Polacy w 2020 r. wykupili o 10 proc. więcej prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Zaś prywatne placówki medyczne przyjmowały tych chorych, dla których zabiegi w publicznym systemie stały się niedostępne z powodu wstrzymania planowego leczenia.
Ubiegłotygodniowa konferencja prasowa, podczas której przedstawiciele rządu ogłaszali nowe obostrzenia, w tym zamknięcie żłobków i przedszkoli, odbiła się szerokim echem. Zwłaszcza na wśród pracowników medycyny prywatnej, o której premier Mateusz Morawiecki powiedział, że nie wspiera publicznych szpitali w walce z epidemią.
Niemniej jednak, informacje jakie płynął z prywatnych placówek medycznych przeczą temu. Zresztą i sam Adam Niedzielski, minister zdrowia tłumaczył po konferencji, że doszło do nadinterpretacji wypowiedzi premiera jeśli chodzi o prywatną opiekę zdrowotną bo nie jest tajemnicą, że rząd pracuje nad rozwiązaniami koordynacyjnymi systemem opieki zdrowotnej. Minister zdrowia podziękował jednocześnie prywatnej służbie zdrowia, która jest zaangażowana.
Wykupionych więcej ubezpieczeń
Co więcej, ubiegły pandemiczny rok sprawił, że Polacy, dla których zamknięte zostały szpitale i przychodnie, zwłaszcza wiosną 2020 r., zaczęli częściej korzystać z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Jak podaje Polska Izba Ubezpieczeń, po trzech kwartałach 2020 r. liczba obywateli posiadających prywatne ubezpieczenie zdrowotne wzrosła o 10,6 proc. rok do roku, a wartość składki przekroczyła łącznie 665 mln złotych. Za czwarty kwartał ubiegłego roku nie ma jeszcze danych. Ponadto, z opublikowanego przez GUS Narodowego Rachunku Zdrowia wynika, że wydatki prywatne Polaków (w tym zakup leków), to prawie 29 proc. wszystkich kosztów medycznych.
-Zauważyliśmy, że pacjenci leczyli się prywatnie w ubiegłym roku nie tylko u specjalistów, ale decydowali się także na zabiegi i operacje poza systemem finansowanym przez NFZ. Płacili za usunięcie przepukliny, operacje barku czy barioterpię. Te ostatnie usługi mają zawiązek zapewne z tym, że w czasie lockdown wiele osób przybrało mocno na wadze i później trzeba było tym walczyć- wskazuje Kamil Gryko, z firmy kliniki.pl Podkreśla także, że wzrosło zapotrzebowanie na zabiegi z zakresu medycyny estetycznej, gdyż z racji tego, że maseczki zakryły większość twarzy a na widoku pozostały oczy, to niektórzy zdecydowali się korygować zmarszczki w tej okolicy.
Także grupa Medicover odnotowała wzrost zainteresowania usługami świadczonymi przez jej personel medyczny- Od czasu pandemii wartość segmentu pakietów indywidualnych odnotowała dwucyfrowy wzrost. Pacjenci, którzy decydują się na pakiety indywidualne, utożsamiają posiadanie medycznych abonamentów jako zabezpieczenie dla siebie i swoich rodzin- zauważa Justyna Gościńska-Bociong, Dyrektor ds. Komunikacji i Marki Korporacyjnej Healthcare Services, Medicover.
Duże zainteresowanie leczeniem otyłości
Zaznacza jednocześnie, że jednak w 2020 roku liczba zabiegów jednego dnia wykonanych w Szpitalu Medicover, zarówno komercyjnych, jak i w ramach umów z NFZ, dla wszystkich specjalizacji była mniejsza niż w 2019 roku. -W pierwszych etapie pandemii, od połowy marca do czerwca, liczba wykonanych procedur uległa gwałtownemu zmniejszeniu. W okresie wakacyjnym więcej pacjentów niż na początku pandemii decydowało się na skorzystanie z zabiegów w naszym Szpitalu, a ostatni kwartał przyniósł ponowne zmniejszenie liczby zabiegów- dodaje Justyna Gościńska-Bociong
Grupa Medicover odnotowała jednak w 2020 r. zgłaszanie się pacjentów w cięższym stanie, co może świadczyć o bardziej zaawansowanym stadium choroby, gdzie rokowania są dużo gorsze.
Przedstawiciele prywatnego rynku zdrowia nie do końca zgadzają się także z tym, że jak zasugerował premier, w ogóle nie uczestniczą ratowaniu pacjentów z COVID -Od początku pandemii wspieramy system ochrony zdrowia w walce ze skutkami Covid-19. Każdego dnia pod nasze szpitale podjeżdżają karetki z ludźmi potrzebującymi pomocy. Jesteśmy w pełni obecni. Polacy mogą na nas liczyć. Anna Rulkiewicz Prezes Grupy LUX MED Prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej.
Prywatne leczą co innego
Ciekawe spostrzeżenia na temat medycyny prywatnej mają także dyrektorzy placówek medycznych skupionych w sieci szpitali finansowanej przez NFZ- Nie widać na Pomorzu aby placówki prywatne walczyły z epidemią. Chodzi o to, że wojewoda nie deleguje z nich pracowników do szpitala tymczasowego tylko powołuje ich z systemu finansowanego przez NFZ- wskazuje Dariusz Kostrzewa, prezes Podmiotu Leczniczego Copernicus.
Z kolei Krzysztof Zaczek, prezes spółki szpitalnej Szpital Mrucki w Katowicach, zauważa, że usługi świadczone przez medycynę prywatną nie są do końca kompatybilne z kwalifikacjami potrzebnymi do leczenia pacjenta z COVID-19- Mamy na Śląsku bardzo wyspecjalizowane placówki prywatne jak kardiologiczne, okulistyczne, ortopedyczne. Nie jestem do końca przekonany czy tamtejsi medycy mają kwalifikacje do leczenia chorych z koronawirusem. Poza tym zajmują się też pacjentami, dla których system publiczny w czasie pandemii stał się trudno dostępny- wskazuje Krzysztof Zaczek.
Zaś Jerzy Friedigier, dyrektor Szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, podsumowuje, że teraz jest nie czas aby dzielić środowisko medyczne i pacjentów, wskazują kto lepiej leczy a kto gorzej, tylko zająć się zwalczaniem epidemii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!