Między jednym z partnerów Komisji Europejskich odpowiedzialnych za dostawę szczepionek przeciw COVID-19 a samym organem regulacyjnym narasta konflikt po tym jak prezes firmy AstraZeneca ujawnił, że umowa z KE nie zobowiązuje producenta do przestrzegania określonego harmonogramu dostaw szczepionek.
W piątek 22 stycznia AstraZeneca podała, że dostawy jej szczepionki do krajów Unii Europejskiej w pierwszym kwartale 2021 r. będą mniejsze o 60%, niż pierwotnie ustalono. Wywołało to szereg nieprzychylnych komentarzy pod adresem firmy ze strony przedstawicieli UE. Unia Europejska zamówiła u AstraZeneca 400 milionów dawek.
W poniedziałek, 25 stycznia, odbyło się spotkanie urzędników z Brukseli z AstraZenecą, podczas którego przypomniano firmie o jej zobowiązaniach wynikających z umów.
W wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Repubblica” szef koncernu AstraZeneca, Pascal Soriot zaapelował do państw UE o cierpliwość. Odniósł się do zarzutów, między innymi władz Włoch, które rozważają możliwość podjęcia kroków prawnych po zapowiedzi redukcji dostaw. Podkreślił on w swojej wypowiedzi, że koncern nie ma żadnego obowiązku wobec UE w zakresie dostaw szczepionek.
Niech jasne będzie to, że nie ma żadnego obowiązku wobec Unii Europejskiej. W naszym kontrakcie jest napisane wyraźnie: "best effort", czyli "dołożymy wszelkich starań”. Postanowiliśmy użyć tej formuły w kontrakcie, bo wtedy UE chciała mieć zapewnioną taką samą produkcję, jak Zjednoczone Królestwo, mimo że kontrakt został podpisany trzy miesiące później.
Mówiąc o problemach z europejską dystrybucją preparatu, wyjaśnił, że dotyczą one produkcji jego podstawowej substancji w Belgii i w Holandii.
- Mamy dwa miesiące spóźnienia w porównaniu z planem, ale pracujemy, by rozwiązać te problemy, które często są różnej natury. W naszym belgijskim zakładzie na przykład przeszkoda jest związana z filtrowaniem szczepionki zanim zostanie przelana do fiolek - tłumaczył Pascal Soriot.
Zapytany o to, czy tego typu problemy dotyczą także produkcji dawek na rynek brytyjski, stwierdził, że kontrakt na dostawy do Wielkiej Brytanii został zawarty trzy miesiące wcześniej z UE wobec czego producent miał więcej czasu na przygotowanie się do realizacji zamówień. Wyjaśnił, że kiedy AstraZeneca zawarła umowę o współpracy z uniwersytetem w Oxfordzie, uczelnia ta była już w ścisłym kontakcie z brytyjskim rządem.
Dodał przy tym, że w Wielkiej Brytanii szczepienia przebiegają bardzo szybko.
- Gdy osiągnięta zostanie wystarczająca liczba szczepień w Zjednoczonym Królestwie, będziemy mogli wykorzystać brytyjskie zakłady produkcyjne także dla dostaw przeznaczonych dla Unii Europejskiej - ogłosił.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!