W Świętouściu (gm. Wolin, woj. zachodniopomorskie) kilkunastu lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i logistyków z Polskiej Misji Medycznej (PMM) rozstawiło w cztery dni szpital polowy. To część manewrów Emergency Medical Team, który stara się o prestiżową akredytację WHO.
Na terenie bazy ZHP rozstawiono sześć pneumatycznych namiotów, które w warunkach kryzysowych pełnią funkcję przychodni. Ćwiczenia mają jeden cel – przygotować polski zespół do wyjazdu w rejony dotknięte katastrofami naturalnymi, epidemiami czy konfliktami zbrojnymi.
- Chciałbym, żeby każdy z członków zespołu był w stanie bez instrukcji zbudować taki obóz – mówi Tomasz Grzelczak, farmaceuta z Łodzi i lider Emergency Medical Team.
- Na misje wyjeżdżamy w 20–22 osoby. Cały nasz zespół liczy obecnie około 70 osób, ale docelowo ma być ich ponad 90. To wolontariusze – lekarze, ratownicy i logistycy – dodaje.
Reklama
Polska Misja Medyczna powstała w 1999 roku, kiedy grupa polskich lekarzy wyruszyła pomagać ofiarom wojny w Kosowie. Od tamtej pory PMM działała m.in. w Ugandzie, Tanzanii, Malawii, Kenii, Iraku czy na terenach dotkniętych powodzią w Polsce. Teraz przygotowuje się do kolejnych wyjazdów, głównie do Afryki Wschodniej.
- Jako Emergency Medical Team jesteśmy w trakcie akredytacji WHO, więc nie wyjeżdżamy jeszcze na misje typu emergency, tylko na wyjazdy planowe, głównie do Afryki – wyjaśnia Katarzyna Błądek, stomatolożka i koordynatorka medyczna EMT PMM.
Reklama
Rozstawiony w Świętouściu szpital to sześć namiotów, w których mieszczą się m.in. gabinety lekarskie, gabinet stomatologiczny, miejsce dla farmaceuty, a także przestrzeń dla pacjentów wymagających intensywnej opieki. W polowych warunkach dostępny jest podstawowy sprzęt – EKG, USG, sterylizator i przenośne leżanki.
- Jedziemy w miejsca, gdzie nie ma prądu ani wody. Musimy być całkowicie samowystarczalni – podkreśla Grzelczak.
W polowych warunkach medycy przyjmują dziesiątki pacjentów dziennie.
- Mam przenośny unit stomatologiczny w walizce, który waży 17 kg. Tam jest wszystko: wiertła, sprężarka. Pracuję z czołówką na głowie i potrafię przyjąć nawet 50 pacjentów na dobę – opisuje Błądek.
Reklama
W zespole są lekarze z całej Polski – m.in. z Krakowa, Łodzi, Olsztyna, Rzeszowa, Wrocławia i Poznania. Oprócz specjalistów medycyny rodzinnej, pediatrów i stomatologów, w zespole są także chirurdzy, ortopedzi, neonatolog czy kardiochirurdzy.
Ogromne znaczenie mają też umiejętności językowe.
- Są wśród nas osoby, które znają angielski, francuski, a nawet hiszpański. W Afryce zwykle korzystamy też z pomocy tłumaczy – wyjaśnia lider EMT.
Aby być w gotowości, PMM EMT organizuje takie manewry co najmniej trzy razy w roku. Ćwiczenia odbywają się na poligonach lub w miejscach, które pozwalają sprawdzić zespół w warunkach zbliżonych do realnych.
Cel jest jasny – gotowość do wyjazdu w ciągu 24 godzin od wezwania i rozstawienie w pełni funkcjonalnego szpitala w zaledwie dobę.
- To nasz obowiązek – być przygotowanymi na każde warunki. Nieważne, czy to Afryka, Bliski Wschód, czy Europa. Naszym zadaniem jest ratować życie i zdrowie tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna – podsumowuje Tomasz Grzelczak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze