Mimo dwóch przetargów wciąż nie znaleziono chętnego na dzierżawę Szpitala Powiatowego w Lublińcu. Wszystko wskazuje na to, że dyrekcja placówki poszuka inwestora na własną rękę. Ale zadłużenie przekraczające 73 miliony złotych to balast, z którym niełatwo będzie się uporać.
Wydzierżawienie Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu miało być receptą na problemy finansowe szpitala w powiecie lublinieckim (woj. śląskie). Jego zadłużenie na 27 sierpnia tego roku wynosiło nieco ponad 73,3 mln zł. Na dług składają się zobowiązania finansowe, m.in. wobec dostawców materiałów i usług oraz wobec ZUS.
Dług Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu wynika z niedostatecznej wyceny usług medycznych przez NFZ, co skutkuje katastrofalną sytuacją szpitali powiatowych w całej Polsce. Mówimy tutaj o systemowej zapaści szpitali powiatowych – wyjaśnia Dominika Łupierz, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Lublińcu. To właśnie starostwo sprawuje nadzór nad działalnością SP ZOZ.
Reklama
Wielomilionowe zadłużenie od dawna budziło niepokój, w kwietniu tego roku radni powiatu zdecydowali o wydzierżawieniu placówki. Pierwszy przetarg na dzierżawę zakończył się w czerwcu bez rozstrzygnięcia.
Radni podjęli decyzję o ogłoszeniu drugiego naboru na dzierżawę nieruchomości stanowiących własność powiatu lublinieckiego, przekazanych w nieodpłatne użytkowanie Samodzielnemu Publicznemu Zespołowi Opieki Zdrowotnej w Lublińcu na 30 lat oraz na dzierżawę sprzętu medycznego i wyposażenia na 10 lat. Pod koniec sierpnia i ten przetarg nie został rozstrzygnięty, mimo iż nie brakowało zainteresowanych.
Zainteresowanie naszym przetargiem jest zdecydowanie większe niż za pierwszym razem. Rozmawiałem z dużymi podmiotami rynku medycznego, choć ostatecznie zapewne nie wszyscy wystartują. Barierą jest bowiem fakt, że do przetargu może przystąpić jedynie oferent, który realizuje udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w systemie podstawowego szpitalnego zabezpieczania świadczeń opieki zdrowotnej, czyli tzw. sieci szpitali – mówił wówczas Gabriel Dors, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu.
Niewątpliwie przeszkodą były pieniądze. Minimalną miesięczną stawkę wywoławczą czynszu z tytułu dzierżawy nieruchomości ustalono bowiem na 309 tys. zł, minimalna miesięczna stawka wywoławcza czynszu z tytułu aktywów to 63,4 tys. zł (wszystko powiększone o VAT).
Zgodnie z informacją przetargową, oferent w terminie 14 dni od wejścia w życie umowy dzierżawy musiałby zapłacić dziesięciokrotność rocznego czynszu na poczet przyszłych należności. Radni założyli też, że oferent przejmie ok. 150 pracowników szpitala.
Dziś to już nieaktualne – jeśli radni powiatu się zgodzą, dyrektor na własną rękę poszuka inwestora. – W związku z negatywnym zakończeniem obydwu ogłoszonych przetargów na wydzierżawienie SP ZOZ w Lublińcu, dyrektor placówki będzie rekomendować do organu stanowiącego o odstąpienie od trybu przetargowego – podkreśla rzeczniczka powiatu.
To efekt lat zaniechań, odkładania decyzji i kalkulacji politycznych. Zamiast realnej restrukturyzacji – czekano, aż sytuacja stanie się dramatyczna. Dziś szpital tonie w ogromnym zadłużeniu, z zamkniętymi oddziałami, brakami kadrowymi i obniżoną jakością usług. Władze, nie widząc już innego wyjścia, postanowiły przekazać „gorący kartofel” komuś innemu – skomentował w mediach społecznościowych sytuację lublinieckiej placówki dr Dariusz Jorg, który dziś jest pełnomocnik w Zagłębiowskim Szpitalu Klinicznym, a w przeszłości kierował kilkoma placówkami szpitalnymi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze