Łuszczyca tak jak i łuszczyca stawowa, znana także jako łuszczycowe zapalenie stawów (ŁZS), to zapalne choroby przewlekłe, które często współwystępują ze sobą u pacjentów. Ich współwystępowanie niestety powoduje konieczność dualizmu zachowań lekarzy, prowadzących pacjentów z tymi chorobami. Co powinno się zmienić, żeby nie dochodziło do takiej sytuacji? Na to pytanie odpowiadają prof. Brygida Kwiatkowska – konsultant krajowa w dziedzinie reumatologii oraz prof. Witold Owczarek - konsultant krajowy w zakresie dermatologii i wenerologii Wojskowej Służby Zdrowia
Łuszczyca jest przewlekłą chorobą skóry o podłożu zapalnym, immunologicznym. Ma przez to wpływ na cały organizm. Jako choroba ogólnoustrojowa poza skórą, obciąża również inne narządy – może zaatakować stawy i doprowadzić do rozwoju łuszczycowego zapalenia stawów (ŁZS), zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym zawałów serca i udarów mózgu, a także zaburzeń metabolicznych, jak otyłość czy cukrzyca.
Najczęstszy wariant choroby, który dotyka ok. 80 proc. pacjentów to łuszczyca plackowata. Zwykle jest widoczna na tułowiu, łokciach, kolanach, brzuchu. Niestety potrafi także zajmować miejsca trudniejsze do codziennej pielęgnacji i profilaktyki, takie jak skóra głowy, powieki, szyja, pachy czy narządy płciowe.
Po wielu latach rozwoju, standardem postępowania jest leczenie tych chorób z wykorzystaniem nowoczesnych terapii biologicznych i to jest zabezpieczone w znakomitej części dla pacjentów. Niestety są w programie lekowym ograniczenia, które wpływają na leczenie i komfort życia zarówno pacjentów z łuszczycą jak i tych, którzy rozwiną ŁZS
W Polsce nie funkcjonuje kompleksowe leczenia dla chorych na łuszczycę i łuszczycowe zapalenie stawów. Mamy dwa różne programy lekowe, każdy ze swoimi ograniczeniami na co zwracają uwagę eksperci.
W programie lekowym dla ciężkiej łuszczycy plackowatej jest dostęp do prawie wszystkich najskuteczniejszych terapii. Są dostępne inhibitory interleukiny-17, czy jeszcze skuteczniejsze inhibitory działające na interleukinę 23, niestety ograniczony jest czas podawania tych terapii. Okres leczenia wynosi tylko 96 tygodni, po upływie tego czasu terapia jest przerywana, a pacjent musi czekać na kolejne zaostrzenie choroby, bo dopiero wtedy leki mogą zostać ponownie włączone. Prof. Owczarek nazywa tę sytuację absurdem i nie znajduje dla tej sytuacji uzasadnienia.
– Aktualnie inhibitory interleukiny-23 wydają się lekami najbardziej efektywnie kontrolującymi chorobę u pacjentów chorujących na łuszczycę plackowatą. Są to leki dające najlepszy efekt terapeutyczny, najdłuższy w czasie – mówi dr hab. n. med. Witold Owczarek, prof. nadzw., kierownik Kliniki Dermatologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie. – Wydaje się, że jesteśmy w stanie lepiej kontrolować przebieg choroby i z drugiej strony także zapobiegać rozwojowi różnego rodzaju powikłań w trakcie tej choroby i powstawaniu chorób współtowarzyszących.
W przypadku ŁZS brakuje leków biologicznych najnowszej klasy, skierowanych przeciwko IL-23. Natomiast reumatolodzy, nie mają ograniczenia czasowego podawania terapii. Czy pacjent, który w trakcie łuszczycy rozwinie ŁZS, ma zostać wyłączony z programu przed upływem 2 lat? Czy może kontynuować leczenie? Faktycznie absurdalna sytuacja.
– Pacjent z łuszczycą i łuszczycowym zapaleniem stawów choruje na chorobę przewlekłą. Dochodzi do zajęcia stawów w przebiegu łuszczycy i wiąże się to z przewlekłym bólem. Pacjent, nawet dobrze leczony, ma okresy zaostrzeń choroby i może pojawić się sytuacja, kiedy trzeba zmienić leczenie. Natomiast pacjent leczony zbyt późno rozwija zmiany, które już są zaawansowane, często są nieodwracalne. W przypadku łuszczycowego zapalenia stawów występują duże opóźnienia diagnostyczne i często pacjenci mają już niestety nieodwracalne zmiany w układzie ruchu, co powoduje dolegliwości bólowe wynikające ze zniszczenia stawów – prof. dr hab. n. med. Brygida Kwiatkowska
Problemem jest również fakt, że rośnie populacja dzieci, u których wykrywana jest łuszczyca. Stąd też pilnie potrzebne jest zwiększenie portfolio leków biologicznych dla najmłodszych pacjentów. Zgodnie z charakterystykami leków, więcej niż 1 dostępny dziś lek mógłby być podawany dzieciom i młodzieży.
– Powinniśmy jak najszybciej znieść ograniczenia czasowe dla grupy leków, które są stosowane w leczeniu łuszczycy plackowatej o nasileniu ciężkim, a z drugiej strony zadbać o to, aby dzieci mogły być leczone większą liczbą terapii – podkreśla prof. Witold Owczarek. – W Polsce dzieci w programie lekowym B.47 mogą korzystać tylko z jednego leku, jakim jest etanercept. Nie mogą natomiast korzystać z innych leków, które mają w swoich charakterystykach produktów leczniczych zapisane możliwości stosowania w tych grupach wiekowych. Liczymy na to, że w najbliższym czasie zostanie wprowadzony nowy lek dla dzieci chorujących na łuszczycę i życzylibyśmy sobie, żeby było ich zdecydowanie więcej.
Tak jak w przypadku wielu innych chorób autoimmunologicznych, nie ma terapii, która dawałaby całkowite wyleczenie tej choroby. Można obecnie objawy zahamować i wstrzymać rozwój choroby. Długo w Polsce był problem z dostępem do nowoczesnego leczenia, które było najskuteczniejsze. Jednak od pewnego czasu w programie lekowym dla ciężkiej łuszczycy plackowatej są dostępne nowsze leki biologiczne, które dają znakomite efekty leczenia znacznej części pacjentów, niestety występuje ten administracyjny zapis o ograniczeniu czasowym leczenia nimi. Czy tak musi pozostać? Pewnie nie, czekamy na przychylne podejście do tego tematu decydentów. Natomiast dla chorych na ŁZS, brak dostępności do grupy leków brakuje leków skierowanych przeciwko IL-23. Leczenie ŁZS inhibitorami IL-23 poprawia sprawność fizyczną i spowalnia tempo postępu choroby. Tu także liczymy na pozytywne decyzje urzędników Ministerstwa Zdrowia
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
U mnie przy łuszczycowym zapaleniu skóry głowy terapia zadziałała, ale to dopiero po kilku zmianach leków. Teraz czekam na terapię :) Tzn. na razie mam spokój, bo łuszczyca się wyciszyła się dzięki lekom i dermokosmetykom psorisel, ale wiem że zaraz nadejdzie zimna, a co za tym idzie większa możliwość zaostrzenia objawów tego choróbska.
U mnie przy łuszczycowym zapaleniu skóry głowy terapia zadziałała, ale to dopiero po kilku zmianach leków. Teraz czekam na terapię :) Tzn. na razie mam spokój, bo łuszczyca się wyciszyła się dzięki lekom i dermokosmetykom psorisel, ale wiem że zaraz nadejdzie zimna, a co za tym idzie większa możliwość zaostrzenia objawów tego choróbska.