My nie potrzebujemy podwyżek w wycenie świadczeń, wyrównań za niewykonany ryczałt czy za podwyżki wynagrodzeń, potrzebujemy tylko terminowej wypłaty za usługi, które zgodnie z umową świadczyliśmy - mówi Małgorzata Świątkiewicz, dyrektor szpitala powiatowego w Żywcu. Pierwszego, pełnego i jak do tej pory jedynego, udanego projektu w formule Partnerstwa Publiczno-Prywatnego w kraju, który jest jednym z najnowocześniejszych i najlepiej zarządzanych szpitali. Właśnie stanął przed widmem utraty płynności, ze względu na niewypłacone przez NFZ należności za nadwykonania w 2024 r.
Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych opublikował w maju na swoim profilu FB taki wpis: „Ratownicy pracujący w szpitalu IHC Żywiec nie dostają od dłuższego czasu na czas wynagrodzeń, a wczoraj dyrekcja przesłała pismo do pracowników kontraktowych, w którym poinformowała, że zostanie im wypłacone jedynie 50 proc. należnego wynagrodzenia, reszta po 7 czerwca”. A wszystko to za sprawą nie wypłaconych waszemu szpitalowi pieniędzy za nadwykonania. Ratownicy w swym facebookowym wpisie stawiają też pytanie: „Ciekawe, czy dotyczy to każdej grupy zawodowej zatrudnionej w tym szpitalu?”. Czy dotyczy to każdej grupy? Szpital ma zaledwie 3 lata, a tu pierwszy poważny kryzys finansowy?
Małgorzata Świątkiewicz: Odpowiem najpierw na pytanie o wpis facebookowy Ogólnopolskiego Związku Ratowników Medycznych. Niestety dotyczy to całego szpitala, wszystkich zatrudnionych tu ponad 1000 osób. Jesteśmy największym pracodawcą w powiecie i zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji. Dla bezpieczeństwa naszych pacjentów, pracowników i misji, jaka została nam powierzona przez naszych partnerów, zarówno publicznego jak i prywatnego, staramy się w tej bardzo trudnej sytuacji znaleźć najlepsze rozwiązanie, które pozwoli nam przetrwać - ten mam nadzieję - chwilowy kryzys. Wywołany jest on przez zatory w płatnościach ze strony NFZ. Nasz zleceniodawca nie zapłacił nam za usługę, dlatego mamy problem z zachowaniem płynności, ale staramy się ratować nasz szpital za wszelka cenę, dlatego m.in. byliśmy zmuszeni podzielić wypłaty wynagrodzeń. Za dużo włożyliśmy starań w uruchomienie tego partnerstwa, żeby się poddać.
Do 31 maja 2024 r. szpitale miały czas na złożenie wniosku o wypłatę dodatków wyrównujących z tytułu niezrealizowanych świadczeń przewidzianych w ramach ryczałtu, bo takie rozwiązania w swych procedurach ma przewidziane płatnik – czyli NFZ. Ale to zupełnie nie ten przypadek. Wy jesteście na przeciwległym krańcu tej historii. Jesteście szpitalem powiatowym, który w Polsce jest liderem nadwykonań i stąd wasze problemy z płynnością?
Sytuacja jest kuriozalna. Jeżeli chodzi o sytuację finansową szpitala, to patrząc wynikowo, mogłabym ją ocenić jako dobrą. Największym problemem jest nasza płynność finansowa, ze względu na przesunięcie w czasie wypłaty środków za świadczenia, których udzieliliśmy. NFZ płaci zawsze, tylko nie zawsze wiadomo kiedy - czasem nawet po 12 czy 13 miesiącach. W tej kwestii upatruję największe zagrożenie dla stabilności tego projektu i bezpieczeństwa naszych zobowiązań, zachowania ciągłości dostępności do usług zdrowotnych. Mówiąc krótko dla bezpieczeństwa pacjentów i komfortu pracy personelu naszego szpitala.
Wpadamy właśnie w kłopoty finansowe, z których bez reakcji ze strony NFZ, a być może i ministerstwa zdrowia nie wyjdziemy sami. Staraliśmy się już wszelkimi kanałami dotrzeć do decydentów, by przedstawić naszą wyjątkową sytuację. Niestety, póki co bez efektu, mimo że jesteśmy jedynym szpitalem w tym niełatwym regionie, do tego jedynym z tak dobrymi wynikami. Obecna szefowa Ministerstwa Zdrowia mocno podkreśla, że nie pozwoli likwidować nierentownych, powiatowych szpitali i zrobi wszystko, żeby mogły się bilansować, a tam gdzie trzeba, pomoże. Mamy prośbę do pani minister – niech pomoże wszystkim szpitalom powiatowym w bardzo prosty sposób - zmieni politykę NFZ-u jeśli chodzi o terminowość wypłaty środków za nadwykonania.
Z resztą problemów sobie poradzimy - jesteśmy przykładem szpitala, który zaczyna powoli się bilansować – i to tylko po trzech latach dobrego zarządzania. Pokazujemy, jak można zrestrukturyzować szpital z korzyścią dla pacjenta. Jesteśmy w Polsce jedynym szpitalem działającym w układzie partnersta publiczno-prywatnyego, dlatego jesteśmy nieco inaczej zarządzani niż większość szpitali powiatowych w kraju.
Wykorzystaliście doświadczenia kanadyjskie w realizacji projektów PPP - głównym wykonawcą i zarządcą szpitala jest spółka InterHealth Canada, która ma ponad 25 lat doświadczenia w zakładaniu placówek opieki zdrowotnej oraz zarządzaniu nimi zgodnie z międzynarodowymi standardami. Co nie zadziałało w Polskim systemie, że rozwiązania światowego lidera napotykają na takie trudności w Polsce?
Moment, kiedy spółka InterHealth Canada decydowała się na wejście w PPP, to był rok 2011. Wtedy system ochrony zdrowia wyglądał w Polsce nieco inaczej, był przed reformą. Stary szpital, którego kontrakt z NFZ stał się podstawą naszej dzisiejszej działalności (zresztą już wtedy skandalicznie niski) pozwalał szpitalowi w starej infrastrukturze generować zyski. Na czas składania oferty zysk ok. 1 mln zł. Partner prywatny założył, że przy nowej infrastrukturze, którą zamierzał wybudować, lepszym zarządzaniu, zaimplementowaniu swojego know-how ze świata, uda się zbudować taki koszyk świadczeń, że będzie można potraktować to przedsięwzięcie jako partnerstwo, z którego obie strony czerpią korzyść. Na początku to miało szansę się bilansować.
Reklama
Niestety w międzyczasie w systemie ochrony zdrowia w Polsce wydarzyło się wiele zmian. A dwie główne, które są niezmiernie problematyczne z punktu widzenia rentowności naszego szpitala to wprowadzenie sieci szpitali i finansowanie ryczałtowe.
Dodatkowo doszła do tego ustawa o państwowym ratownictwie medycznym, która narzuciła, że właścicielem pogotowia ratunkowego może być tylko podmiot publiczny. Nasza spółka miała w swoich prognozach finansowych przejęcie pogotowia, które od zawsze generowało dodatni wynik finansowy. Niestety to było już niemożliwe.
Idąc dalej, kolejny problem to bardzo duży wzrost kosztów pracy, o których nie było mowy w 2011 r. Ale oczywiście nasza umowa jest 30-letnia, więc to trudności, które będzie można ocenić z dłuższej perspektywy. Dziś głównym problemem jest brak terminowości w wypłacie za nadwykonania. To doprowadziło nas do sytuacji, w której musimy prosić wszystkich naszych partnerów o podpisanie się pod wspólnym apelem do NFZ o wypłatę zaległości, by móc na czas wywiązać się z naszych zobowiązań finansowych.

Szpital powiatowy w Żywcu
Wspomniała pani, że jako podstawę działalności macie w umowie stare, dość słabo wycenione kontrakty dawnego szpitala powiatowego, stąd potężne nadwykonania. Ale oprócz partnera publicznego macie też prywatnego, który chce w końcu zacząć liczyć zyski. Jak zatem zarabiacie na tak olbrzymi budynek i duże zatrudnienie, jak na szpital daleko na krańcach południowej Polski?
Tak, faktycznie jesteśmy ostatnim szpitalem przed granicą Polski. Partnerstwo z jakiego wyrośliśmy zobowiązuje na wielu polach. Ze strony starostwa powiatowego mamy pełen nadzór, wskaźniki, za pomocą których musimy raportować realizację umowy PPP. Ta nakłada na nas sztywne zakresy prowadzonej działalności leczniczej, tym się różnimy od podmiotów prywatnych działających na rynku w sektorze ochrony zdrowia. Nie możemy dowolnie dobierać koszyka udzielanych świadczeń.
Podstawą funkcjonowania szpitala są usługi, które przejęliśmy od partnera publicznego, czyli oddział internistyczny, urazowo ortopedyczny, chirurgiczny, pediatryczny, ginekologia i położnictwo, neonatologia, oddział intensywnej terapii, zakład opiekuńczo-leczniczy i rehabilitacja stacjonarna. To trudne, podstawowe dla szpitala powiatowego oddziały, które wszyscy wiemy, że nie są dobrze wycenione, stąd wyzwanie dla szpitali powiatowych w zakresie bilansowania swojej działalności. Jako dyrektor widzący, że jakiś wycinek działalności przynosi straty, nie mogę zamknąć np. izby przyjęć, bo się nie opłaca, ponieważ do jej prowadzenia zobowiązuje mnie umowa z partnerem publicznym.
Ale mam też drugiego partnera, prywatnego, który oczekuje ode mnie wyniku biznesowego. I na szczęście, zgodnie z umową, spółka zachowała dużą autonomię, jeżeli chodzi o sposób prowadzenia i zarządzanie szpitalem. Mogę rozwijać inne usługi spoza umowy podstawowej ze starostwem, co daje duże możliwości w efektywnym zarządzaniu kosztami.
Na czym zarabiacie?
Uruchomiliśmy oddział kardiologiczny, który na terenie południowej części województwa śląskiego jest jedynym w pełni kompleksowym oddziałem. Leczymy zawały serca, wszczepiamy rozruszniki, stymulatory serca, wykonujemy ablację, ale również leczymy pacjentów zachowawczo. Staramy się również wciąż poszerzać dostęp do pozostałych świadczeń. Oczywiście to często naszym – mam na myśli prywatnym - kosztem, ponieważ nie mamy nowych kontraktów. Dobrym zarządzaniem, ale w ramach tych kontraktów, zrobiliśmy z chirurgii ogólnej - chirurgię onkologiczną. Dodatkowo na bazie posiadanych kontraktów robimy też endoprotezy stawu kolanowego, biodrowego, dużo endoskopii, zabiegi urologiczne.

Brzmi jak spełnienie niemożliwej bajki? Wam się to „spina finansowo” a innym szpitalom w Polsce nie. Czyli polskie szpitale chorują tylko na jedną dolegliwość – złe zarządzanie?
Nie! Myślę, że managerowie zarządzający polskimi szpitalami są coraz lepsi, doskonale wykształceni, przedsiębiorczy, pomysłowi i jest z tym coraz lepiej, ale system wymaga zmiany. Śledząc historię naszego projektu, jak w soczewce widać, co i gdzie nie było dobrą zmianą w systemie ochrony zdrowia. Ja nie potrzebuję innej wyceny świadczeń, z trudem, ale sobie radzę z taką, jaką mam. Bilansuje mi się działalność, bo optymalnie wykorzystuję posiadane zasoby – sprzętowe, infrastrukturalne i osobowe. Myślę, że to ważne.
Usłyszałam od pacjentów, lekarzy i personelu pomocniczego, że po 3,5 r. działalności, to co udało się zrobić w Żywcu, to sukces. Personel lubi tu pracować, a pacjenci chwalą sobie leczenie. Czyli na pewno nie porażka?
Uważam, że to jest sukces, wynik ogromnej pracy, którą wspólnie wykonaliśmy, zaangażowania cudownego zespołu. Dokonaliśmy wielkiej zmiany mentalnej, bo żeby się udało musieliśmy ją wprowadzić i to na każdym poziomie zarządzania kadrami. Co więcej, udało się do naszego zespołu zrekrutować największe autorytety. W naszej poradni schorzeń i urazów kręgosłupa przyjmuje m.in. Krzysztof Łokas, światowej klasy ekspert w dziedzinie chirurgii endoskopowej kręgosłupa. Leczymy schorzenia kręgosłupa, takie jak przepuklina krążka międzykręgowego, zmiany zwyrodnieniowe, stenoza kanału kręgowego, zapalenie krążka międzykręgowego, złamania, guzy. W ramach poradni pacjenci mają możliwość dobrania leczenia zachowawczego, rehabilitacji oraz kwalifikacji do operacji, w tym małoinwazyjnych. Operacje kręgosłupa są wykonywane zarówno w ramach umowy z NFZ, jak i prywatnie.
Mówiąc o zmianie w myśleniu o zarządzaniu kadrami miała pani na myśli np. wasz innowacyjny system premiowania?
Wspólnie z zespołem ustaliliśmy nowe zasady wynagradzania za pracę, której elementem jest, jak pani redaktor powiedziała – innowacyjny system premiowania. Oprócz wynagrodzenia, płacimy naszym pracownikom premię motywacyjną uzależnioną od wyników osobistych i zespołowch, które osiągają. Chcemy rozbudowywać nasz system premiowy, tak, aby docelowo objął wszystkie grupy zawodowe. Innowacyjność polega na tym, że identyfikujemy w każdym oddziale jakiś zakres, który powinien ulec zmianie (np. długość pobytu pacjenta, przelotowość na łóżku, procent hospitalizacji zabiegowych), dobieramy do tego odpowiednie progi i wskaźniki. Jest to dla pracowników motywacja do pracy i osiągania wysokiej jakości. Właśnie ta jakość jest dla nas najważniejsza, co zresztą pokazują wyniki badań satysfakcji pacjentów. Stale utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Podobnie zresztą jak prowadzone regularnie badania satysfakcji pracowników. Muszę przyznać, że metody które zastosowaliśmy spowodowały, że mamy stosunkowo niską fluktuację kadry.
Widziałam motto szpitala „Pacjent w centrum uwagi”, jak je realizujecie?
Od samego początku szpital był projektowany tak, by potrzeby pacjenta były najważniejsze: przestronne pokoje pacjentów – celowo nie nazywamy ich salą chorych; doświetlenia z naturalnym światłem wpadającym przez ogromne okna i świetliki, a wokół widok na góry i zieleń. Mamy własną kuchnię, co jest bardzo doceniane przez pacjentów, zwłaszcza gdy posiłek otrzymują „na porcelanie”, a nie w plastikowych opakowaniach.
Stawiamy też na koordynację współpracy z pacjentem - mamy asystentów, którzy do nich dzwonią, umawiają wizyty, informują o procesie leczenia, profilaktyce. Są na bieżąco w kontakcie z pacjentem. Gdy przeglądamy opinie z badań satysfakcji wśród pacjentów, to bardzo często przewija się stwierdzenie, że pobyt u nas można porównać do pobytu w hotelu. To cieszy, bo wiem, że ten element ma kluczowe znaczenie w procesie terapeutycznym. Po prostu tak szybciej dochodzi się do zdrowia. A to nie koniec, bo mamy jeszcze wiele pomysłów, jak podnieść jakość obsługi klienta-pacjenta.
Czyli jednak partnerstwo skończy się sukcesem?
Jeżeli uda się nam w jakikolwiek sposób rozwiązać problem płatności za usługi, to tak. Jak pani wie, zależymy od trzeciej strony tego partnerstwa - od płatnika, czyli NFZ. Jeżeli płatnik dotrzyma swoich zobowiązań to będzie można powiedzieć, że to przedsięwzięcie będzie sukcesem dla wszystkich: dla pacjenta, partnera publicznego, czyli starostwa, które odpowiada za dostęp do świadczeń medycznych na swoim terenie, ale też sukcesem partnera prywatnego. InterHealth Canada ma tu długoterminowe interesy i czy otrzyma zwrot z inwestycji przekonamy się po 30 latach. Jestem dyrektorem tego przedsięwzięcia i zrobię wszystko, co można, by tak było. A teraz minęło za mało czasu, żeby ocenić sukces tylko pod kątem finansowym. Dziś sukcesem mogę nazwać wszystko to, co widzę wokół, co udało nam się zrobić dla pacjentów. Odrabianie długu zdrowotnego, skracanie kolejek – tego wszystkiego nie zrobimy inaczej, jak poprzez zwiększenie wolumenu świadczeń. My, Szpital Żywiec mamy taką możliwość i z tej możliwości w pełni korzystamy. Mamy pomysł na szpital i konsekwentnie go realizujemy. Dzięki tej wizji, zaakceptowanej w ramach PPP jesteśmy w stanie dostarczyć jeszcze więcej wysokiej jakości świadczeń. Mamy bardzo dobrze zorganizowany system kontroli - wiemy z wyprzedzeniem, że danego dnia może nam spaść zabieg operacyjny, że sala nie będzie wykorzystana w pierwotnie planowany sposób, wtedy planujemy w to wolne miejsce inny zabieg.
Ale chciałam coś mocno podkreślić: dużo się mówi o odwróceniu piramidy świadczeń - super kierunek! Jak najbardziej dobry, ale jeżeli mamy kolejki do wymiany endoprotezy czy ablacji, to odwrócenie piramidy świadczeń nic nie zmieni, bo tego pacjenta po prostu trzeba finalnie zoperować. W obszarach priorytetowych, jak choroby sercowo-naczyniowe i onkologia, tym szpitalom, które mogą zwiększyć wolumen świadczeń, należy pozwolić go zwiększyć, płacić na czas i jasno określić terminy płatności. Tylko w ten sposób będziemy zwiększali dostępność świadczeń.
Zatem z perspektywy dostępności, to pani pierwotny zawód lekarz raczej pani przeszkadza w zarządzaniu szpitalem?
Szpital powinien mieć dobrego menadżera, a najlepiej bardzo dobrego menadżera-lekarza, ponieważ to jest specyficzny obszar biznesu, w którym nigdy nie można zapomnieć o priorytecie – dobru pacjenta, które zawsze musi być powyżej jakichkolwiek ekonomicznych wskaźników. Nikt nie przekona mnie, że mam nie przyjąć pacjenta, który potrzebuje pomocy medycznej, z uwagi na to, że skończył mi się kontrakt. Zdecydowanie chcę podkreślić, że moje wartości są zgodne z wartościami właściciela, partnera prywatnego – nigdy nie miałam żadnych nacisków z jego strony. Pod tym względem mamy pełne zrozumienie: aspekt ekonomiczny jest ważny, ale pacjent jest najważniejszy.
Co nie znaczy, że wskaźniki nie są ważne. Można leczyć efektywnie zachowując najwyższe standardy świadczenia usług, co pokazujemy tu w Żywcu.
Szacujemy, że w 2024 obsłużymy ponad 160 tys. pacjentów (w powiecie żywieckim mieszka 150 tys. mieszkańców). Proszę zwrócić uwagę na te liczby. One pokazują jak duże jest zapotrzebowanie na nasze usługi. Co więcej mocno promujemy profilaktykę: włączamy się we wszystkie programy. Wykonaliśmy ponad 11 000 badań z programu 40 plus. Żeby osiągnąć taki wynik zorganizowaliśmy spotkania w każdej z gmin powiatu. Poza naszą placówką, w galerii handlowej uruchomiliśmy swój punkt badań; rozmawialiśmy z przedstawicielami OSP; z kołami gospodyń wiejskich. Program przesiewowych badań w kierunku raka jelita grubego – kolonoskopia i gastroskopia - to również nasz duży sukces. W 2023 r. wykonaliśy prawie 7000 badań endoskopowych łącznie z programem przesiewowym, oferujemy pacjentom możliwość skorzystania ze „znieczulenia na życzenie”. Nasze pracownie są dostępne dla pacjentów do późnych godzin nawet w sobotę, a kolejkę oczekujących na te badania mamy i tak do 2025 r. Robimy 300 proc. nadwykonań, gdybyśmy wykonywali je zgodnie z planem kontraktacji dla naszego szpitala, kolejka wzrosłaby trzykrotnie. Stąd nasze problemy płynnościowe. Liczę, że uda się dotrzeć do najwyższych szczebli i nasza działalność zostanie doceniona i a nie karana brakiem wypłat na czas!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gratuluję Pani Dyrektor sukcesów w kierowaniu tą nietypową placówką. Myli się jednak Pani wskazując NFZ jako głównego winowajcę. Byłem ostatnim prezesem , który miał wpływ na wycenę świadczeń. Niestety , to uprawnienie zostało mi zabrane. Ostatnią moją decyzją ( wspólnie z min. M.Miłkowskim i Krzysztofem Łandą) , było uporządkowanie wycen w kardiologii (część podnieśliśmy oraz wprowadziliśmy nowe procedury poprzez obniżenie niektórych wycen w kardiologii inwazyjnej). Pretensje należy kierować do kolejnych premierów i ministrów finansów. To oni nieodpowiedzialnie przesunęli koszty pomocy dorażnej do budżetu NFZ , czym doprowadzili do destabilizacji systemu. Pytanie , dlaczego aktualna władza nie naprawiła tego błędu ... Wielu dyrektorów w Polsce widzi tylko jedną drogę do poprawy sytuacji finansowej swojego szpitala - wygenerować więcej świadczeń !!! To droga na manowce , ponieważ budżet NFZ nie jest z gumy. Jesteśmy państwem , które wydaje najwięcej w Europie na szpitalnictwo. I wynika to głównie z zachowań jak wyżej.... Proszę bardzo , zwiększmy usługi tego szpitala , ale jednocześnie ograniczmy zabiegówkę w sąsiednich szpitalach. A takich działań nie widać....
Szanowny Panie, pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem, że nie powinniśmy dążyć do zwiększenia dostępności do świadczeń. Z punktu widzenia pacjenta, myślę, że również na tym powinno zależeć decydentom, powinniśmy dążyć do tego, aby dostępność do świadczeń była adekwatna do potrzeby pacjenta. W pełni się z Panem zgadzam, że budżet NFZ-tu nie jest z gumy i dlatego powinniśmy w sposób maksymalny wykorzystywać posiadane zasoby ludzkie i sprzętowe, aby udzielać świadczeń zdrowotnych. Wycena świadczeń powinna mieć wtórne znaczenie - oczywistym jest, że inaczej wygląda sytuacja w szpitalu, który wykonuje dużo świadczeń przy obecnej wycenie a inaczej w szpitalu, gdzie ilość świadczeń jest zdecydowanie niższa, a placówka taka ponosi olbrzymie koszty z tytułu tzw. gotowości. W mojej ocenie ograniczone środki jakie mamy w budżecie NFZ powinny w pierwszej kolejności być skierowane na wolumen świadczeń a nie na zwiększenie wyceny. Zresztą taki chyba był pierwotny zamysł - przynajmniej ja tak rozumiałam tzw. „zniesienie limitów w leczeniu szpitalnym”. Jeśli pojawia się więcej pieniędzy w systemie każdego roku to skierujmy ten strumień na ilość świadczeń, działajmy dla dobra pacjentów. Uważam, że jest to kierunek najlepszy dla pacjenta - a wszyscy pracujemy w tym systemu w jednym celu - aby zabezpieczyć zdrowie i życie ludzkie.
Trochę nie rozumiem. Dobrze zarządzany i utrata płynności?? Dobre zarządzanie to funkcjonowanie adekwatnie do warunków panujących na rynku.
Z całym szacunkiem, ale dla kogo ten Innowacyjny system premiowania? Szkoda, ze nikt z „personelu pomocniczego” (bo pani redaktor chyba nie wie, ze takiego określenia dla personelu pielęgniarskiego już nie ma) raczej takiej premii nie dostał ! Pani dyrektor chce wdrożyć system premiowy dla wszystkich grup zawodowych - świetnie, ale jak do tej pory nawet nie płaci pielęgniarkom wg ministerialnej siatki płac. I gdyby, tak jak Pani Dyrektor mówi przeprowadzane byłyby regularne badania oceny satysfakcji zawodowej to dowiedziałaby się, że „personel pomocniczy” nie jest z tego faktu w żadnym stopniu zadowolony !
Zarządzanie szpitalem pozostawia wiele do życzenia. Braki kadrowe obchodzone są zmniejszaniem ilości łóżek w oddziałach, tak, by na papierze współczynnik się zgadzał. Szpital jest jednym z nielicznych już placówek w regionie, który nie wynagradza personelu pielęgniarskiego oraz położniczego zgodnie z ustawową siatką płac. Na co są więc przeznaczane pieniądze, które powinny dostać pielęgniarki? A w budżecie szpitala wciąż mało..... Wszyscy wiemy, jak ważne jest aby w szpitalu pracował doświadczony i wykwalifikowany personel. Być może szukanie oszczędności kosztem pracowników powoduje, że wg Redakcji jest to najlepiej zarządzany szpital w Polsce. Badanie satysfakcji pracowników póki co nie funkcjonuje za to ocena pracownika jest przeprowadzana regularnie.
Bardzo się zdziwiłam czytając ten wywiad. Jak pracuję od początku w tym szpitalu jeszcze nigdy nie była przeprowadzana żadna ocena satysfakcji personelu, była zapowiedź ale nigdy nie doszło do skutku, bo myślę że dyrekcja obawia się co by tam pracownicy napisali jacy są, "usatysfakcjonowani". Niestety nigdy też nie było żadnej premii motywacyjnej ani innej. Może pani redaktor przeprowadziła by wywiad z tym tzw. "personelem pomocniczy" czyli tym który pracuje bezpośrednio przy łóżku pacjenta i to w większości on wypracowywuje pieniądze
Pod wywiad można wszystko ładnie napisać i powiedzieć, najważniejszy jest głos pracowników który w owym szpitalu przechodzi bez echa… szukanie rozwiązań z ograniczeniem wypłat zasłaniając się NFZ to czysty żart. Mam nadzieję, że w dobrej wierze kadra zarządzająca dbając o dobro szpitala pozbawi się wypłat w tym trudnym okresie ????
Gratuluję Pani Dyrektor sukcesów w kierowaniu tą nietypową placówką. Myli się jednak Pani wskazując NFZ jako głównego winowajcę. Byłem ostatnim prezesem , który miał wpływ na wycenę świadczeń. Niestety , to uprawnienie zostało mi zabrane. Ostatnią moją decyzją ( wspólnie z min. M.Miłkowskim i Krzysztofem Łandą) , było uporządkowanie wycen w kardiologii (część podnieśliśmy oraz wprowadziliśmy nowe procedury poprzez obniżenie niektórych wycen w kardiologii inwazyjnej). Pretensje należy kierować do kolejnych premierów i ministrów finansów. To oni nieodpowiedzialnie przesunęli koszty pomocy dorażnej do budżetu NFZ , czym doprowadzili do destabilizacji systemu. Pytanie , dlaczego aktualna władza nie naprawiła tego błędu ... Wielu dyrektorów w Polsce widzi tylko jedną drogę do poprawy sytuacji finansowej swojego szpitala - wygenerować więcej świadczeń !!! To droga na manowce , ponieważ budżet NFZ nie jest z gumy. Jesteśmy państwem , które wydaje najwięcej w Europie na szpitalnictwo. I wynika to głównie z zachowań jak wyżej.... Proszę bardzo , zwiększmy usługi tego szpitala , ale jednocześnie ograniczmy zabiegówkę w sąsiednich szpitalach. A takich działań nie widać....
Szanowny Panie, pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem, że nie powinniśmy dążyć do zwiększenia dostępności do świadczeń. Z punktu widzenia pacjenta, myślę, że również na tym powinno zależeć decydentom, powinniśmy dążyć do tego, aby dostępność do świadczeń była adekwatna do potrzeby pacjenta. W pełni się z Panem zgadzam, że budżet NFZ-tu nie jest z gumy i dlatego powinniśmy w sposób maksymalny wykorzystywać posiadane zasoby ludzkie i sprzętowe, aby udzielać świadczeń zdrowotnych. Wycena świadczeń powinna mieć wtórne znaczenie - oczywistym jest, że inaczej wygląda sytuacja w szpitalu, który wykonuje dużo świadczeń przy obecnej wycenie a inaczej w szpitalu, gdzie ilość świadczeń jest zdecydowanie niższa, a placówka taka ponosi olbrzymie koszty z tytułu tzw. gotowości. W mojej ocenie ograniczone środki jakie mamy w budżecie NFZ powinny w pierwszej kolejności być skierowane na wolumen świadczeń a nie na zwiększenie wyceny. Zresztą taki chyba był pierwotny zamysł - przynajmniej ja tak rozumiałam tzw. „zniesienie limitów w leczeniu szpitalnym”. Jeśli pojawia się więcej pieniędzy w systemie każdego roku to skierujmy ten strumień na ilość świadczeń, działajmy dla dobra pacjentów. Uważam, że jest to kierunek najlepszy dla pacjenta - a wszyscy pracujemy w tym systemu w jednym celu - aby zabezpieczyć zdrowie i życie ludzkie.
Trochę nie rozumiem. Dobrze zarządzany i utrata płynności?? Dobre zarządzanie to funkcjonowanie adekwatnie do warunków panujących na rynku.