całej grupy osób narzekających na łamanie praw przy porodzie, tylko 6 proc. zgłasza skargi w szpitalu. Z tym, że zarządzający placówkami zapraszają kobiety na rozmowy, podczas których wmawiają im, że źle wszystko zrozumiały, a w zasadzie same są sobie winne - mówiła Dorota Karkowska.
Reklama
Podkreślała też, że nadal w wielu miejscach komunikacja między pacjentką a personelem medycznym niedomaga na etapie świadomego wyrażania zgody np. na cesarskie cięcie.
- Jeśli kobieta jest w bólach, jej życie jest zagrożone i rzuci jej się papiery na brzuch, to wiadomo, że wszystko podpisze. Dlatego na etapie ciąży kobieta, z lekarzem prowadzącym bądź położną, powinna omawiać, spisywać plan porodu, w którym przygotowano by ją na każdą ewentualność - podkreśliła dr Karkowska.
Problem w tym, że tych planów często się nie przygotowuje. Choć taki obowiązek przewiduje rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie standardów opieki nad kobietą w ciąży. Dlatego przedstawiciele Fundacji Rodzić po Ludzku apelują o więcej szkoleń dla personelu medycznego z zakresu komunikacji.
Personel medyczny nieco inaczej widzi to zagadnienie.
- Zajęcia z zakresu komunikacji są na etapie kształcenia dyplomowego i podyplomowego. Czasem jest tak, że pacjentki są nieprzygotowane do porodu. Niewyedukowane, co je może spotkać, nie uczestniczą w szkole rodzenia i pewne zachowania medyków są dla nich zaskoczeniem. A jeszcze większe problemy bywają z osobami towarzyszącymi, które mają swoje wymagania- mówi prof. UM dr hab. Beata Pięta, prezes Polskiego Towarzystwa Położnych.
Niedawno Rzecznik Praw Obywatelskich alarmował, że nadal wiele kobiet doświadcza przemocy werbalnej podczas pobytu w szpitalu. O jednym z takich przypadków poinformowała RPO pacjentka w zaawansowanej ciąży. Po tym, jak została zgwałcona na początku ciąży, nie chciała, by podczas porodu zajmowali się nią lekarze mężczyźni. Usłyszała, że „jak jej nie odpowiada, to może poród sama sobie odebrać” oraz że „podczas porodu dostanie takie środki farmakologiczne, że nie będzie robiło jej różnicy, kto tam zagląda”.
- Na studiach medycznych bardzo ważna jest kwestia edukacji w zakresie praw pacjenta. Uczelnie wyższe nie stosują jednolitych standardów w tym zakresie. W niektórych jest kładziony nacisk na prawa pacjenta do informacji, na kompetencje miękkie, na umiejętność przekazywania najtrudniejszych diagnoz, natomiast inne nie przywiązują do tego należytej wagi-mówił Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta w rozmowie z Polityką Zdrowotną.
Pytanie, na ile medycy widzą potrzebę kształcenia w zakresie komunikacji miękkich. Sami bardzo rzadko korzystają z pomocy terapeutycznej, psychologicznej. Nawet, jeśli są wypaleni zawodowo.
Polecamy także:
Rzecznik Praw Pacjenta sprawdza przestrzeganie standardów opieki okołoporodowej
RPO wystąpił do ministra zdrowia w sprawie opieki okołoporodowej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze