Reklama

Szpitale są kadrowo na skraju wytrzymałości

Polityka Zdrowotna
30/09/2021 13:42

Placówkom medycznym brakuje kadry do wypełnienia grafików i nie zapewniają często medykom wymaganej przepisami dobowej przerwy od pracy. Dyżury są wydłużone do 24 godzin, a nie zawsze jest to zgodne z przepisami. 

Protest medyków w Białym Miasteczku 2.0, jakie stanęło przed Kancelarią Premiera trwa w najlepsze. Lekarze, pielęgniarki, diagności laboratoryjni chcą wyższych wynagrodzeń i przeciwstawiają się przepracowaniu. A to ostatnie jest widoczne w szpitalach.

Potwierdzają to  najnowsze dane z Państwowej Inspekcji Pracy, która wzięła pod lupę czas pracy w podmiotach leczniczych w 2020 r.  Wyniki kontroli, z jakimi zapoznała się Polityka Zdrowotna pokazują, że spośród 46 sprawdzonych placówek medycznych, 20 proc. nie zapewnia pracownikom medycznych wymaganego odpoczynku dobowego, a 9 proc.  pod­miotów - odpoczynku tygodniowego.

Reklama

 

Szereg naruszeń

W wyniku kontroli inspektorzy pracy stwierdzili także przypadki:

naruszenia dopuszczalnego limitu godzin nadliczbowych w roku kalendarzowym - w 7 proc.podmiotów,  zatrudniania pracowników powyżej dopuszczalnej liczby godzin nadliczbowych przeciętnie w tygodniu - w 4 proc. podmiotów naruszenia przepisów dotyczących dyżuru, o którym mowa w art. 1515 Kodeksu pracy - w 2 proc. podmiotów.

Wspomniany 1515 Kodeksu pracy wskazuje m.in., że za czas dyżuru pracownikowi przysługuje adekwatna ilość godzin wolnych od pracy, albo wynagrodzenie. O ile ten dyżur nie był pełniony w domu.

Co więcej, Kodeks pracy wskazuje, że pracodawca powinien także zapewnić pracownikowi 11 godzin nieprzerwanego dobowego odpoczynku. Niemniej jednak, medycy mają dodatkowo specjalny akt prawny regulujący te kwestie, czyli obowiązującą od 2011 roku ustawę o działalności leczniczej. Art. 94 wskazuje, że jeśli jest to uzasadnione rodzajem pracy, dobowy wymiar pracy pracowników medycznych może być przedłużony do 12 godzin.

Reklama

- Z tymi przepisami odkąd ustawa weszła w życie są problemy. Ona nie do końca precyzuje ile może trwać dyżur. W wielu podmiotach leczniczych przyjęto zatem praktykę, że może zostać przeciągnięty i do 24 godzin. Przepisy ustawy należałoby zmienić i doprecyzować, ale każdy rząd boi się ruszyć to zgniłe jajo. Bo gdyby przepisy jednoznacznie wskazały, że dyżur nie może być dłuższy niż 11 czy 12 godzin, to zabrakłoby kadry do jego pełnienia - wskazuje Łukasz Prasołek, specjalista ds. czasu pracy.

Kłopoty są już dziś. Bo jak dowodzą wyniki kontroli PIP 13 proc. podmiotów nie dawało pracownikom dobowej, wymaganej przerwy od pracy, zaś 11 proc. tygodniowej. Ponadto, pracowników zatrudniano w dni wolne od pracy wynikające z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy bez stosownej rekompensaty, tj. bez udzielania dni wolnych od pracy do końca okresu roz­liczeniowego. Stwierdzano także przypadki powierzania pracownikom pracy po raz drugi w tej samej dobie, w sytuacji, w której w podmiocie kontrolowanym nie zawarto porozumienia o stosowaniu rozkładów czasu pracy, o których mowa w art. 1401Kodeksu pracy, a pracownicy nie występowali z pisemnymi wnioska­mi o stosowanie wobec nich takich rozkładów czasu pracy. 

Reklama

 

Kontrakty poza kontrolą

Przewinień placówki medyczne na swoim koncie mają nie mało. Kontrole PIP dotyczą jednak głównie osób pracujących na umowie o prace. Gross lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych ma założone działalności gospodarcze. Ich już żadne normy czasu pracy, wynikające kodeksu pracy czy ustawy o działalności leczniczej, nie dotyczą. 

A efekty tego mogą być druzgocące czego dowodzi niedawna śmierć anestezjologa. W sierpniu zmarł 39-letni lekarz Specjalistycznego Szpitala im. Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu. Dolnośląska prokuratura prowadzi cały czas śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci z powodu przepracowania.

Reklama

Okazało się bowiem, że dr Leszek Pabis przepracował w tygodniu 96 godzin, bo był zatrudniony na umowę cywilnoprawną. Podpisał ze szpitalem kontrakt co oznacza, że prowadził jednoosobową działalność gospodarczą. Gdyby był zatrudniony na podstawie umowy o pracę, mógłby pracować maksymalnie 48 godzin tygodniowo. Pozostałe zaś z 41 godzin musiałby zapełnić inny anestezjolog, a tych brakuje.  Na umowie o pracę medyk mógłby jeszcze podpisać klauzulę opt-out, czyli zgodę na wydłużenie tygodniowego czasu pracy do 78 godzin. 

Dziś już jednak większość lekarzy, zwłaszcza młodych, nie chce tak pracować. Chcą dyżurować mniej i dostawać za to odpowiednie pieniądze. 

Reklama

 

O balans w szpitalach trudno

- Ja nawet rozumiem, że młodzi już nie chcą tyle pracować, chcą mieć równowagę pomiędzy życiem zawodowym i rodzinny. Sytuacja kadrowa jest jednak w szpitalach zła. Już dziś jest ogromy problem z dopięciem grafików. Limity na studia medyczne owszem są systematycznie co roku zwiększane, ale to nam teraz nie rozwiąże sytuacji, bo kształcenie lekarza trwa 12 lat – mówi Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim. Jego zdaniem również same podwyżki nie poprawią sytuacji. 

Reklama

Problemem szpitali jest też fakt, że gross kadry odpływa do przychodni rodzinnych czy poradni specjalistycznych, gdzie można zarobić lepiej i pracować w bardziej komfortowych warunkach niż w szpitalu. 

Może rozwiązaniem zatem, jak sugerują niektórzy eksperci, będzie konsolidacja specjalistów w dużych szpitalach a w powiatowych placówkach postawienie tylko na pomoc doraźną i opiekę długoterminową dla lokalnej ludności. Inaczej te mniejsze jednostki same się pozamykają walcząc finansowo o kadrę medyczną, na której wynagrodzenia już nie zawsze je stać. 

Reklama

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości