Reklama

Wuhan: niezależni naukowcy rozpoczną dochodzenie ws. COVID-19

Polityka Zdrowotna
17/12/2020 13:43

Zespół składający się z 10 międzynarodowych naukowców już w styczniu wybierze się do chińskiego miasta Wuhan, aby zbadać pochodzenie koronawirusa SARS-CoV-2- informuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Z obecnej wiedzy wynika, że wirus odpowiedzialny za pandemię pochodzi z chińskiego miasta Wuhan, z targu na którym sprzedawane są zwierzęta. Poszukiwanie źródła doprowadziło do wielu politycznych napięć, szczególnie między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, co poskutkowało m.in. decyzją administracji Donalda Trumpa o wystąpieniu z WHO i przekierowania funduszy gdzie indziej.

Chiny w ostatnim czasie oskarżały także Stany oraz Włochy o odpowiedzialność za rozprzestrzenienie się wirusa na świecie. Doniesienia te jednak mogą być przejawem niepokoju przywódców Pekinu obawiających się o reputację swojego kraju.

Reklama

Chiny niechętnie jednak podchodziły do kwestii niezależnego śledztwa w tej sprawie a uzyskanie pozwolenia WHO na wjazd do miasta zajęło wiele miesięcy negocjacji. 

Jaki jest cel śledztwa?

Biolog z zespołu podróżującego do Wuhan powiedział agencji prasowej Associated Press (AP), że WHO nie stara się orzekać winy, ale raczej chce zapobiec przyszłym epidemiom. Celem ma być jednak ustalenie, kiedy wirus zaczął się rozprzestrzeniać i czy pochodzi w Wuhan. 

Naprawdę nie chodzi o znalezienie winnego kraju. Chodzi o próbę zrozumienia, co się stało, a następnie sprawdzenie, czy na podstawie tych danych możemy spróbować zmniejszyć ryzyko w przyszłości - powiedział Fabian Leendertz z niemieckiego Instytutu Roberta Kocha.

Reklama

Misja naukowców ma potrwać cztery do pięciu tygodni.

Skąd pochodzi koronawirus SARS-CoV-2?

Obecne doniesienia sugerują, że wirus po raz pierwszy przedostał się ze zwierzęcia na człowieka własnie w mieście Wuhan, w chińskiej prowincji Hubei.

Eksperci wskazują, że mogło tam jednak dojść jedynie do eskalacji rozprzestrzeniania się wirusa. Badania sugerują, że koronawirusy zdolne do zakażania ludzi mogły krążyć niewykryte u nietoperzy od dziesięcioleci.

W grudniu ubiegłego roku chiński lekarz Li Wenliang z Centralnego Szpitala w Wuhan próbował ostrzec innych lekarzy o możliwym wybuchu nowej choroby, ale policja nakazała mu „zaprzestać rozprzestrzeniania fałszywych informacji” i wszczęto przeciw niemu śledztwo pod kątem „rozpowszechniania plotek”.

Reklama

Lekarz zmarł w lutym po zarażeniu się wirusem.

W kwietniu pojawiły się podejrzenia i zarzuty, że wirus mógł wyciekać z laboratorium w Wuhan a na światło dzienne wyszły depesze Departamentu Stanu USA sugerujące, że urzędnicy ambasady martwili się o bezpieczeństwo biologiczne.

Biuro krajowego dyrektora wywiadu USA poinformowało wówczas, że chociaż wirus nie został stworzony przez człowieka ani zmodyfikowany genetycznie, urzędnicy badali, czy wybuch epidemii rozpoczął się w wyniku kontaktu ze zwierzętami, czy w wyniku wypadku laboratoryjnego.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości